Telekomy stawiają na abonament

Kamil Kosiński
23-04-2007, 00:00

Operatorzy stacjonarni szukają recepty na rosnącą konkurencję, pozwalając na tańsze rozmowy w zamian za wyższy abonament.

W październiku 1991 r. spółka zawiązana przez RP Telekom — poprzedniczkę dzisiejszej Netii — uzyskała koncesję na świadczenie usług telekomunikacyjnych w ówczesnym województwie pilskim (obecnie część wielkopolskiego). Tym samym rozpoczął się proces powolnej demonopolizacji rynku telekomunikacyjnego. O tym, jak powolnej, niech świadczy to, że w grudniu 1995 r. — w cztery lata po uzyskaniu pierwszej koncesji — liczba klientów Netii wynosiła zaledwie 5 tys. Pierwszymi abonentami operatora byli zresztą nie mieszkańcy województwa pilskiego, ale Świdnika w lubelskim. Tam bowiem najwcześniej udało się załatwić wszelkie formalności związane z połączeniem sieci Netii i Telekomunikacji Polskiej (TP). Bez tego klient RP Telekom mógłby sobie zadzwonić co najwyżej na drugą stronę ulicy do osoby mającej telefon u tego samego operatora.

Cena spada, aby nie spaść

Obecnie operatorzy alternatywni wobec Telekomunikacji Polskiej nie są już niezauważalni. To za sprawą rosnącej konkurencji dochodzi do spadku cen połączeń. Dotychczas największe zmiany opłat za rozmowy miały miejsce w latach 1999-2003, kiedy to doszło do liberalizacji rynku połączeń międzystrefowych. Potaniały one wtedy o 72 proc. Od tamtego czasu pęd operatorów stacjonarnych do obniżania cen rozmów jako takich znacznie wyhamował.

— Wbrew pozorom ceny połączeń w telefonii stacjonarnej bardzo wyraźnie spadają, choć nie widać tego może aż tak wyraźnie w kwotach nominalnych. Obniżki odbywają się bowiem głównie w postaci nowych planów taryfowych, uwzględniających coraz więcej darmowych połączeń w abonamencie za tę samą cenę. Z pewnością polski rynek będzie dalej podążał w tym kierunku — twierdzi Piotr Nesterowicz, dyrektor generalny Tele2 Polska, największego operatora stacjonarnego nie posiadającego własnej sieci telekomunikacyjnej.

Potwierdza to Urząd Komunikacji Elektronicznej, według którego w 2006 r. ceny krajowych połączeń lokalnych jak i międzystrefowych obniżyły się dzięki takim ruchom w taryfach o 4,8 do 9,7 proc.

Operatorzy stacjonarni walczą jednak nie tylko między sobą. Coraz większy problem stanowi ucieczka klientów do sieci mobilnych.

— Plany taryfowe operatorów oprócz abonamentów zawierają wiele usług dodatkowych, kalkulowanych w taki sposób, aby usługa wydawała się atrakcyjna i pożądana dla klienta — dodaje Tomasz Kostański, dyrektor ds. zarządzania produktem w firmie konsultingowej Eisei Pirst.

Marketingowe sztuczki powodują, że potencjalny klient jest skłonny zmienić operatora nawet wtedy, gdy nie ma ku temu racjonalnych przesłanek. Stąd też rekomendacje firm konsultingowych specjalizujących się w doradztwie telekomunikacyjnym potrafią zaskakiwać tych, dla których są przygotowywane.

— Zdarza się, że po analizie potencjalnych korzyści i zagrożeń doradzamy naszemu klientowi jedynie zmianę planu taryfowego lub renegocjację umowy z dotychczasowym operatorem. Dzieje się tak zazwyczaj w przypadku, gdy zmiana operatora jest nieracjonalna ze względu na brak korzyści lub w przypadku, gdy jest ona ryzykowna z powodów technicznych bądź biznesowych — przyznaje Emil Konarzewski, partner zarządzający w firmie konsultingowej Audytel.

Chcieć to nie wszystko

W jakim stopniu usługa może być ryzykowna pod względem technicznym, pokazała próba przejęcia indywidualnych użytkowników internetu TP w technologii DSL, którą podjęła Netia w pierwszych miesiącach 2007 r. Jak zwykle w takich przypadkach, TP zaczęła sabotować możliwość zmiany operatora. Szybko okazało się, że nie musi się szczególnie wysilać, gdyż Netia nie była organizacyjnie przygotowana do przejmowania klientów TP i w marcu wstrzymała przyjmowanie zamówień w warszawskiej strefie numeracyjnej. Nawet UKE stwierdził, że operator próbował pozyskiwać większą liczbę klientów, niż pozwalałyby na to możliwości ich technicznej obsługi, infolinia i dział obsługi reklamacji były przeciążone i nie przekazywały wiążących informacji, a kody aktywacyjne przesyłane klientom były błędne.

— Rynek klientów indywidualnych jest mobilny. Znaczącym elementem przy wyborze usługodawcy jest w znacznym stopniu niski koszt. Zatem złe przygotowanie Netii do przejmowania klientów TP, moim zdaniem, nie jest aż tak znaczące. W momencie pojawienia się lepszej i tańszej oferty klienci będą przechodzić do konkurencyjnych firm, o ile będą miały możliwości techniczne ich obsługi — uważa Tomasz Kostański.

— Negatywne doświadczenia konsumentów mogą osłabić pozycję rynkową konkretnego operatora, ale nie powstrzymają ogółu klientów przed poszukiwaniem bardziej korzystnych rozwiązań — potwierdza Emil Konarzewski. n

Najstarsza jest Netia

Choć wydaje się to niemożliwe, operator, który chciał przełamywać monopol na rynku telekomunikacyjnym, powstał wcześniej niż monopolista. Spółka RP Telekom, która w 1997 roku zmieniła nazwę na Netia Hodings (obecnie po prostu Netia), została zawiązana 13 lipca 1990 r. 7 września tego samego roku uzyskała wpis do rejestru handlowego. Pierwszą koncesję na świadczenie usług telekomunikacyjnych zdobyła

w październiku 1991 r. W tym czasie Telekomunikacja Polska nie istniała. Usługi telekomunikacyjne i pocztowe prowadziło to samo przedsiębiorstwo — Polska Poczta, Telegraf i Telefon. Dopiero na przełomie 1991 i 1992 r. nastąpiło rozdzielenie działalności pocztowej i telekomunikacyjnej. W grudniu 1991 r. powstała TP — świadczenie usług rozpoczęła 1 stycznia 1992 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Telekomy stawiają na abonament