Telekomy liczą na PPP

Magdalena Wierzchowska
15-12-2008, 00:00

Telekomy alarmują: trzeba ostro wziąć się do roboty, by wykorzystać unijne miliardy na budowę sieci. Inaczej dotacje się zmarnują.

Nowa ustawa zliberalizuje zasady współpracy sektora publicznego i prywatnego

Telekomy alarmują: trzeba ostro wziąć się do roboty, by wykorzystać unijne miliardy na budowę sieci. Inaczej dotacje się zmarnują.

Unia chce wydać na teleinformatykę w Polsce nawet 4,4 mld EUR w latach 2007-13. Gigantyczna kwota, choć na budowę infrastruktury pójdzie tylko część — firma doradcza Infostrategia mówi o 4,5-5 mld zł. Ale te pieniądze i tak mogą być ostatnią deską ratunku dla wielu regionów, gdzie nikt nie chce budować sieci, bo się to po prostu nie opłaca. W efekcie mamy mnóstwo internetowych białych plam. Fundusze unijne mają pomóc wypełnić tą lukę. Tyle że jest z nimi problem.

— Biorąc pod uwagę proces inwestycyjny związany z budową sieci, teraz jest najwyższy czas, aby zacząć prace. Inaczej nie uda się wydać pieniędzy w terminie — mówi Tomasz Białobłocki z Telekomunikacji Polskiej (TP).

Na razie kilka milionów

O skali problemu może świadczyć to, że Crowley Data Poland jest na razie jedynym większym operatorem telekomunikacyjnym, któremu udało się pozyskać finansowanie unijne — 4 mln zł na budowę sieci szerokopasmowego dostępu do internetu. Praktycznie żaden duży telekom nie może bezpośrednio pozyskiwać finansowania unijnego, bo większość funduszy na telekomunikację przechodzi przez samorządy. Teoretycznie to dobry pomysł, bo dzięki niemu na każdym terenie wszyscy przedsiębiorcy mają mieć równy dostęp do sieci (gdyby zajmował się nią jeden operator, mogłoby istnieć niebezpieczeństwo, że wykorzysta proces do własnych celów). Teoretycznie — prace idą pełną parą, bo operatorzy masowo podpisują umowy z samorządami, a te prowadzą prace przygotowawcze. W praktyce — ten system paraliżuje prace, bo samorządowcy często podchodzą do infrastruktury telekomunikacyjnej jak do jeża.

— Samorządy uświadomiły sobie, że trzeba współpracować przy budowie dróg czy kanalizacji, ale nie rozumieją, że podobny mechanizm powinien dotyczyć infrastruktury telekomunikacyjnej. Samorządowcy boją się inwestować, bo nie mają takiego obowiązku wpisanego wprost w swoje cele — mówi Paweł Caban z Netii.

— Samorządy traktują fundusze na budowę sieci bardzo ostrożnie, operatorzy też podchodzą do tej sprawy jak do jeża. Duzi boją się, że stracą rynek na danym terenie, a mali czekają na pierwsze efekty — podsumowuje Krzysztof Heller, współwłaściciel firmy doradczej Infostrategia.

Jest jednak szansa, że unijna kasa nie pójdzie na przemiał.

Senatorowie, do roboty!

Operatorzy bardzo liczą na senatorów, którzy pracują nad nową ustawą o partnerstwie publiczno-prywatnym (PPP). Liberalizuje ona zasady współpracy sektora publicznego i firm prywatnych.

— Pozwoli ona przesunąć ryzyko związane z budową sieci, jej utrzymaniem i pozyskaniem operatorów świadczących usługi za jej pośrednictwem na partnera prywatnego lub konsorcjum podmiotów prywatnych — mówi Tomasz Białobłocki.

Magdalena Wierzchowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Telekomy liczą na PPP