Kandydat na premiera proponuje zmniejszenie składek ZUS dla pracowników. Pomysł chwalą i przedsiębiorcy, i ekonomiści.
— Trzeba zastanowić się nad obniżką składek na ZUS — oświadczył wczoraj Marek Belka, prezydencki kandydat na nowego premiera.
Ma to ograniczyć koszty pracy, a w konsekwencji bezrobocie. Choć profesor Belka mówi, że to dopiero wstępny projekt, pomysł bardzo spodobał się przedsiębiorcom.
Niższe bezrobocie
— Dla wszystkich firm cenny jest każdy krok zmierzający do ograniczenia kosztów pracy, które np. w sektorze budowlanym stanowią od kilkunastu do kilkudziesięciu procent kosztów ogólnych — komentuje Janusz Baryła, prezes Mitexu.
Cięcie składek ZUS dla pracowników z pewnością poprą organizacje biznesowe. Ich zdaniem, to dobry sposób walki z bezrobociem.
— Na każde 100 zł wypłacane pracownikowi zatrudniająca go firma musi wydać 80 zł na różnego rodzaju obowiązkowe składki i podatki. Ograniczenie tego ciężaru zachęci do wydobycia wielu pracowników z szarej strefy. Ponadto, mając do wyboru zatrudnienie pracownika bądź nabycie maszyny, która zastąpi jego pracę, firmy chętniej mogą wybierać tego pierwszego — twierdzi Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.
Uwaga na szczegóły
Obniżanie kosztów pracy chwali także Marek Góra, profesor Szkoły Głównej Handlowej, współautor reformy emerytalnej. Zastanawia się jednak nad szczegółami cięcia składek na ubezpieczenie społeczne.
— Przez dziesiątki lat istniała jedna składka. Teraz mamy de facto cztery: na świadczenia emerytalne, rentowe, chorobowe i wypadkowe. Z pewnością nie wszystkie są do ruszenia — mówi Marek Góra.
Nietykalna jest część emerytalna — te pieniądze, powiększone o odsetki, wracają wszak po latach do pracownika. Przyszła emerytura zależy od dzisiejszej składki. Spore rezerwy tkwią w pozostałych składkach, zwłaszcza w rentowej.
— W porównaniu z innymi krajami Europy wypłacamy dużo rent. To chore — mówi Marek Góra.
Jego zdaniem, zbyt wielu jest symulantów, bardziej szczelny system pozwoliłby na oszczędności. Rezerwy, choć mniejsze, tkwią w składce chorobowej i wypadkowej.
Ireneusz Jabłoński, ekspert Centrum im. Adama Smitha chciałby, by cięcia składek były odważne, ale na to się nie zanosi.
Nie obciążać firm
Co gorsza, kandydat na premiera poparł podwyższenie składek ZUS dla pracodawców, przyjęte w tym tygodniu przez obecny rząd. Skrytykowała je Rada Przedsiębiorczości (porozumienie największych organizacji biznesowych), krytykują i eksperci.
— To niebezpieczne przesuwanie fiskalizmu z jednego poziomu na drugi. Przecież to głównie przedsiębiorcy tworzą wartość dodaną i bez nich nie będzie miejsc pracy — mówi Ireneusz Jabłoński.
Receptą na uniknięcie podnoszenia obciążeń dla biznesu jest drastyczne cięcie wydatków budżetowych.
— Jeśli się tego nie zrobi, zmniejszając jeden podatek musi zwiększyć drugi. Bez cięć wydatków nigdy nie odczujemy, że płacimy niższe podatki — wyjaśnia Marek Góra.