Podczas wczorajszego pierwszego czytania projektu przyszłorocznej ustawy
budżetowej Jacek Rostowski, minister finansów, zapewnił, że nasza gospodarka
jest w dobrej formie. Mało tego, Polska jest jednym z najlepiej przygotowanych
na trudne czasy krajów. Minister przyznał jednak, że dziś nikt nie potrafi
przewidzieć wpływu światowego kryzysu na gospodarki Europy i Polski.
- Wiele
zależy od tego, jak sprawnie nasi partnerzy w Europie rozwiążą swoje problemy.
Po ostatnim posiedzeniu rady Ecofinu [unijnych ministrów finansów – red.] jestem
umiarkowanym, ale naprawdę optymistą – powiedział Jacek Rostowski.
I dlatego, jak tłumaczył, nie ma przesłanek do zmiany makroekonomicznych założeń budżetowych na przyszły rok. Rząd założył, że PKB wzrośnie w 2008 r. o 4,8 proc. Prognozy rynkowe są nieco niższe – np. analitycy banku Credit Suisse obniżyli wczoraj prognozę wzrostu dla polskiej gospodarki z 4,6 proc. do 4,4 proc.
Jacek Rostowski wymienił priorytety gospodarcze rządu, m.in. ograniczanie
deficytu budżetowego (o 0,5 pkt. proc. PKB rocznie) i długu publicznego, a także
szybkie wejście do strefy euro.
- W połowie 2011 r. wystąpimy do Komisji
Europejskiej o potwierdzenie naszej gotowości do przyjęcia euro i ustalenie
ostatecznego kursu przeliczenia złotego na euro. 1 stycznia 2012 r. nastąpi
formalne przyjęcie wspólnej waluty – zapowiedział minister.
Posłowie PiS nie
kryli niezadowolenia wywołanego słowami szefa państwowych finansów.
Co tak naprawdę znalazło się w projekcie budżetu? Co sądzą o nim
politycy i ekonomiści? Czytaj piątkowy „PB”.