Sater miał faktyczny interes w sporze z górniczą spółką. Nie miał jednak interesu prawnego.
Kopalnia Węgla Brunatnego Bełchatów obroniła — przynajmniej na razie — koncesję na wydobywanie kopalin w rejonie gminy Kamieńsk niedaleko Bełchatowa. Unieważnienia części koncesji domaga się firma utylizacyjna Sater.
Spór o miedzę
Kopalnia ma koncesję na eksploatowanie złoża węgla brunatnego Bełchatów od 1983 r. W 2005 r. koncesja została zmieniona: doprecyzowano w niej granice tzw. terenu górniczego, na którym kopalnia może prowadzić prace. W tych granicach znalazło się pole leżące na terenie gminy Kamieńsk. W tym samym miejscu firma Sater urządza ekologiczne składowisko odpadów komunalnych dla gminy. Interes faktyczny Satera w sprawie jest więc jasny: zmieniona koncesja Bełchatowa koliduje z planami spółki co do składowiska. Spółka wystąpiła zatem do ministra ochrony środowiska z wnioskiem o unieważnienie decyzji z 2005 r. o zmianie koncesji dla kopalni.
— Nie chcemy ruszać samej koncesji. Niech kopalnia dalej wydobywa węgiel. Kwestionujemy konkretny teren górniczy w gminie Kamieńsk — mówi Marek Biełowąs, radca prawny Satera.
Aby jednak podważyć decyzję administracyjną taką jak koncesja, wydaną dla innego podmiotu, spółka musiała wykazać tzw. interes prawny w postępowaniu. Przepisy nie definiują tego pojęcia. Przyjmuje się, że jest nim związek sytuacji podmiotu z konkretną normą prawną.
Sater wywodzi swój interes prawny ze sprawy zawisłej przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym (WSA) w Łodzi. Jest tam kwestionowany plan zagospodarowania przestrzennego gminy Kamieńsk, który przewiduje urządzenie składowiska odpadów na terenie górniczym. Spółka uważa, że skoro ma sprawę w sądzie, ma też interes prawny w koncesji dla Bełchatowa.
Możliwa kasacja
Tego poglądu nie podzielił minister ochrony środowiska i odmówił wszczęcia postępowania w sprawie unieważnienia zmienionej koncesji. Sater odwołał się do warszawskiego WSA i przegrał. Sąd uznał, że w stanowisku spółki nie można doszukać się podstaw interesu prawnego. Koncesja dla kopalni jest na razie niezagrożona. Sater nie wyklucza kasacji do Naczelnego Sądu Administracyjnego.