Tepsa nie owija w bawełnę

Magdalena Wierzchowska
03-09-2008, 00:00

Giełda TP mówi jasno — zwiększymy inwestycje, jeśli ograniczy się rolę regulatora. Ma ciekawe propozycje.

„PB” dotarł

do raportu, na który czekał cały rynek

Giełda TP mówi jasno — zwiększymy inwestycje, jeśli ograniczy się rolę regulatora. Ma ciekawe propozycje.

Telekomunikacja Polska (TP) od lat zmniejsza inwestycje, a Polska jest na szarym końcu unijnych statystyk penetracji internetu. Premier Donald Tusk obiecywał w sejmowym exposé nacisk na informatyzację kraju, a infrastruktury wciąż brakuje. Chodzi o ogromne pieniądze — skrajne szacunki Instytutu Łączności mówią o inwestycjach w sieć nowej generacji rzędu 25 mld zł.

— Nie inwestujemy, bo regulator nakłada na nas zaniżone stawki, a władze nie prowadzą polityki proinwestycyjnej — mówi narodowy telekom w „Strategii wsparcia rozwoju inwestycji telekomunikacyjnych w Polsce w latach 2008-2011”, do której dotarł „PB”. TP długo pracowała nad tym dokumentem, teraz przedstawia konkretne propozycje.

— Chcemy rozpocząć poważną debatę nad stworzeniem otoczenia przyjaznego inwestorom. Raport ma stygmat subiektywności, bo jest naszym dziełem, ale wysuwamy w nim propozycje, które mogą pomóc całemu rynkowi — przekonuje Ireneusz Piecuch, dyrektor wykonawczy i sekretarz generalny grupy TP.

Kilka konkretów

Strategia mówi o zwiększeniu inwestycji na rynku, ale większość pomysłów sprowadza się do poprawienia losu TP. Telekom sporo mówi w raporcie o konieczności wdrożenia partnerstwa publiczno-prywatnego i lepszego wykorzystania funduszy unijnych. Ale najważniejsze i najbardziej kontrowersyjne propozycje sprowadzają się do ograniczenia roli regulatora.

— Najważniejsze jest umożliwienie nam świadczenia usług opartych na kosztach, wprowadzenie nowego sposobu definicji rynków telekomunikacyjnych określających nasze obowiązki oraz zmiana sposobu naliczania zwrotu na kapitale — wylicza Ireneusz Piecuch.

Trudno z raportu wyłuskać jednoznaczną konkluzję, jakiego rzędu inwestycje TP zaplanuje, jeśli zostaną spełnione jej postulaty.

— Chodziło o to, by zwrócić uwagę na problemy, a nie licytować się wartością inwestycji — mówią przedstawiciele TP.

— TP zmniejsza inwestycje od momentu prywatyzacji, czyli od 2001 roku. Do 2005 roku operator był pod parasolem ochronnym regulatora i niestety na poziom inwestycji to wcale nie wpłynęło. Ponadto bierzmy pod uwagę inwestycje całego rynku, a nie tylko TP, a zgodnie z naszymi danymi inwestycje „przeniosły się” do operatorów innych niż TP i nieznacznie wzrosły — ripostuje Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE).

Ministerstwo Infrastruktury, resort odpowiedzialny za sektor telekomunikacyjny, nie odpowiedziało na pytania „PB” dotyczące tego artykułu.

Nie opłaca się

TP mówi: nie inwestujemy, bo regulator zmusza nas do udostępniania infrastruktury po zaniżonych cenach.

— Dostosowanie ofert hurtowych TP do rzeczywistych kosztów świadczenia usług oznacza ponad 20 mln zł dodatkowych przychodów miesięcznie — twierdzi narodowy telekom.

TP przedstawiła kilka dni temu regulatorowi analizę kosztów zaakceptowaną przez audytora, firmę Ernst & Young. W strategii inwestycyjnej TP proponuje podniesienie kosztów dwóch najbardziej prorynkowych usług — hurtowego dostępu do abonamentu (WLR) i szerokopasmowego dostępu do internetu (BSA) odpowiednio o 59 i 44 proc.

— Dzięki stawkom narzuconym przez UKE rynek telefonii stacjonarnej i internetowej bardzo dynamicznie się rozwija. Ale dlaczego my mamy za to płacić — irytuje się zarząd TP.

Operator liczy, że UKE przyjmie ostatni model kosztowy. W ubiegłym roku urząd nie zgodził się na to, by nie zaburzać konkurencji. Poza tym TP ma wciąż wyższe koszty niż porównywalne telekomy.

Zmniejszyć reżim

TP proponuje, by zmniejszyć „reżim regulacyjny” nad telekomem w obszarach, gdzie działa kilku konkurencyjnych operatorów — jak na przykład Warszawa, Trójmiasto czy województwo śląskie.

— Obszary te mogą rozwijać się swobodnie, bez ryzyka zakłócenia konkurencji przez któregoś z operatorów z powodu nadmiernej dominacji — twierdzi TP.

Ta propozycja na pewno spotka się z ostrym protestem konkurencji, która dopiero łapie oddech dzięki działaniom regulatora.

— Co z tego, że w niektórych aglomeracjach rozwija się konkurencja, skoro nie ma ona nawet wspólnie znaczącego udziału rynkowego. Propozycja zmniejszenia reżimu regulacyjnego w aglomeracjach wynika z chęci spicia całej śmietanki, związanej ze świadczeniem usług w wielkich miastach — mówi Anna Streżyńska.

Zwiększyć marżę

By szybki internet był naprawdę powszechny i pozwalał na naprawdę szybki transfer danych, potrzebna jest sieć nowej generacji (NGN). TP deklarowała niedawno, że może wydać na ten projekt 2-3 mld EUR. Ale w raporcie kwestia inwestycji ujęta jest ogólnikowo.

„Budowę tej sieci urealni wprowadzenie nowego sposobu liczenia wskaźnika zwrotu na kapitale WACC [marży, którą TP może doliczać do swoich kosztów przy kalkulacji stawek dla innych operatorów — przyp. red.]” — pisze TP w raporcie.

Teraz TP dodaje do swoich kosztów marżę 10,13 proc. W raporcie jest cytowana unijna komisarz Viviane Reding, mówiąca o zwiększeniu wskaźnika do 15 proc. za ryzyko.

— Za ryzyko, czyli na nowych inwestycjach NGN. My stosujemy 10,13 proc., bo TP udostępnia sieci dawno już wybudowane w starych technologiach — wyjaśnia Anna Streżyńska.

Dyskusja potrzebna,

tylko w innym tonie

Piotr

Mazurkiewicz

prezes Telefonii Dialog

W Polsce nie ma przyjaznego środowiska dla inwestycji telekomunikacyjnych — wystarczy wspomnieć choćby o lukach w prawie budowlanym czy nieuregulowanych kwestiach praw autorskich w obszarze IPTV. Dlatego warto głośno dyskutować o wszystkich pomysłach na rzecz stymulowania inwestycji.

Jednak propozycje wysunięte przez TP są tylko zakamuflowanym sposobem na utwierdzenie monopolistycznej pozycji tego operatora. Ograniczenie roli regulatora spowodowałoby znaczne utrudnienia w obszarze usług świadczonych przez operatorów alternatywnych na infrastrukturze TP. Opóźniłoby ostateczne wprowadzenie wielu ważnych projektów — np. uwolnienia pętli lokalnej. Prowadzone przez UKE działania regulacyjne pozwalają zniwelować choć w części różnice wynikające z efektu skali poszczególnych operatorów, a zasady rozliczeń z TP są przecież zawsze określane na podstawie analizy kosztowej i benchmarków.

Najlepszym wyjściem jest podział TP

Bertrand

Le Guern

Pomysł stworzenia lepszych warunków TP to zaprzeczenie dotychczasowych osiągnięć w liberalizacji polskiego rynku, a także europejskiego.

Nowe inwestycje w telekomunikację należy rozpatrywać w szerszym wymiarze, zwłaszcza z punktu widzenia ustawodawcy. Budowa infrastruktury dostępowej powinna rządzić się takimi samymi prawami, jak np. prawo budowlane, gdzie każdy nowy budynek musi być wyposażony w infrastrukturę umożliwiającą podłączenie gazu, prądu czy wody.

Partnerstwo publiczno-prywatne i wykorzystanie funduszy unijnych to jedna z opcji rozwoju infrastruktury, pod warunkiem że wszyscy operatorzy będą mogli w takich projektach uczestniczyć.

Twierdzenie, iż koszty TP nie są wystarczająco odzwierciedlone w ich modelu biznesowym, jest czystą demagogią. TP nadal jest firmą, która ma najłatwiejszy dostęp do finansowania, w przeciwieństwie do operatorów alternatywnych.

Założenie TP, że zainwestuje w NGN pod warunkiem wyłączności, jest błędne. Jest to wręcz kolejna szansa dla operatora dominującego, aby zwiększyć zwrot z tych inwestycji bez dodatkowych kosztów, jak inwestycje w pozyskanie klienta, reklama etc.

Przyspieszenie inwestycji zapewniłby podział funkcjonalny TP, który zmusiłby ją do rozwóju infrastruktury przy najniższych kosztach budowy i utrzymania.

Patrzeć w przyszłość

Magda Borowik

analityk IDC Central Europe

TP inwestuje coraz mniej i zamierza zmniejszyć te inwestycje, a operatorom alternatywnym inwestycje się opłacają. Coś tu jest nie tak. TP jest własnością France Telecom (FT), a ten w 30 proc. — właścicielem francuskiego skarbu państwa. FT ma roszczeniową postawę wobec francuskiego rządu i TP ma taką samą postawę wobec polskiego rządu. Tyle że polski rząd nie ma udziałów w TP, w przeciwieństwie do rządu francuskiego.

TP, zamiast podejść dalekosiężnie do zagadnienia, szuka krótkookresowych celów, jak zahamowanie procesu regulacyjnego czy doraźne zwiększenie przychodów. Umyka jej dalsza perspektywa.

Nic za darmo

Michał Marczak

DI BRE Banku

Infrastruktury jest zdecydowanie za mało. Ale nie dziwię się TP, że nie chce inwestować. Teraz można wejść na jej infrastrukturę po niskich cenach. Jest to prywatna firma i musi się rozliczać z wydatków wobec akcjonariuszy. Żadna racjonalna firma nie poniesie wydatków w takim otoczeniu. Punkt widzenia TP jest sprzeczny z tym, co chce UKE. Regulator spodziewa się, by infrastruktury było jak najwięcej i by była ona tania. Powinien być wypracowany model uwzględniający zachowanie konkurencji i skłaniający operatorów do inwestycji.

Magdalena

Wierzchowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Tepsa nie owija w bawełnę