Telemedycy obawiają się ograniczeń

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2021-09-14 20:00

Resort zdrowia chce rozwiązać problem nadużywania teleporad. Branża obawia się, że wyleje dziecko z kąpielą.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie zmiany w udzielaniu teleporad planuje Ministerstwo Zdrowia
  • co w projektowanych przepisach nie podoba się firmom telemedycznym
  • jakie konsekwencje według branży może mieć wejście w życie nowych przepisów i jakie są propozycje zmian

W czasie pandemii trudniej było dostać się do lekarzy. Medyczni specjaliści mówią wprost o „długu zdrowotnym”, zaciągniętym w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy: pacjenci niekoronawirusowi byli w mniejszym niż zwykle stopniu objęci opieką. Wyhamowała profilaktyka i diagnozowanie poważnych schorzeń. Konsekwencją może być w kolejnych miesiącach np. fala diagnoz pacjentów z zaawansowanymi nowotworami, których system wcześniej nie wykrył.

Prowizorycznym rozwiązaniem problemów z dostępem do lekarzy były teleporady i telekonsultacje. W ostatnich miesiącach wyraźnie wzrosło wykorzystanie narzędzi, pozwalających na zdalny kontakt z pacjentem. Zdaniem Ministerstwa Zdrowia (MZ) — zbyt wyraźnie, bo pacjenci, których należało przyjmować i osobiście badać, mogli liczyć tylko na krótkie rozmowy przez telefon czy internet.

Rozwiązaniem ma być nowe rozporządzenie „w sprawie standardu organizacyjnego udzielania świadczeń opieki zdrowotnej za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności”. Jego projekt przeszedł już przez konsultacje publiczne i w ciągu kilku tygodni może wejść w życie — wstępnie nowe przepisy mają obowiązywać od 1 października. Wśród firm telemedycznych i w sektorze ochrony zdrowia wzbudziły jednak spore kontrowersje.

— Jest to próba wprowadzenia administracyjnego zakazu udzielania konsultacji telemedycznych w oderwaniu od wskazań medycznych. Proponowane przepisy nie są wystarczająco precyzyjne, aby oddzielić sytuacje stanowiące przeciwwskazanie do udzielenia telekonsultacji od tych, gdzie telekonsultacja jest uzasadniona, a jej nieudzielenie stanowić może wręcz zagrożenie dla zdrowia lub życia pacjenta — mówi Andrzej Osuch, dyrektor ds. transformacji medycznej w grupie Lux Med.

Telemedyczne nadużycia

MZ zapewnia, że nowe rozporządzenie ma „zabezpieczać pacjentów przed nieuzasadnionymi i nadmiernie stosowanymi teleporadami". W projekcie znalazła się m.in. lista sytuacji, w których udzielenie porady stacjonarnej będzie obowiązkowe i nie będzie można zastąpić jej kontaktem zdalnym.

Lecznicza korekta:
Lecznicza korekta:
"Teleporada będzie z nami już na stałe, ale ma być pewnym odstępstwem od zasady osobistego badania w przychodni - mówił niedawno "Faktowi" Adam Niedzielski, minister zdrowia. Resort wprowadza zasady premiowania placówek, oparte na medianie teleporad, a nowe rozporządzenie ma uregulować ich udzielanie na całym rynku. Branża telemedyczna uważa, że przepisy utrudnią życie pacjentom.
fot. Anatol Chomicz / Forum

To m.in. pierwsze porady w przypadku rozpoczęcia leczenia w danym podmiocie, zgłoszenia nowych problemów zdrowotnych, porady w związku z podejrzeniem, zdiagnozowaniem i leczeniem choroby nowotworowej czy w przypadku pogorszenia lub zmiany objawów w chorobach przewlekłych.

— Nie sposób kwestionować zjawiska nadużywania teleporad, niemniej rzetelna ocena tego zjawiska wymaga uwzględnienia szerszej perspektywy. Przede wszystkim w początkowym okresie epidemii Ministerstwo Zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia wprost rekomendowały ograniczenie wizyt stacjonarnych do minimum. Niski poziom wyszczepienia generował ponadto potencjalne ryzyko zakażenia wirusem przez osoby przebywające w zakładzie leczniczym. Te czynniki zdecydowanie wpłynęły na nadużycia — przyznaje Jan Pachocki, prezes Telemedycznej Grupy Roboczej (TGR).

Branżowy odpór

TGR zrzesza kilkadziesiąt firm z rynku ochrony zdrowia — producentów i dystrybutorów rozwiązań telemedycznych, a także dużych graczy z rynku prywatnego, takich jak Lux Med i Medicover. Organizacja była bardzo aktywna w procesie konsultacji rozporządzenia, a w poniedziałek jej przedstawiciele na wspólnej konferencji prasowej wraz z reprezentantami m.in. stowarzyszenia My Pacjenci i Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej ogłosili podpisanie „Deklaracji na rzecz wypracowania rozwiązań podnoszących jakość udzielania świadczeń telemedycznych”. Jej sygnatariuszami jest 21 organizacji pacjenckich i branżowych.

— Nadużywanie teleporad dotyczy sytuacji, gdy udziela się ich w sytuacjach medycznie nieuzasadnionych czy też wbrew woli pacjenta. Rozporządzenie wskazuje jednak na administracyjny wymóg wizyty bezpośredniej również w sytuacji, kiedy zgodnie z licznymi przepisami świadczenie zdalne jest medycznie dopuszczalne. Rozporządzenie ogranicza możliwość korzystnego dla pacjenta zastosowania świadczenia telemedycznego. Zakaz telemedycyny nie może być uchylony przez wolę pacjenta, a ograniczenie ma dotyczyć również świadczeń finansowanych przez pacjenta z pieniędzy prywatnych — mówi Jan Pachocki.

Problemy pacjentów

Według branży przepisy w nowym brzmieniu mogą sprawić, że wraz z nadużyciami znikną takie teleporady, które ratowały zdrowie i życie.

— Może to pozbawić część pacjentów jedynej ścieżki szybkiego kontaktu ze specjalistą, co w szczególności dotyczy osób „wykluczonych geograficznie”, które do specjalisty muszą jechać kilkadziesiąt lub więcej kilometrów — uważa Jan Pachocki.

W jakich konkretnie przypadkach nowe rozporządzenie utrudni opiekę nad pacjentami?

— Dotyczy to np. pacjentów z chorobami przewlekłymi, jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca czy astma, gdzie przy zaostrzeniu objawów nie będzie już można pacjentowi pomóc interwencyjnie przez telefon lub rozmowę wideo, jednocześnie umawiając tradycyjną wizytę kontrolną w najbliższym terminie. Tacy pacjenci będą zmuszeni poszukiwać pomocy doraźnej, nierzadko wzywając karetkę lub obciążając szpitalne oddziały ratunkowe — mówi Andrzej Osuch.

W podobnej sytuacji zdaniem przedstawiciela Lux Medu znajdą się rodzice dzieci do 6 roku życia.

— Obecnie uzyskują oni zdalnie dodatkowe informacje, rozwiewają swoje wątpliwości dotyczące dawkowania leków, diety czy postępowania z gorączką, kontaktując się z lekarzem lub pielęgniarką w sytuacji, gdy dziecko było już uprzednio badane na tradycyjnej wizycie. Niektóre z proponowanych przepisów zabronią takiej kontynuacji działań w określonych sytuacjach i zmuszą rodziców do wizyt osobistych — mówi Andrzej Osuch.

Poznaj program warsztatu “Suplementy diety w praktyce i prawie - aktualne wyzwania i stan prawny”, 25 listopada 2021 >>

Wołanie o standard

Przedstawiciele branży nie ukrywają też, że niektórym firmom telemedycznym nowe przepisy mogą wyraźnie obniżyć rentowność lub wręcz sprawić, że ich biznes przestanie się całkiem opłacać.

— Bardzo wiele projektów badawczych i pilotaży z zakresu e-zdrowia z dniem 1 października stanie się nielegalnych, co również wpłynie negatywnie na system ochrony zdrowia — mówi Jan Pachocki.

W procesie konsultacji MZ odrzuciło większość sugestii poprawek zgłoszonych przez organizacje branżowe, choć dopuściło kilka zmian. Dotyczy to przede wszystkim kwestii porad dla pacjentów z chorobami przewlekłymi — w ich przypadku MZ dopuszcza teleporady w sytuacji, gdy doszło do pogorszenia stanu zdrowia, m.in. gdy stan zdrowia pacjentów monitorowany jest za pomocą urządzeń telemedycznych.

TGR chce, by resort zdrowia stworzył szczegółowe standardy udzielania świadczeń telemedycznych — z uwzględnieniem konkretnych schorzeń.

Niezbędnym warunkiem powinna być również świadoma decyzja pacjenta, że takie świadczenie chce otrzymać w formie zdalnej. Żaden rodzaj opieki — także świadczenie telemedyczne — nie może odbywać się wbrew woli pacjenta. Ostatnim z kluczowych elementów jest prawidłowe pokierowanie pacjenta po wizycie, tj. czy wymaga on wizyty osobistej, badań diagnostycznych, czy też innego świadczenia, np. kolejnej wizyty telemedycznej. Jeżeli te warunki zostaną, to skutecznie zarządzimy problemem nadużywania teleporad — mówi Jan Pachocki.