"Puls Biznesu": Porzuciła pani karierę pianistki dla biznesu. Ładnie to tak?

Grażyna Piotrowska-Oliwa, wiceprezydent Pracodawców RP, absolwentka Executive MBA w INSEAD w Fontainebleau (Francja)
None
Grażyna Piotrowska-Oliwa, wiceprezydent Pracodawców RP, absolwentka Executive MBA w INSEAD w Fontainebleau (Francja): Gdy skończyłam Akademię Muzyczną, zrozumiałam, że Krystian Zimmerman jest tylko jeden. Nie chciałam być jedną z setek dobrych czy nawet bardzo dobrych pianistów. Cokolwiek robię, zawsze interesuje mnie tylko pierwsza liga. A dlaczego biznes? To był początek lat 90. Wolny rynek, który dopiero się w Polsce rozkręcał, dawał młodym, ambitnym ludziom możliwości, o jakich wcześniejszym pokoleniom nawet się nie śniło. Grzechem byłoby nie spróbować.
Według stereotypu osoby oddane muzyce to humanista. Łatwo było się wgryzać w ekonomię, finanse, zarządzanie?
Muzyk to zazwyczaj humanista, ale instrumentalista to już analityk - ktoś, kto kojarzy fakty, rozumie złożone zjawiska, rozkłada problemy na części, wyciąga wnioski, myśli w wielu wymiarach, płaszczyznach. Pamiętajmy, że utwory Bacha, Beethovena, Mozarta są w istocie skomplikowanymi systemami matematycznymi. Aby je poprawnie zagrać, trzeba się nieźle nagłówkować. Każde wykonanie powinno być atrakcyjne. Kluczem do tego jest połączenie logiki, intuicji, wyobraźni, wyczucia. No i odwaga - by łamać konwencje. Czy to nie są "kwalifikacje" potrzebne także w biznesie?
W jednym z wywiadów powiedziała pani, że zagraniczne studia leczą z narodowych kompleksów. Co jeszcze dał pani MBA we Francji?
W mojej grupie było 56 osób z różnych części świata - Europejczycy, Amerykanie, Azjaci. Fantastyczny pluralizm. Każdy uczestnik programu na ten sam problem patrzył przez pryzmat własnej kultury. I branży, którą reprezentował. To mnie nauczyło większej otwartości na inne punkty widzenia, szukania różnych perspektyw. Inną korzyścią są międzynarodowe kontakty. Przykład to moje doświadczenia z ostatniego roku, kiedy współpracowałam z największymi międzynarodowymi funduszami private equity. Członkostwo w stowarzyszeniu absolwentów i referencje bardzo mi w tym pomogły.
Grażyna Piotrowska-Oliwa, wiceprezydent Pracodawców RP, absolwentka Executive MBA w INSEAD w Fontainebleau (Francja): Gdy skończyłam Akademię Muzyczną, zrozumiałam, że Krystian Zimmerman jest tylko jeden. Nie chciałam być jedną z setek dobrych czy nawet bardzo dobrych pianistów. Cokolwiek robię, zawsze interesuje mnie tylko pierwsza liga. A dlaczego biznes? To był początek lat 90. Wolny rynek, który dopiero się w Polsce rozkręcał, dawał młodym, ambitnym ludziom możliwości, o jakich wcześniejszym pokoleniom nawet się nie śniło. Grzechem byłoby nie spróbować.
Według stereotypu osoby oddane muzyce to humanista. Łatwo było się wgryzać w ekonomię, finanse, zarządzanie?
Muzyk to zazwyczaj humanista, ale instrumentalista to już analityk - ktoś, kto kojarzy fakty, rozumie złożone zjawiska, rozkłada problemy na części, wyciąga wnioski, myśli w wielu wymiarach, płaszczyznach. Pamiętajmy, że utwory Bacha, Beethovena, Mozarta są w istocie skomplikowanymi systemami matematycznymi. Aby je poprawnie zagrać, trzeba się nieźle nagłówkować. Każde wykonanie powinno być atrakcyjne. Kluczem do tego jest połączenie logiki, intuicji, wyobraźni, wyczucia. No i odwaga - by łamać konwencje. Czy to nie są "kwalifikacje" potrzebne także w biznesie?
W jednym z wywiadów powiedziała pani, że zagraniczne studia leczą z narodowych kompleksów. Co jeszcze dał pani MBA we Francji?
W mojej grupie było 56 osób z różnych części świata - Europejczycy, Amerykanie, Azjaci. Fantastyczny pluralizm. Każdy uczestnik programu na ten sam problem patrzył przez pryzmat własnej kultury. I branży, którą reprezentował. To mnie nauczyło większej otwartości na inne punkty widzenia, szukania różnych perspektyw. Inną korzyścią są międzynarodowe kontakty. Przykład to moje doświadczenia z ostatniego roku, kiedy współpracowałam z największymi międzynarodowymi funduszami private equity. Członkostwo w stowarzyszeniu absolwentów i referencje bardzo mi w tym pomogły.
Według stereotypu osoby oddane muzyce to humanista. Łatwo było się wgryzać w ekonomię, finanse, zarządzanie?
Muzyk to zazwyczaj humanista, ale instrumentalista to już analityk - ktoś, kto kojarzy fakty, rozumie złożone zjawiska, rozkłada problemy na części, wyciąga wnioski, myśli w wielu wymiarach, płaszczyznach. Pamiętajmy, że utwory Bacha, Beethovena, Mozarta są w istocie skomplikowanymi systemami matematycznymi. Aby je poprawnie zagrać, trzeba się nieźle nagłówkować. Każde wykonanie powinno być atrakcyjne. Kluczem do tego jest połączenie logiki, intuicji, wyobraźni, wyczucia. No i odwaga - by łamać konwencje. Czy to nie są "kwalifikacje" potrzebne także w biznesie?
W jednym z wywiadów powiedziała pani, że zagraniczne studia leczą z narodowych kompleksów. Co jeszcze dał pani MBA we Francji?
W mojej grupie było 56 osób z różnych części świata - Europejczycy, Amerykanie, Azjaci. Fantastyczny pluralizm. Każdy uczestnik programu na ten sam problem patrzył przez pryzmat własnej kultury. I branży, którą reprezentował. To mnie nauczyło większej otwartości na inne punkty widzenia, szukania różnych perspektyw. Inną korzyścią są międzynarodowe kontakty. Przykład to moje doświadczenia z ostatniego roku, kiedy współpracowałam z największymi międzynarodowymi funduszami private equity. Członkostwo w stowarzyszeniu absolwentów i referencje bardzo mi w tym pomogły.
W jednym z wywiadów powiedziała pani, że zagraniczne studia leczą z narodowych kompleksów. Co jeszcze dał pani MBA we Francji?
W mojej grupie było 56 osób z różnych części świata - Europejczycy, Amerykanie, Azjaci. Fantastyczny pluralizm. Każdy uczestnik programu na ten sam problem patrzył przez pryzmat własnej kultury. I branży, którą reprezentował. To mnie nauczyło większej otwartości na inne punkty widzenia, szukania różnych perspektyw. Inną korzyścią są międzynarodowe kontakty. Przykład to moje doświadczenia z ostatniego roku, kiedy współpracowałam z największymi międzynarodowymi funduszami private equity. Członkostwo w stowarzyszeniu absolwentów i referencje bardzo mi w tym pomogły.