Dziś rusza unijna kontrola zakładów przetwórstwa mięsa i mleka. Do 17 września inspektorzy z Brukseli chcą odwiedzić 24 firmy.
Trwa seria kontroli polskich zakładów spożywczych. Po wizytacji amerykańskiej i rosyjskiej rusza kolejna, tym razem rutynowa — unijna. Jedna grupa lustracyjna ma wyruszyć w teren już dzisiaj zaraz po spotkaniu w Głównym Inspektoracie Weterynarii (GIW). Kontrolą będą objęte zakłady przetwórstwa mięsa czerwonego (rzeźnie, rozbiór i przetwórstwo, w tym dziczyzna) oraz mleka. Wizytatorzy mają odwiedzać dwa do trzech zakładów dziennie. Lista już jest ustalona, a zainteresowani przedsiębiorcy zostali poinformowani.
— Unijni inspektorzy chcą skontrolować 16-24 zakładów zatwierdzonych do handlu, zarówno tych z okresami przejściowymi, jak i tych, których produkcja jest dopuszczona jedynie na rynek krajowy — mówi Krzysztof Jażdżewski, dyrektor ds. higieny w GIW.
Inspektorzy przyjrzą się egzekwowaniu przepisów przez powiatowych lekarzy weterynarii, pochodzeniem surowca i kierunkowi wysyłki gotowych wyrobów.
— Na celowniku będą firmy dopuszczone tylko do handlu na rynku krajowym. Unia chce mieć pewność, że ich wyroby nie trafiają na rynek wspólnoty — podkreśla Krzysztof Jażdżewski.
W negocjacjach z UE polskie zakłady spożywcze zostały podzielone na cztery kategorie. W najlepszej sytuacji są firmy z unijnymi licencjami eksportowymi. Część ma okres przejściowy na dostosowanie do norm wspólnotowych, część może sprzedawać tylko w kraju lub na rynkach lokalnych. Te firmy, które nie trzymają standardów, muszą dokonać żywota.