Telekonsolidacja: Elektrim rozdaje karty

Tomasz Siemieniec
opublikowano: 1999-04-13 00:00

Telekonsolidacja:

Elektrim rozdaje karty

No i stało się. Konsolidacja operatorów telefonii stacjonarnej ruszyła na dobre. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że inicjatorem wszystkich trzech ujawnionych ostatnio dużych fuzji był jeden gracz — Elektrim. Za nieco mniejszą niespodziankę należy również uznać termin pierwszych połączeń. Analitycy i szefowie teleoperatorów zgranym chórem mówili bowiem o konieczności konsolidacji. Przypuszczali jednak, że kształt pierwszych aliansów poznamy po ogłoszeniu warunków przetargu na operatorów połączeń międzystrefowych. Tu się pomylili.

POCZĄTEK ROKU był szczególnie pracowity dla szefów spółek operatorskich, choć oficjalnie nic na to nie wskazywało. Teraz wiadomo już jednak, że spotkania głów lokalnych graczy odbywały się — wprawdzie po cichu — ale za to często, a ich tematem była właśnie konsolidacja. Niewiele się pomylimy stwierdzając, że obowiązywała zasada — każdy z każdym (rozmawiamy ze wszystkimi, później zobaczymy, co z tego wyjdzie). Taką tezę potwierdza chociażby polityka Elektrimu. Szefowie tego holdingu prowadzili bowiem jednocześnie negocjacje z: Netią, Bresnanem, PTO i Pilicką Telefonią. Netia, z kolei, oprócz nieudanego epizodu z Elektrimem, miała chrapkę na Aster City. PTO szukało partnera wśród : Tele-Foniki, Telefonii Lokalnej, Elektrimu i właśnie Netii. Szefowie Pilickiej Telefonii również spotykali się z przedstawicielami kilku operatorów. Najmniej wiadomo o ruchach Telefonii Lokalnej, choć i ta spółka nie była zupełnie bierna.

TERAZ WIADOMO już, że najbardziej efektywnie negocjował Elektrim. Nie dogadał się jedynie z Netią. Pozostałe trzy alianse, z: PTO, BIP i Pilicką Telefonią, są natomiast bliskie ostatecznego sfinalizowania. Jeśli przejmie te spółki, to stanie się największym na rynku lokalnym operatorem, a nie ma raczej wątpliwości, że szefowie giełdowego holdingu zrobią wszystko, żeby zrealizować te plany. Wówczas na rynku pozostałyby jeszcze dwie duże spółki: Netia i Telefonia Lokalna, które powinny zareagować na działania Elektrimu. O ile można zakładać, że Netia mogłaby sobie poradzić samodzielnie, o tyle Telefonia Lokalna będzie raczej zmuszona do fuzji. Wybór nie będzie skomplikowany: Netia albo Elektrim. Nikogo godnego uwagi na rynku już bowiem nie będzie.

ELEKTRIM powiedział „a”. Teraz kolej na następny krok. Trzeba bowiem zapłacić za nowe zakupy. Wiadomo, że Bresnan International Partners będzie kosztował 1,3 mld zł, a Pilicka Telefonia około 560 mln zł. Trudno natomiast w tej chwili prognozować, ile warte jest PTO. Elektrim musi ponadto liczyć się z powiększeniem własnych planów inwestycyjnych o jakieś — bagatelka — 800 mln USD ( 3,2 mld zł). PTO zamierza zainwestować około 2,4 mld zł. Dodatkowo zobowiązania z tytułu opłat koncesyjnych tej firmy wynoszą 400 mln zł. Pilicka Telefonia ma skromniejsze plany. Chce podłączyć około 100 tys. klientów, na co zamierzała wydać 400 mln zł.

SĄ I TACY, którzy w działaniach Elektrimu węszą podstęp. Wiadomo, że spółka przygotowuje podwyższenie kapitału. Teraz Elektrim wyraźnie chce pokazać inwestorom swoje zaangażowanie na rynku telekomunikacyjnym. Ten sektor cieszy się wciąż dużym zainteresowaniem. Jeśli spółka stworzy wrażenie, że jest dominującym graczem na rynku, to szansa korzystnego sprzedania nowych akcji zdecydowanie wzrośnie. Nie rozwiązana pozostaje ponadto kwestia licencji warszawskiej. Ostatnie ruchy Elektrimu mogłyby podnieść — w oczach nowych władz resortu łączności — wiarygodność firmy.

WSZYSTKIE SPEKULACJE biorą jednak w łeb, jeśli prawdziwa okaże się pogłoska, że za Elektrimem stoi Deutsche Telekom i to właśnie za pieniądze niemieckiego operatora dokonuje się konsolidacja rynku operatorów lokalnych. To jednak tylko nie potwierdzona plotka.