Terracan sprawdza się na bezdrożach

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2004-12-16 00:00

Największy model osobowego Hyundaia to auto terenowe, aspirujące też do miana luksusowego. Testowaliśmy egzemplarz z mocnym silnikiem V6.

Południowokoreański koncern Hyundai ma w swojej ofercie dwa samochody z napędem na obie osie. Pierwszy z nich, mniejszy — Santa Fe zadebiutował w 2001 roku. Premiera Terracana odbyła się rok później.

Prawie limuzyna…

Terracan to duży samochód. Mimo to nie wygląda przyciężko — dzięki efektownej linii nadwozia. Duże reflektory i szerokie 16-calowe koła powodują, że sprawia wrażenie solidnego i mocnego — jak na auto terenowe przystało. Subtelne detale — zaokrąglenia pokrywy silnika i kształt przednich reflektorów — dodają Terracanowi nieco delikatności, która być może nie jest pożądana w tym segmencie samochodów, ale z pewnością wyróżnia koreańską terenówkę.

Wnętrze Terracana jest tak duże, jak można się spodziewać oceniając je z zewnątrz. Plastiki są niezłej jakości i poprawnie spasowane. Deska rozdzielcza jest czytelna, chociaż bardzo skromna. I tu docieramy do sedna sprawy. Terracan nie jest typowym autem terenowym, a jego miejskim odpowiednikiem. Ale dla zamożnych i wymagających klientów. Tymczasem trudno określić go mianem luksusowego — poziom wyposażenia jest co najmniej nierówny.

Z jednej strony skórzana tapicerka i podgrzewane fotele, z drugiej — brak komputera pokładowego i np. „automatów” w elektrycznie otwieranych szybach. Poza tym tylko dwie poduszki powietrzne w aucie tej klasy to stanowczo za mało.

Samochód ma duży bagażnik (po złożeniu tylnej kanapy nawet 2 tys. litrów). Problemem może się okazać jedynie klapa bagażnika, która nie otwiera się zbyt wysoko.

…i prawie łazik

Testowany przez nas samochód napędzany jest 3,5-litrową jednostką V6, o mocy prawie 200 KM. Silnik ten współpracuje z czterostopniową, automatyczną skrzynią biegów. Motor sprawuje się bardzo dobrze, jest nieźle wyciszony, a automatyczna przekładnia „rozumie się” z kierowcą. Terracan przyspiesza do setki w nieco ponad 10 sekund i potrafi rozpędzić się do 178 km/h. Niestety, dużo pali. W mieście blisko 20 litrów na 100 km. Na szczęście w ofercie jest również diesel (2,9 litra), który nie daje pewnie tyle przyjemności z jazdy, ale jest bardziej ekonomiczny.

Zawieszenie Terracana mile zaskakuje, bo jak na samochód zbudowany na ramie nośnej ze sztywnym tylnym mostem zestrojone jest nietypowo — na szosę. Dzięki temu koreański kolos nieźle sobie radzi w jeździe po naszych ulicach. Również na nierównościach czy polnych drogach samochód zachowuje pełną stabilność i ani na chwilię nie pozwala odczuć obawy o utratę panowania nad nim. Także w „prawdziwym terenie” spisuje się doskonale. Dzięki możliwości blokady mechanizmu różnicowego (sterowanie elektroniczne) można nim wjechać prawie wszędzie i co ważniejsze — bez problemów stamtąd wrócić. Słowem, samochód jest znacznie bardziej terenowy niż luksusowy.