Testament Dziadka

Jacek Zalewski
opublikowano: 2007-11-09 00:00

Na najdalszych krańcach świata można spotkać ludzi, którzy — niczym pełniący służbę wartownicy — na hasło „Sulejówek” dają odzew „Piłsudski”.

zadko trafia się taki promocyjny samograj, jakim dla sąsiadującego ze stolicą 19-tysięcznego miasta stał się jego legendarny Pierwszy Obywatel. Notabene, kiedy w 1991 r. pielgrzymkę z Sulejówka przyjął na audiencji Jan Paweł II, dosłownie w pierwszych słowach papież zadał kłopotliwe pytanie: „Czy odbudowaliście już dworek marszałka Piłsudskiego?”.

Dworek, który od hipotecznej nazwy nieruchomości przejął nazwę Milusin, na szczęście w ruinę się nie obrócił, ale przez kilkadziesiąt lat jego losy były poniewierką — co można prześledzić w kalendarium na 24 stronie. W 1970 r. PRL w sądowym majestacie skonfiskowała przedwojenną posiadłość Aleksandry i Józefa Piłsudskich. Obie córki marszałka — Wanda Piłsudska (1918-2001) i Jadwiga Jaraczewska (ur. 1920) — powróciły z Anglii do Polski w 1990 r., zaraz po zmianach ustrojowych. Razem z nimi ściągnął wnuk marszałka Krzysztof Józef Jaraczewski. Jego siostra Joanna przyjechała wcześniej, za pierwszej Solidarności. Poślubiła — podczas jego uwięzienia w stanie wojennym — Janusza Onyszkiewicza.

Najpilniejszy — dworek

Naturalne starania Fundacji Rodziny Józefa Piłsudskiego, założonej przez córki marszałka, o zwrot Milusina trwały przez całe lata dziewięćdziesiąte. Sytuacja była dość dziwna — werbalnie wszyscy byli temu przychylni, ale Sulejówek nie znajdował mocy sprawczej, aby z dworku wyprowadzić przedszkole (patrz rok 1956 w kalendarium). Honorowy dług wobec marszałka udało się uregulować dopiero 10 listopada 2000 r., czyli półtora miesiąca przed końcem XX wieku, w którym Józef Piłsudski zapisał się tak chwalebnie. Bez czekania na mityczną ustawę reprywatyzacyjną miasto skorzystało z ustawowej możliwości dokonania darowizny celowej.

W przywracaniu pamięci słynnego Dziadka pierwsze skrzypce gra wnuk marszałka Krzysztof Jaraczewski, z zawodu architekt (podobnie jak mama i siostra), obecnie prezes fundacji. Podstawowym zadaniem stało się odrestaurowanie dworku, który przez kilkadziesiąt lat został zapuszczony, ale w sumie przetrwał zakręty historii nie najgorzej. Architektura autorstwa Kazimierza Skórewicza, projektanta m.in. gmachu Sejmu, pozostaje najwyższej próby. Ciut gorzej z wykonawstwem — Milusin budowało w 1923 r. żołnierskie pospolite ruszenie, którego fachowość nie nadążała za żarliwością. Podczas niezwykle pieczołowitej konserwacji dworku, wykonanej w latach 2001-03, Krzysztof Jaraczewski ze zdumieniem odkrywał, że kąt prosty niekoniecznie musi mieć 90 stopni. Ale takie ciekawostki tylko dodają dworkowi uroku. Najwięcej pracy i pieniędzy pochłonęło uzupełnienie ubytków oryginalnej dachówki.

Sam dworek to za mało

W XXI wieku samo zwiedzenie kilku surowych pomieszczeń — Józef Piłsudski żył w dworku nadzwyczaj skromnie — nie będzie wielką atrakcją. Dzisiejsze trendy wyznaczają obiekty takie jak Muzeum Powstania Warszawskiego. Dlatego wnukowi zamarzyło się spełnienie duchowego testamentu Dziadka uzupełnieniem Milusina o multimedialny obiekt o powierzchni 6000 mkw., z główną salą wystawienniczą na 1500 mkw., salą konferencyjną, biblioteką, salami na wystawy czasowe, kawiarenką etc. Aby uniknąć zdominowania dworku, taki muzealny kombinat musi wejść ze trzy kondygnacje w głąb ziemi, co w piaszczystym Sulejówku wymaga zwalczenia wód gruntowych.

Batalia fundacji o przekonanie społeczeństwa i władz Sulejówka do tak śmiałego pomysłu trwała długo, ale w końcu — dzięki wynikowi ubiegłorocznych wyborów samorządowych — zakończyła się powodzeniem. Fundacja wydzierżawiła od miasta teren przylegający do dawnej nieruchomości Piłsudskich i stała się gospodarzem całego pięknego, zadrzewionego kwartału, który szczęśliwym zrządzeniem losu przetrwał kilkadziesiąt lat nietknięty. Na 24 stronie zamieszczamy jego widok z kosmosu. I pomyśleć, że w czasach PRL barbarzyńscy planiści wytyczyli przez sam środek szeroką ulicę (ślad widać), ale na szczęście dla idei dziedzictwa narodowego zabrakło pieniędzy na jej realizację.

Unijna przychylność

Słońce zaświeciło dla Sulejówka miesiąc temu w Brukseli. 11 października Komisja Europejska — a konkretnie komisarz Danuta Hübner — oficjalnie zatwierdziła regionalne programy operacyjne w perspektywie finansowej 2007-13. Wśród 67 projektów z Mazowsza znalazła się — na liście podstawowej, a nie rezerwowej — w programie „infrastruktura i środowisko”, podgrupa „kultura”, pozycja „Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku” o wartości 23,5 mln euro, w tym 20 mln euro dofinansowania z budżetu UE.

Taka kwota jest trzykrotnością rocznego budżetu inwestycyjnego Sulejówka, ale na pełne zrealizowanie planów fundacji okazuje się i tak za skromna. Tym bardziej że kosztowny kompleks muzealny trzeba nie tylko postawić, lecz później także eksploatować i utrzymywać. Zachowanie niezależności programowej wymaga niezależności finansowej, dlatego nowatorskiemu projektowi rodzinnego muzeum Józefa Piłsudskiego bardzo przydałby się mecenat, i to stały, a nie ograniczający się do pojedynczych wystaw — bo taki model dominuje w relacjach biznesowych sponsorów z muzeami. Wystawy czasowe, z niezwykle cennymi eksponatami — na przykład oryginalną buławą marszałka Piłsudskiego — sprawdzały się w ciasnym Milusinie. Dworek nie jest sformalizowanym muzeum, a w związku z tym nie prowadzi marketingu — bo nie musi. Silna marka „Piłsudski” ściąga rocznie 10 tys. zwiedzających. A w weekend obejmujący Narodowe Święto Niepodległości tłum chętnych nie ma końca.

Przychodnia blokuje

Obecnie w Polsce wszelkie zamierzenia inwestycyjne kojarzone są z EURO 2012, zatem muzeum Józefa Piłsudskiego nie chce być gorsze. To wcale nie żart, Krzysztof Jaraczewski uzasadnia swoje nadzieje bardzo racjonalnie. Otóż w roku 2012 nastąpi wielka aktywizacja turystyczna Polski, wykraczająca daleko poza środowisko kibiców piłkarskich. Ukaże się masa wydawnictw promocyjnych, odnowione zostaną światowe przewodniki turystyczne oraz strony internetowe. I wszędzie tam musi się znaleźć Sulejówek z pełnym programem muzealnym, bo kolejne uaktualnianie takich materiałów nastąpi może za kilka lat. Odwiedzenie muzeum marszałka stanie się standardem pobytu grup turystycznych w Warszawie, tak jak dzisiaj, powiedzmy, wycieczka do Żelazowej Woli. Zwłaszcza że Sulejówek leży tuż za miedzą — spod Pałacu Kultury i Nauki jedzie się do Milusina pół godziny.

A zatem rok 2012 wydaje się najlepszym terminem ukończenia muzeum. Dopingiem jest również umowa dzierżawna, negocjowana przez miasto i fundację kilka miesięcy. Zawarta została na 30 lat, co daje inwestorowi stabilizację, ale rzecz jasna nie taką, jak wykup gruntu, przewidziany po doprowadzeniu budynku do stanu surowego zamkniętego. Jest tylko jeden drobny problem — rozpoczęcie prac wymaga wyprowadzenia przez władze Sulejówka przychodni miejskiej z budynku dawnej adiutantury, koło którego miałby stanąć nowy obiekt muzealny. Krzysztof Jaraczewski aż boi się pomyśleć, że mogłoby się powtórzyć dziesięcioletnie oczekiwanie na wyprowadzenie przedszkola z dworku!

To niejedyny stres — martwi go także przewartościowanie złotego, ponieważ unijna dotacja przeliczona na polską walutę z każdym tygodniem topnieje

KALENDARIUM LOSÓW MILUSINA — DWORKU MARSZAŁKA polski JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO W SULEJÓWKU

1921

Aleksandra Szczerbińska-Piłsudska kupiła w Sulejówku — za radą mieszkających już tam Zofii i Jędrzeja Moraczewskich — nieruchomość z drewnianym domem za 900 tys. marek polskich.

1923

Komitet Żołnierza Polskiego w pobliżu drewniaka zbudował murowany dworek, sfinansowany ze składek żołnierskich jako dar dla Józefa Piłsudskiego. Marszałek mieszkał w nim stale do 1926 r., a później wypoczywał. Ostatni raz przebywał w 1935 r. na miesiąc przed śmiercią.

1939-45

Wojna i okupacja hitlerowska nie zniszczyła dworku. Nieruchomością Aleksandry Piłsudskiej, przebywającej z córkami Wandą i Jadwigą w Londynie, opiekowała się rodzina oraz przyjaciele.

1948-56

Dworek użytkowało Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego oraz ekspozytura NKWD w charakterze

podwarszawskiej rezydencji. Pierwotne wyposażenie zostało rozgrabione.

1956

Po wyniesieniu się towarzyszy radzieckich do dworku wprowadzone zostało publiczne przedszkole — na długie 44 lata.

1970

Sąd orzekł, na podstawie dekretu z 1946 r. o majątkach opuszczonych i poniemieckich, przejęcie przez skarb państwa nieruchomości Aleksandry Piłsudskiej — „nieznanej z miejsca pobytu”, a faktycznie zmarłej w 1963 r. w Londynie. Analogicznie sąd orzekł w sprawie nieruchomość Fundacji Oficerskich Domów Wypoczynkowych.

1988

Kwartał obejmujący obie przylegające do siebie nieruchomości (Aleksandry Piłsudskiej oraz Fundacji Oficerskich Domów Wypoczynkowych dla Upamiętnienia Dziesięciolecia Polski Niepodległej) wpisany został do rejestru zabytków jako dobro kultury narodowej.

1991

Skarb państwa przekazał miastu Sulejówek, na podstawie ustawy samorządowej, własność kwartału wpisanego do rejestru zabytków. Wkrótce potem Fundacja Rodziny Józefa Piłsudskiego rozpoczęła starania o odzyskanie dworku.

2000

Po wyprowadzeniu przedszkola miasto notarialnie przekazało fundacji — w formie darowizny na cele muzealne — dworek marszałka Józefa Piłsudskiego z bezpośrednio otaczającą obiekt częścią dawnej nieruchomości Aleksandry Piłsudskiej.

2003

Fundacja zakończyła remont dworku Józefa Piłsudskiego, który od tego czasu funkcjonuje w ograniczonej formie muzealnej — w weekendy stale, a w pozostałych dniach po uzgodnieniu telefonicznym.

2006

Miasto notarialnie przekazało fundacji — w formie darowizny na cele muzealne — pozostałą część dawnej nieruchomości Aleksandry Piłsudskiej.

2007

Miasto wydzierżawiło notarialnie fundacji na cele muzealne — z opcją sprzedaży — dawną nieruchomość Fundacji Oficerskich Domów Wypoczynkowych. Dzięki temu Fundacja Rodziny Józefa Piłsudskiego stała się gospodarzem całego zabytkowego kwartału, z wyjątkiem miejskiego Skweru Niepodległości.