Dobra wiadomość dla tych, którzy myślą o pomnożeniu kapitału. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej zyskają dostęp do dużo szerszej niż do tej pory oferty funduszy inwestycyjnych.
Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej spowoduje, że zagraniczne firmy zarządzające funduszami inwestycyjnymi będą mogły dystrybuować je bez konieczności rejestracji. Wystarczy, że utworzyły fundusze i zarejestrowały je w kraju należącym do UE, w standardzie UCITS (unijna dyrektywa z 1985 r.). Konieczna będzie jedynie notyfikacja urzędu (w Polsce — Komisji Papierów Wartościowych i Giełd). Dodatkowo zmiany w przepisach dewizowych otworzą możliwość swobodnego transferu środków do dowolnego kraju UE lub OECD. W Polsce jest właśnie nowelizowana ustawa o funduszach inwestycyjnych, która m.in. dostosuje nasze prawo do dyrektyw unijnych.
Tomasz Orlik, wiceprezes Pioneer Pekao Investment Management, podkreśla, że po akcesji będą preferowane pewne grupy funduszy.
— Po wejściu Włoch do UE ubyło funduszy akcyjnych lokalnych, przybywało akcyjnych regionalnych — europejskich, amerykańskich, azjatyckich. Klienci chętniej wybierali fundusze o zdywersyfikowanym ryzyku — mówi Tomasz Orlik.
Klienci w Polsce będą mogli skorzystać z szerszej oferty.
— Liczba dostępnych funduszy zwiększy się i będą to fundusze inwestujące za granicą — mówi Rafał Lis, prezes TFI Banku Handlowego.
Od maja 2004 r. towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI) zaczną promować zagraniczne fundusze macierzystych firm. Pojawią się nowe produkty europejskie i globalne. Ile ich będzie? Nie wiadomo. Na rynku czeskim, o połowę mniejszym od polskiego, gdzie mogą działać fundusze zarejestrowane w Luksemburgu czy Dublinie, na koniec ubiegłego roku obecnych było 76 lokalnych funduszy oraz 600 zagranicznych.
— Międzynarodowe grupy działające w Polsce będą rejestrować całą paletę funduszy. Dotyczy to m.in. dużych banków, które mają spółkę asset management czy TFI. Wiele będzie zależało od przeszkolenia sieci sprzedaży — uważa Tomasz Orlik.
Przyszłoroczne wejście do UE nie spowoduje — zdaniem branży — żadnych zmian dla obecnych klientów funduszy inwestycyjnych. Nie powinni się niczego obawiać. Takiego zdania jest także Tomasz Miziołek z Katedry Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych Uniwersytetu Łódzkiego.
— Nie przewiduję, by w pierwszym roku, gdy zagraniczne fundusze będą badać nasz rynek, znacząco zwiększyła się liczba funduszy. Z czasem, gdy okaże się, że opłaca się wchodzić na polski rynek, a aktywa są wysokie, pojawi się więcej zachodnich funduszy. Nie będzie więc od razu gwałtownych napływów funduszy i aktywów — twierdzi Tomasz Miziołek.
W Austrii, która przystąpiła do struktur europejskich w połowie lat 90., aktywa wzrosły z 25 mld EUR na koniec 1995 r. do ponad 60 mld EUR na koniec 2001 r. W Polsce zapewne będzie podobnie. Od końca 2001 r. fundusze cieszą się już dużą popularnością. Mają też stać się największymi beneficjentami zmian w strukturze oszczędności. Aktywa funduszy sięgają obecnie ponad 27 mld zł. W depozytach bankowych jest zaś ulokowanych blisko 300 mld zł.
— Fundusze zagraniczne będą wchodzić w istniejące w Polsce kanały dystrybucji. Fundusze muszą dobrze wykorzystać czas do maja 2004 r. — mówi Rafał Lis.
Antoni Leonik, prezes PKO/Credit Suisse TFI, uważa, że przy swobodnym przepływie usług produkty firm oferujących fundusze będą coraz bardziej unifikowane.
— Ważne będzie dalsze rozwijanie konkurencyjności. Odnosi się to do skutecznej dystrybucji, rozpoznawalnej marki, kojarzonej z dobrą jakością usług oraz przygotowania do konkurencji cenowej — uważa prezes Leonik.
Sebastian Buczek, członek zarządu ING TFI, twierdzi, że możliwość pojawienia się w Polsce nowych wielkich graczy powinna działać stymulująco na rozwój rynku.
— TFI będą starały się rozbudować ofertę i zająć miejsce, które trudno będzie zdobyć nowym graczom. Nie przeceniałbym jednak roli otwarcia naszego rynku i możliwości znaczącego zaistnienia nowych graczy. Najistotniejszą kwestią jest bowiem budowa sieci sprzedaży. A to wymaga czasu i dużych pieniędzy, jeśli nie ma w grupie banku detalicznego lub firmy ubezpieczeniowej — mówi Sebastian Buczek.
Zdaniem Marka Przybylskiego, prezesa Commercial Union TFI, większość czołowych europejskich i globalnych grup oferujących fundusze inwestycyjne i zarządzanie aktywami jest już obecna w Polsce.
— Nasz rynek oszczędności i inwestycji nie jest aż tak duży, aby przyciągnąć jeszcze znaczących, nieobecnych dzisiaj konkurentów. Podobne zdanie wyraża Keith Jones, prezes Morley Fund Management — inwestycyjnego ramienia naszej macierzystej grupy — twierdzi szef CU TFI.