To był dla Polski dobry rok

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2005-05-05 00:00

Premier jest bardzo zadowolony z dokonań rządu. Jeśli Sejm nie zdecyduje się dziś na samorozwiązanie, jutro poda się do dymisji.

Premier Marek Belka, oceniając wczoraj rok działalności swojego rządu, stwierdził, że najważniejsze priorytety, jakie postawił sobie dwanaście miesięcy temu, zostały albo wykonane, albo zaawansowane.

— To rok szybkiego wzrostu gospodarczego, bardzo dobrej sytuacji przedsiębiorstw, zwiększenia zainteresowania Polską jako miejscem inwestycji zagranicznych — powiedział prezes Rady Ministrów.

Wiele się udało...

Według niego, Polska jest dziś krajem w lepszym stanie niż przed rokiem, a gospodarka znajduje się na solidnej ścieżce wzrostu. Dług publiczny w relacji do produktu krajowego brutto (PKB) spadł do 50,3 proc., deficyt sektora finansów publicznych z planowanych 6,3 proc. spadł w 2004 r. do 4,6 proc. PKB.

— W tym roku deficyt wyniesie 3,6-3,7 proc. PKB — dodał premier.

Jego zdaniem, najsłabszym elementem w obrazie gospodarki pozostaje sytuacja na rynku pracy.

— Choć obserwujemy wreszcie jakiś przełom. Powinno być lepiej — zaznaczył premier.

Marek Belka zwrócił uwagę, że pierwszy rok członkostwa w UE był dla Polski pod każdym względem udany — staliśmy się biorcą funduszy netto na sumę około 6,5 mld zł.

— Poradziliśmy sobie z absorpcją funduszy, poradziliśmy sobie z dopłatami bezpośrednimi dla rolników i staliśmy się bardziej szanowanym partnerem w UE — dodał premier.

...choć nie wszystko

Jego optymizmu nie podzielili w pełni przedsiębiorcy i ekonomiści, którzy dla „PB” podsumowali rok działalności gabinetu. Konkluzja była taka, że co prawda nie przeszkadzał, ale też nie pomógł.

— Czego się przez ten rok nie udało ustabilizować, to scena polityczna — powiedział premier i wyraził nadzieję, że posłowie podejmą dziś decyzję o skróceniu kadencji Sejmu i jego samorozwiązaniu, co dobrze przysłużyłoby się Polsce.

Jeśli jednak posłowie postanowią doczekać do końca kadencji, czyli do jesieni, premier poda się jutro do dymisji.

— Gdyby prezydent nie zaakceptował mojego wniosku, to rząd będzie dalej funkcjonował. Na rzeczywistość się nie obrażamy — dodał.

Premier pojawi się 8 maja na kongresie założycielskim Partii Demokratycznej (przez co stanie się jej członkiem założycielem), choć zaznaczył, że gdyby jego rząd musiał działać dalej, to „aktywność polityczna musi zejść na dalszy plan”.