Teraz pękł Zachód, rykoszet dobił Polskę

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-04-23 00:00

Seria spokojnych sesji uśpiła czujność inwestorów. Mogły co prawda niepokoić relatywna słabość WIG20 względem zagranicznych indeksów oraz nieustępliwa podaż w sektorze mniejszych spółek, ale biorąc pod uwagę siłę popytu za oceanem, można było liczyć przynajmniej na stabilizację notowań.

Miało być nieźle, wyszło jak zwykle. Znowu okazało się, że GPW potrafi sprawiać niespodzianki, niestety, te nieprzyjemne. Można było odnieść wrażenie, że warszawscy inwestorzy już teraz zaczęli zamykać pozycje przed majową przerwą, nie chcąc przywitać nowego miesiąca z akcjami w portfelu. Trudno bowiem było się doszukać jakichś bardziej racjonalnych motywów ich zachowania.

Sytuacja zewnętrzna nie budziła obaw. W poniedziałek rynek amerykański dzielnie zniósł napór podaży i zdołał wybronić się przed przeceną. Wczoraj zaś przed otwarciem sesji kilka sztandarowych spółek, takich jak DuPont, AT&T czy McDonald’s, ogłosiło dobrze przyjęte raporty kwartalne. Nastroje w USA nie były może szczególnie różowe choćby z racji bliskości ważnego oporu i drożejącej znowu ropy, ale daleko im było do depresji, która opanowała warszawski rynek.

Pierwsze kroki indeksów GPW nie zapowiadały fatalnego zakończenia. Neutralne otwarcie sugerowało raczej kontynuację konsolidacji w bezpiecznej odległości od wsparcia. Taki charakter miała przedpołudniowa część sesji, kiedy po krótkiej korekcie w reakcji na słabszy wynik sprzedaży detalicznej WIG20 wrócił do punktu wyjścia. Wkrótce jednak nad parkietem zaczęły się zbierać ciemne chmury, napływające z sektora małych i średnich firm.

Od dłuższego czasu widać było podażową determinację graczy działających w tym segmencie rynku. Nawet gdy blue chipy zyskiwały, w tabelach mniejszych spółek dominowała czerwień. Zanosiło się na przesilenie. Wczoraj w końcu do niego doszło, a dość dramatycznie chwilami wyglądająca kapitulacja inwestorów pogorszyła nastroje na całym rynku. Osłabienie zainfekowanych pesymizmem blue chipów wykorzystała strona podażowa, która doprowadziła do mocnej przeceny WIG20, zgarniając szybki zysk na kontraktach.

Bariera 2900 pkt została przełamana, ale pod koniec sesji przyszło otrzeźwienie i WIG20 zdołał zakończyć dzień tuż nad tą linią. Do pewnego odreagowania doszło też na mWig40 i sWig80, ale oczywiście cała sesja miała bardzo negatywną wymowę. Taniejących spółek było aż siedem razy więcej niż rosnących. Obroty przekroczyły 1 mld zł.

Włodzimierz Uniszewski