Jarosław Kondraciuk, prezes Telmeksu, firmy, która w tym roku zdobyła pierwsze miejsce w naszym rankingu Gazele Biznesu w województwie podlaskim, działalność zaczynał w 1991 r. od handlu ze Wschodem — wszystkim tym, co było wtedy dostępne w ramach wymiany barterowej.

— To były dobre czasy — pracowaliśmy na wysokich marżach i obie strony ze współpracy były zadowolone — wspomina Jarosław Kondraciuk.
Telmex był małym biznesem rodzinnym. Dzisiaj zatrudnia ponad 700 osób i dysponuje kilkoma oddziałami, choć ze Wschodem już nie handluje. Działa natomiast jako firma transportowa, a oprócz tego także magazynowa, właściciel tartaku, producent ekologicznego paliwa z biomasy, a nawet… mebli. Ale po kolei.
Ze Wschodu na Zachód
— Przy transporcie w latach 90. problemem były koszmarnie wysokie stawki przewozowe. Chcieliśmy te koszty ograniczyć, więc zainwestowaliśmy we własny transport — opowiada Jarosław Kondraciuk. Tak powstała firma transportowa, która działalność prowadzi do dzisiaj, chociaż nieco zmieniła kierunek.
— Organizujemy transport głównie na Zachód. Ze Wschodu zrezygnowaliśmy około 10 lat temu, ponieważ zrobiło się tam zbyt niebezpiecznie — mówi Jarosław Kondraciuk.
Telmex zainwestował też w usługi magazynowe. Firma wciąż jednak szuka nisz, które pozwoliłyby jej rozwinąć skrzydła. Dlatego zainteresowała się tartakiem w miejscowości Prostki w powiecie ełckim.
— Kupiliśmy go w bardzo złym stanie. Był zaniedbany, ale teren i miejsce idealnie pasowały do działalności, którą chcieliśmy rozwinąć — opowiada prezes Telmeksu. Dzięki nowemu nabytkowi firma zaczęła produkować biomasę ze słomy i odpadów drzewnych. Oprócz biomasy tartak produkował jednak także drewno, które trafiało do fabryki w Piszu, produkującej meble głównie dla IKEI. W 2009 r. fabryka z dnia na dzień ogłosiła upadłość.
— Mieliśmy drewno, a fabryka była gotowym do działania przedsiębiorstwem, które można było przywrócić do życia. Kupiliśmy przedsiębiorstwo od syndyka — opowiada Jarosław Kondraciuk.
Jego zdaniem, sytuację ułatwiało wsparcie władz miasta Pisza, któremu zależało na utrzymaniu ponad 300 miejsc pracy, zapewnianych przez fabrykę mebli. Tym bardziej że bezrobocie w tamtym rejonie było wtedy na poziomie 30 proc.
Dywersyfikacja się opłaca
Dzięki tym inwestycjom firma zaczęła się szybko rozwijać. Fabryka mebli w Piszu generuje dzisiaj aż 40 proc. przychodu Telmeksu. Produkuje ok. 30 tys. sztuk mebli miesięcznie, które trafiają na cały świat, m.in. na rynek chiński. Swoją produkcję i sprzedaż dla IKEA Telmex chce podwoić. Pracuje też nad wdrożeniem do produkcji mebli dla dzieci. W lutym 2013 r. Telmex kupił także zakłady meblowe MMI Sleeping w Biskupcu, które podobnie jak wcześniejsze nabytki firmy, były w upadłości. Ich główny profil działalności to wyposażenie sypialni i pokoi dziennych z litego drewna. Firma zainwestowała też w pierwszy własny salon meblowy, który mieści się w Białymstoku. Buduje nowe hale produkcyjne i rozbudowuje stare. Obecnie trwa budowa nowej hali w Piszu, w Biskupcu i Białymstoku. W planach jest kolejne przejęcie — znów w branży drzewnej. Zdaniem Jarosława Kondraciuka, taki rozwój nie byłby możliwy, gdyby nie dobre okazje przejęć.
— Kryzys okazał się doskonałym momentem do zakupów — zwraca uwagę prezes. Jego zdaniem, w biznesie wiele zależy także od intuicji i szybkich decyzji. Nie ma wielkiego znaczenia jedna branża. Wręcz przeciwnie — im jest ich więcej, tym lepiej.
— Dywersyfikacja działalności daje gwarancję bezpieczeństwa. Uniemożliwia uzależnienie się od jednego produktu. Uważam, że wielofunkcyjność, wchodzenie do nowych sektorów gospodarki to bardzo istotna strategia rozwoju przedsiębiorstwa, która otwiera drogę do rozwoju — mówi Jarosław Kondraciuk. Jego zdaniem, bardzo ważna jest także umiejętność doboru odpowiednich ludzi. Warto też umieć zadbać o to, żeby zostali oni w firmie jak najdłużej.
— Na specyfice branży, w której działa firma, powinni się znać zatrudnieni w niej fachowcy. Menedżer musi umieć zarządzać — mówi Jarosław Kondraciuk.