Terravita oskarża miasto

Ryszard Gromadzki
31-05-2002, 00:00

Pracownicy Terravity i Interagry demonstrowali przed Urzędem Miejskim w Poznaniu, domagając się zmiany planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu przylegającego do fabryk obu spółek. Ich zdaniem, budowa osiedla mieszkaniowego zagrozi ich dalszej egzystencji.

Przedstawiciele poznańskich spółek Terravita, producenta czekolad, oraz Interagra, wchodzącego w skład grupy Terravity producenta wody mineralnej Wielkopolanka, protestowali w środę przeciwko decyzji miasta w sprawie zmiany planu zagospodarowania przestrzennego terenów wokół ujęcia wody Bamberka. Około 1,5-ha działka znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie obu fabryk, a woda jest wykorzystywana w produkcji obu spółek.

Terravita przez kilka lat ubiegała się o kupno tego terenu.

— Chcieliśmy utworzyć ogólnodostępny park, który stanowiłby strefę ochronną dla fabryk — mówi Andrzej Cichowski, prezes Terravity.

Plany nie wypaliły, ponieważ cztery miesiące temu właściciel gruntu — spółka budowlana Pekabex — sprzedał go firmie deweloperskiej Makran Holding. Ta z kolei zwróciła się do miasta o przekwalifikowanie gruntu z przeznaczenia przemysłowego na mieszkaniowy i uzyskała na to zgodę.

— Miasto zrobiło to w rekordowym tempie. Po przekwalifikowaniu gruntu jego cena wzrosła z 30- -40 zł za 1 mkw. do 200 zł. Nasuwa się pytanie, kto za tym stoi — oburza się prezes Cichowski.

Makran chce budować na tym terenie osiedle mieszkaniowe.

Według prezesa Cichowskiego, te plany zagrażają bezpośrednio interesom obydwu fabryk zatrudniających ponad 1 tys. pracowników.

Budowa osiedla mieszkaniowego w bezpośredniej bliskości źródła wody (jedynego w Poznaniu) grozi nieodwaracalnym jego skażeniem, a tym samym zakończeniem produkcji Interagry. Ponadto powstanie osiedla wymusi na Terravicie kosztowne inwestycje, związane choćby z odwonnieniem powietrza,co z kolei może podważyć plany rozwojowe Terravity.

Z oskarżeniami spółek nie zgadza się Michał Parysek, członek zarządu Poznania, odpowiedzialny za ład przestrzenny w mieście.

— Nie ma mowy o żadnej dyskryminacji. To nie inwestor, ale miasto określi, co stanie na spornym gruncie. Poza tym dokument kwestionowany przez Terravitę i Interagrę, nie jest zamkniętym planem przestrzennym, lecz projektem. To różnica — twierdzi Michał Parysek.

Odrzuca on także sugestie firm, jakoby magistrat sprzyjał inwestorowi, czyli spółce Makran Holding, w tej sprawie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ryszard Gromadzki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Terravita oskarża miasto