TFI chcą płacić 15 zł za Energę

Jagoda Fryc
opublikowano: 2013-11-20 00:00

Zarządzający funduszami są zgodni — polityka dywidendowa i stabilna działalność to główne atuty energetycznej spółki. Ale jak zwykle kluczowa będzie cena

Specjaliści z TFI nie lubią przepłacać, zwłaszcza gdy w grę wchodzi spółka, która rywali na giełdzie ma bez liku, a jej perspektywa poprawy zysków nie jest duża. I choć hossa w Warszawie w pełni, a udany debiut PKP Cargo rozbudził apetyt na zyski, to jednak w przypadku Energi zarządzający nie są już tak jednomyślnymi optymistami.

Analiza SWOT Energi
Analiza SWOT Energi
None
None

— Wydaje mi się, że nie będzie problemu ze sprzedażą Energi i inwestorzy instytucjonalni dopiszą, ale nie sądzę, żeby cena mogła się zbliżyć do maksymalnej. Ze względu na specyfikę firmy nie nastawiałbym się także na równie spektakularny debiut jak w przypadku PKP Cargo. Trochę pozytywnego zamieszania może wprowadzić zapowiadane niedawno zaangażowanie PGE w Energę — ocenia Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.

— Spodziewam się umiarkowanego zainteresowania. Popyt u zarządzających będzie w okolicach 15 zł — uważa Przemysław Nowicki, zarządzający funduszami Open TFI.

— Rozsądna cena w ofercie to 15 zł, a maksymalna 17 zł — dodaje drugi zarządzający, który chce pozostać anonimowy.

Akcje jak obligacje

Jarosław Niedzielewski zwraca uwagę, że Energa jest jedyną spośród krajowych firm z sektora energetycznego, którą można potraktować jako typową, modelową firmę z segmentu tzw. użyteczności publicznej. W przypadku konkurencji istotną część biznesu stanowi wytwarzanie energii, które uzależnione jest w pewnym stopniu od cyklu gospodarczego oraz różnicy pomiędzy cenami energii a węgla.

— Energa dzięki temu, że trzy czwarte jej biznesu to segment dystrybucji, może pochwalić się stabilnymi i przewidywalnymi wynikami w małym stopniu zależnymi od koniunktury. Możliwość precyzyjnego obliczenia przychodów i kosztów z tej działalności powoduje, że inwestycję w akcje Energii można potraktować jako obligację, dającą stabilny i w miarę pewny dochód. Ten brak istotnego ryzyka biznesowego powoduje, że inwestorzy nie powinni za bardzo liczyć na duże zyski ze wzrostu cen akcji. Energa ma dostarczać gotówkę i wypłacać dywidendy w wysokości konkurencyjnej do długoterminowych obligacji skarbowych — ocenia Jarosław Niedzielewski.

Spółka przewiduje dywidendę w wysokości około 400-500 mln zł w najbliższych dwóch latach. Przy cenie 20 zł za akcję, daje to około 5 proc. stopy dywidendy. Adam Łukojć, zarządzający ze Skarbca TFI, zwraca uwagę, że stabilna działalność i dywidenda sprawiają, że akcje Energi mogą być ciekawe dla zarządzających OFE, którzy zwykle mniej ryzykują, a w związku ze zmianą przepisów będą musieli zwiększyć zaangażowanie w akcjach.

— Rentowności obligacji skarbowych wynoszą około 4 proc. (3,6 proc. — 5-letnie, 4,4 proc. — 10-letnie). Inwestorzy muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, czy stopa dywidendy wynosząca 5-6 proc. jest wystarczająca, żeby inwestować na rynku akcji. Moim zdaniem, decydując się na inwestowanie w akcje spółek takich jak Energa, warto liczyć przede wszystkim na dywidendę, a nie zysk kapitałowy — tłumaczy Adam Łukojć.

W oparach nadpodaży

Specjaliści z TFI podkreślają, że na giełdzie Energa ma sporą konkurencję branżową, więc sprzedającemu trudno będzie windować cenę.

— Sektor ten jest późnocykliczny i jest obecnie w defensywie, a wycena Energi w ofercie nie jest atrakcyjna na tle rywali. Do słabych stron zaliczyłbym też podaż akcji pracowniczych bez lock- up oraz niekorzystne zmiany w zakresie nowelizacji ustawy o OZE — wylicza Przemysław Nowicki.

Andrzej Lis, zarządzający z Noble Funds TFI, uważa, że gdyby cena Energi w ofercie miała sięgnąć maksymalnej, to lepiej kupić akcje PGE lub CEZ. Czeska spółka kusi 7-procentową stopą dywidendy.

— W przypadku Energi nie widać perspektywy istotnej poprawy zysków. Pytanie też, czy to dobra spółka na ożywienie w gospodarce — zastanawia się Andrzej Lis.