To był ekspresowy kryzys

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2013-08-21 00:00

Wystarczyło kilka miesięcy, by gospodarka przestała zwalniać, a zaczęła przyspieszać. Dobra passa danych makro trwa

Polska gospodarka po raz kolejny pokazuje, że nie lubi leżeć na dnie koniunktury i szybko się od niego odbija. Jeszcze kilka miesięcy temu wyraźnie traciła dynamikę, ale obecnie coraz więcej danych makro pokazuje, że nasza gospodarka rusza już do przodu. Tym razem pozytywny sygnał płynie z przemysłu. Produkcja w lipcu była o 6,3 proc. wyższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, wobec 3 proc. odnotowanych w czerwcu. To najlepszy wynik od stycznia 2012 r. Częściowo przyspieszenie jest zasługą efektu sezonowego (wynikającego z różnic w liczbie dni roboczych), bez którego wzrost wyniósł 2,8 proc., ale mimo to widać oznaki ożywienia.Jeszcze kilka miesięcy temu spadek produkcji oczyszczony z sezonowości sięgał 5 proc. rocznie.

None
None

U nas też drgnęło

— Dane potwierdzają, że mamy najgorsze za sobą. Druga połowa roku będzie dla przemysłu wyraźnie lepsza niż pierwsza, w której produkcja stała w miejscu lub nawet spadała — mówi Marcin Pietrzak, analityk TMS Brokers.

Najsilniejsze ożywienie widać w branżach nastawionych na eksport — np. meblarstwo odnotowało wzrost produkcji o 9,9 proc., a produkcja urządzeń elektrycznych urosła o 12,2 proc. Lipiec był więc kolejnym miesiącem z rzędu, w którym rosły zamówienia eksportowe.

— Polski eksport rośnie, bo postępuje ożywienie w strefie euro, a ponadto rośnie popyt na nasze produkty w innych krajach europejskich, np. na Ukrainie czy w Rosji — tłumaczy Krystian Jaworski, ekonomista Credit Agricole.

Tym razem jednak rosną nie tylko eksporterzy. Przyspieszać zaczynają też branże uzależnione od popytu wewnętrznego.

— Branże nastawione głównie na rynek krajowy, czyli takie, w których eksport stanowi mniejszość produkcji, również w lipcu odnotowały przyspieszenie dynamiki. Na przykład produkcja artykułów spożywczych rośnie już o 5,4 proc., a papieru o 9,6 proc. Oznacza to, że do popytu zewnętrznego, który był ostatnio głównym motorem rozwoju polskiej gospodarki, powoli dołącza odbudowujący się popyt wewnętrzny — mówi Krystian Jaworski.

Odbudowane budownictwo

Sporym optymizmem napawa też to, jak szybko z załamania wychodzi budownictwo. Roczna dynamika produkcji budowlano-montażowej wzrosła w lipcu do -5,2 proc. z -18,3 proc. w czerwcu i -27,5 proc. w maju. Jest szansa, że budowlanka otrząsnęła się już z pęknięcia bańki po EURO2012 i sytuacja w sektorze się stabilizuje. A to dobrze wróży krajowym inwestycjom.

— Silna poprawa w budownictwie jest być może większą pozytywną niespodzianką niż dobre dane z przemysłu — mówi Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK.

Pozytywne dane napływają już od kilku tygodni. Wcześniej optymizmem napawały m.in. rynek pracy (spadające bezrobocie odsezonowane i rosnąca dynamika zatrudnienia), konsumpcja (przyspieszenie dynamiki sprzedaży detalicznej), handel zagraniczny (solidny wzrost eksportu przy słabym imporcie), a także badania ankietowe wśród przedsiębiorców (np. wzrost wskaźnika HSBC PMI). To wszystko pozwala sądzić, że przez najbliższe dwa, trzy kwartały aktywność polskiej gospodarki powinna się nasilać.

Według prognoz analityków, w III kwartale 2013 r. wzrost gospodarczy przyspieszy do 1,3 proc. z 0,8 proc. w II kwartale, a z początkiem przyszłego roku dynamika PKB przekroczy 2 proc.

27 Tyle branż przemysłowych spośród 34 monitorowanych przez GUS odnotowało w lipcu wzrost produkcji w ujęciu rocznym. Jeszcze dwa miesiące temu było ich zaledwie 18.