Wiele uwagi poświęca się Europejskiemu Bankowi Centralnemu, który rozpoczął program skupu obligacji, pchając zarówno ich ceny, jak również indeks DAX30 na historyczny szczyt. Jednak najgoręcej jest na rynku dolara i nie powinno to dziwić. W nadchodzącą środę Fed podejmie najważniejszą jak dotychczas decyzję za kadencji Janet Yellen jako szefowej tej instytucji.
Fed od miesięcy polityką małych kroków przygotowywał rynek na podwyżkę stóp procentowych. W październiku zakończył politykę skupowania obligacji rządowych, zaś w grudniu wprowadził do komunikatu zwrot, że będzie cierpliwy w kwestii podnoszenia stóp procentowych. Na pozór to nieistotna zmiana, ale owa deklaracja cierpliwości zastąpiła wcześniejszą o pozostawieniu stóp bez zmian przez długi okres.
Co więcej, podobna zmiana w 2004 r. była przygotowaniem rynku na podwyżkę. Janet Yellen przedstawiła tę zmianę tak, że rynki przyjęły za pewnik podwyżkę stóp dwa posiedzenia po usunięciu słowa „cierpliwy” z komunikatu. Ze względu na to, że tylko w miesiącach kończących kwartał po posiedzeniu FOMC mamy konferencję przewodniczącej, przyjęło się, że właśnie wtedy mają zapadać najważniejsze decyzje.
Zatem usunięcie słowa „cierpliwy” w marcu oznacza brak ruchu na kwietniowym posiedzeniu i podwyżkę na kolejnym posiedzeniu, które odbędzie się w czerwcu. Brak takiej zmiany w marcowym komunikacie oznacza przesunięcie oczekiwań na taki ruch na czerwiec, a na pierwszą podwyżkę — na wrzesień. Oczywiście FOMC nie jest związany taką logiką, może usunąć sformułowanie w kwietniu i podnieść stopy w czerwcu, ale obecnie obowiązuje powyższa interpretacja polityki pieniężnej USA i jej świadomość jest pierwszym krokiem do zrozumienia zachowania rynku.
Dolar zyskał po publikacji bardzo dobrych danych o zatrudnieniu za luty, ale w kolejnych dniach zyskiwał już bez konkretnego powodu. Wyglądało to mniej więcej tak, jakby rynek, który wcześniej nie dowierzał Fedowi w sprawie podwyżki w czerwcu, teraz wreszcie uświadomił sobie realność tej perspektywy i w dość brutalny sposób dostosował wyceny.
O ile zatem jeszcze niedawno rynek za bazowy scenariusz przyjmował pozostawienie słowa „cierpliwy” w komunikacie, o tyle teraz wycenione jest usunięcie tego zwrotu. To bardzo istotna zmiana, gdyż oznacza, że długie pozycje w dolarze nie są już tak oczywiste, jak było to do tej pory.
Jeśli FOMC usunie zwrot w środę, dolar jeszcze zyska, gdyż taki ruch przekona ostatnich niedowiarków, że czerwcowa podwyżka jest nieuchronna. Ale rodzi się pytanie, czy aby na pewno usunie? Dotychczasowa komunikacja, w tym publikowane dot-charty, sugerowałyby, że taki jest plan. Jeśli posłuchać Jamesa Bullarda (jeden z członków Rezerwy Federalnej), który mówi, że Fed być może już teraz jest spóźniony z podwyżką, wydaje się to pewnikiem.
Dane z rynku pracy cały czas są świetne. Ale James Bullard w tym roku nawet nie głosuje, a rynek zapomniał już o minutes ze styczniowego posiedzenia, gdzie mogliśmy przeczytać, że „wielu członków (…) wolałaby pozostawić niezmienione stopy na dłużej”. Kluczowe dane od stycznia były niezłe, ale też dolar umocnił się o kolejne kilka procent.
Jeśli FOMC usunie zwrot w środę, dolar jeszcze zyska, gdyż taki ruch przekona ostatnich niedowiarków, że czerwcowa podwyżka jest nieuchronna. Ale rodzi się pytanie, czy aby na pewno usunie?
Osłabienie euro w ciągu ostatnich sześciu miesięcy powinno podnieść inflację w strefie euro o 0,6-0,7 pkt. proc. w ciągu dwóch lat. Nie dysponujemy tak dokładnym szacunkiem dla USA, ale naturalnie kierunek będzie w tym przypadku odwrotny. Pojawiły się też słabe dane o sprzedaży detalicznej, już po raz trzeci z rzędu. To mogła być pogoda, ale pewności nie ma. Czy komitet w tej sytuacji będzie szedł w zaparte? © Ⓟ