Dolar potaniał z 2,7470 do 2,7360 PLN, zaś euro osłabiło się z 3,7950 do 3,7850 PLN. Nastroje na światowych i krajowych parkietach są wciąż negatywne, jednak spadki nieco wyhamowują. Nie towarzyszy im już także dynamiczne umocnienie jena, co świadczy o tym, że zatrzymana została tendencja szybkiego zamykania pozycji opartych o carry trade. Wciąż, jednak czuć nerwowość, zmienność indeksów i cen akcji jest duża, co było widać po dzisiejszych notowaniach na GPW.
Sytuację dodatkowo komplikuje niepewność polityczna, na którą złoty jak na
razie jest odporny. Dzisiejsze żądanie odwołania premiera wystosowane przez LPR
tylko nieznacznie odbiło się na kursach walut i poziomach indeksów. Coraz
realniejsza perspektywa wyborów krótkoterminowo powinna jednak uderzyć w
złotego.
Dużo zależy od dzisiejszej i kolejnych sesji na amerykańskiej Wall
Street. Kilkakrotnie inwestorzy próbowali przerwać korektę, jednak ich zapał do
zakupów stygł po podaniu do wiadomości kolejnych złych wieści z rynku kredytów
hipotecznych w USA. Szczególnie z segmentu sub-prime, gdzie zagrożonych jest
najwięcej wierzytelności. Ben Bernanke szacował wartość złych kredytów na 100
mld USD, choć niektóre analizy podają nawet trzykrotność tej sumy. Nie można
się, zatem dziwić, że agencja S&P obniżyła do negatywnej perspektywę ratingu
bankowi inwestycyjnemu zaangażowanemu na rynku pożyczek hipotecznych. Inwestorzy
przyzwyczajają się powoli do sytuacji, choć daleko jeszcze do powrotu do
normalności. Spokojniejsza reakcja na złe dane z USA oraz rosnące
prawdopodobieństwo cięcia stóp nie zachęca graczy rynkowych do transferowania
kapitałów za Ocean. W rezultacie dolar znów osłabia się do euro. Dziś, po
wzroście w okolice 1,3840, mogliśmy obserwować wahania w przedziale 1,3790 -
1,3820. W ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin spodziewać się możemy ataku
na szczyty (1,3852 USD). Najpierw konieczne jest, jednak sforsowanie oporu na
1,3840 USD (138,2% zniesienie spadku od 1,3681 USD). Następstwem umocnienia euro
wobec dolara powinna być dalsza aprecjacja naszej waluty, zwłaszcza wobec USD.
Wciąż zagrożeniem pozostaje jednak groźba dalszej przeceny w USA i powrotu
japońskiego jena do wzrostów.
Kamil Gaworecki
Makler Papierów Wartościowych
DM TMS Brokers
S.A.