Test cierpliwościna rynku walutowym

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 2015-03-13 00:00

Ostatnie dni na rynku walutowym to prawdziwe szaleństwo.

Wiele uwagi poświęca się Europejskiemu Bankowi Centralnemu, który rozpoczął program skupu obligacji, pchając zarówno ich ceny, jak również indeks DAX30 na historyczny szczyt. Jednak najgoręcej jest na rynku dolara i nie powinno to dziwić. W nadchodzącą środę Fed podejmie najważniejszą jak dotychczas decyzję za kadencji Janet Yellen jako szefowej tej instytucji.

Fed od miesięcy polityką małych kroków przygotowywał rynek na podwyżkę stóp procentowych. W październiku zakończył politykę skupowania obligacji rządowych, zaś w grudniu wprowadził do komunikatu zwrot, że będzie cierpliwy w kwestii podnoszenia stóp procentowych. Na pozór to nieistotna zmiana, ale owa deklaracja cierpliwości zastąpiła wcześniejszą o pozostawieniu stóp bez zmian przez długi okres.

Co więcej, podobna zmiana w 2004 r. była przygotowaniem rynku na podwyżkę. Janet Yellen przedstawiła tę zmianę tak, że rynki przyjęły za pewnik podwyżkę stóp dwa posiedzenia po usunięciu słowa „cierpliwy” z komunikatu. Ze względu na to, że tylko w miesiącach kończących kwartał po posiedzeniu FOMC mamy konferencję przewodniczącej, przyjęło się, że właśnie wtedy mają zapadać najważniejsze decyzje.

Zatem usunięcie słowa „cierpliwy” w marcu oznacza brak ruchu na kwietniowym posiedzeniu i podwyżkę na kolejnym posiedzeniu, które odbędzie się w czerwcu. Brak takiej zmiany w marcowym komunikacie oznacza przesunięcie oczekiwań na taki ruch na czerwiec, a na pierwszą podwyżkę — na wrzesień. Oczywiście FOMC nie jest związany taką logiką, może usunąć sformułowanie w kwietniu i podnieść stopy w czerwcu, ale obecnie obowiązuje powyższa interpretacja polityki pieniężnej USA i jej świadomość jest pierwszym krokiem do zrozumienia zachowania rynku.

Dolar zyskał po publikacji bardzo dobrych danych o zatrudnieniu za luty, ale w kolejnych dniach zyskiwał już bez konkretnego powodu. Wyglądało to mniej więcej tak, jakby rynek, który wcześniej nie dowierzał Fedowi w sprawie podwyżki w czerwcu, teraz wreszcie uświadomił sobie realność tej perspektywy i w dość brutalny sposób dostosował wyceny.

O ile zatem jeszcze niedawno rynek za bazowy scenariusz przyjmował pozostawienie słowa „cierpliwy” w komunikacie, o tyle teraz wycenione jest usunięcie tego zwrotu. To bardzo istotna zmiana, gdyż oznacza, że długie pozycje w dolarze nie są już tak oczywiste, jak było to do tej pory.

Jeśli FOMC usunie zwrot w środę, dolar jeszcze zyska, gdyż taki ruch przekona ostatnich niedowiarków, że czerwcowa podwyżka jest nieuchronna. Ale rodzi się pytanie, czy aby na pewno usunie? Dotychczasowa komunikacja, w tym publikowane dot-charty, sugerowałyby, że taki jest plan. Jeśli posłuchać Jamesa Bullarda (jeden z członków Rezerwy Federalnej), który mówi, że Fed być może już teraz jest spóźniony z podwyżką, wydaje się to pewnikiem.

Dane z rynku pracy cały czas są świetne. Ale James Bullard w tym roku nawet nie głosuje, a rynek zapomniał już o minutes ze styczniowego posiedzenia, gdzie mogliśmy przeczytać, że „wielu członków (…) wolałaby pozostawić niezmienione stopy na dłużej”. Kluczowe dane od stycznia były niezłe, ale też dolar umocnił się o kolejne kilka procent.

Jeśli FOMC usunie zwrot w środę, dolar jeszcze zyska, gdyż taki ruch przekona ostatnich niedowiarków, że czerwcowa podwyżka jest nieuchronna. Ale rodzi się pytanie, czy aby na pewno usunie?

Osłabienie euro w ciągu ostatnich sześciu miesięcy powinno podnieść inflację w strefie euro o 0,6-0,7 pkt. proc. w ciągu dwóch lat. Nie dysponujemy tak dokładnym szacunkiem dla USA, ale naturalnie kierunek będzie w tym przypadku odwrotny. Pojawiły się też słabe dane o sprzedaży detalicznej, już po raz trzeci z rzędu. To mogła być pogoda, ale pewności nie ma. Czy komitet w tej sytuacji będzie szedł w zaparte? © Ⓟ