Teoretycznie możliwa, ale bardzo kosztowna

Kamil Zatoński
opublikowano: 2005-11-28 00:00

MSP ma kilka scenariuszy reprywatyzacji PGNiG. Przy obecnym kursie akcji 3,35 zł musiałoby znaleźć na to co najmniej 3 mld zł. O ile nie dużo więcej.

Andrzej Mikosz, minister skarbu, zapewnia, że ma sposób na sfinansowanie transakcji odkupu 15,25 proc. akcji Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa od akcjonariuszy, którzy nabyli je we wrześniowej ofercie publicznej. Resort uważa ją za nieprawidłową i wprowadzającą w błąd inwestorów. Jak minister chce zrealizować swój zamiar? Na razie rynek nie doczekał się konkretnej deklaracji.

Najczęściej wymieniane…

Jakąkolwiek drogą by się to odbyło, specjaliści nie mają wątpliwości, że na „operacji renacjonalizacja” straci zarówno skarb państwa, jak i spółka. Czy także inwestorzy? To kwestia atrakcyjności ewentualnej oferty MSP.

— Gdyby skarb chciał ogłosić wezwanie do sprzedaży akcji zgodnie z nową ustawą, cena musiałaby wynosić nie mniej niż średnia arytmetyczna ze średnich dziennych cen ważonych wolumenem obrotu w okresie ostatnich sześciu miesięcy. Dla PGNiG byłby to oczywiście krótszy okres, bo spółka jest notowana od 23 września — mówi Leszek Koziorowski, radca prawny kancelarii Gessel.

Kalkulacja ceny jest w tym przypadku dosyć skomplikowana. Biorąc pod uwagę, że na debiutanckiej sesji zanotowano ogromne transakcje po 3,80-4,00 zł, a cena przez kilka kolejnych dni utrzymywała się w okolicach 3,90 zł, to minimalną cenę wezwania należałoby szacować na zdecydowanie więcej niż obecny kurs 3,35 zł.

— Wielu inwestorów kupowało papiery drożej. Dodając do tego koszt kapitału i chęć uzyskania przyzwoitej stopy zwrotu, wycena musiałaby znacząco różnić się od minimalnej zgodnej z ustawą — ocenia Sławomir Sklinda, analityk DI BRE.

Odpowiedź na wezwanie jest dobrowolna, więc MSP musiałoby przekroczyć udział 90 proc., aby skorzystać z instytucji przymusowego wykupu. W tej chwili skarb nie przekroczył tego progu, chyba że…

— Przepis mówi o posiadaniu 90 proc. przez jeden podmiot lub wspólnie z zależnymi (np. PKO BP) czy będącymi w porozumieniu — dodaje Leszek Koziorowski.

Może więc Andrzej Mikosz ma coś w zanadrzu? W tym wypadku minimalna cena kalkulowana jest zresztą tak jak w wezwaniu.

— Przymuszanie do pozbycia się papierów zniechęciłoby sporą część inwestorów zagranicznych. To nie jest dobre wyjście — mówi Sławomir Sklinda.

…najgorsze…

Kolejną możliwością jest skup akcji własnych. Na koniec trzeciego kwartału PGNiG miało 2,96 mld zł gotówki. Teoretycznie więc spółkę byłoby stać na buy-back, ale musiałaby wtedy zapomnieć o realizacji celów emisji, którymi było rozszerzenie działalności m.in. poszukiwania, wydobycia oraz przesyłu gazu.

…i najmniej realne

Pozostaje jeszcze wariant wymiany akcji PGNiG na papiery innej spółki. Specjaliści uznają go jednak za mało prawdopodobny.

— Trzeba wziąć pod uwagę, że część inwestorów kupowała akcje w ofercie, dobierając je do charakteru i strategii posiadanego portfela. Trudno sobie wyobrazić, by któryś z funduszy hedgingowych chciał wymienić papiery spółki gazowej na choćby akcje banku — mówi Sławomir Sklinda.

Specjaliści zgodnie podkreślają, że odwrócenie procesu prywatyzacji spółki byłoby bardzo trudne technicznie i bardzo kosztowne.

— Na razie inwestorzy nie panikują, najwyraźniej nie wyobrażając sobie realizacji któregokolwiek ze scenariuszy — kończy analityk DI BRE.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót