Na pochwałę zasługuje zaangażowanie przedsiębiorstw w takich dziedzinach jak ochrona środowiska, szkolnictwo czy rozwój kultury, sztuki lub sportu. Czy to jednak wystarczy, by były postrzegane jako społecznie odpowiedzialne? Raczej nie, jeśli wierzyć badaniom przeprowadzonym przez Pracodawców RP. Wynika z nich, że w opinii niemal 60 proc. Polaków podstawowymi kryteriami realizacji przez firmy haseł CSR (Corporate Social Responsibility) są ich relacje z pracownikami i stosunki w miejscu pracy. A po czym poznać, że spółka dobrze się obchodzi z tzw. zasobami ludzkimi? Według ankietowanych, świadczą o tym przede wszystkim: system motywacyjny i możliwość podnoszenia przez zatrudnionych kwalifikacji, szkolenia i sprawiedliwy poziom wynagrodzeń. Nie bez znaczenia jest też zapewnienie kadrom równowagi między życiem osobistym a zawodowym. Istotne są również kryteria i sposób przeprowadzania zwolnień. Ponadto liczy się wola kierownictwa, by ważne zmiany konsultować z podwładnymi (zgodnie z zasadą „nic o nas bez nas”).
— Wypłacanie pensji na czas, przestrzeganie zasad BHP, uszanowanie praw poszczególnych grup zawodowych, unikanie dyskryminacji — to wszystko jest ważne, ale nie wystarcza. Pracownicy chcą być traktowani po partnersku, co oznacza m.in. przekazanie im stosownych uprawnień i włączenie w proces decyzyjny — tłumaczy opowiada Michał Gembal, dyrektor marketingu w firmie Arcus (zarządzanie drukiem i obiegiem informacji).
Dodaje, że przedsiębiorcy muszą zadbać o spójną komunikację nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz firmy. Powód: dobra reputacja na rynku niejednokrotnie może zdecydować o pozyskaniu cennego pracownika lub ważnego kontraktu.
— Ekologia, edukacja, filantropia to zaledwie wycinek odpowiedzialnego biznesu. Nie można ufać i poważnie traktować firmy, która stara się zrobić na otoczeniu dobre wrażenie, ale nie umie stworzyć dobrej atmosfery i zdrowych relacji między pracownikami. Nikt już chyba nie da się nabrać na CSR robiony tylko dla medialnego rozgłosu. Na szczęście coraz więcej menedżerów to rozumie — twierdzi Beata Gatna, dyrektor marketingu w technologicznej spółce itelligence.
Anna Pawelska, dyrektor działu audytu i CSR w agencji Martis Consulting, zwraca uwagę, że instytucje biznesowe są bardziej skłonne troszczyć się o ludzi w okresie prosperity niż w czasie spowolnienia gospodarczego i wysokiego bezrobocia. Uważa, że to błąd. Bo — po pierwsze — kryzys, nie kryzys, o najlepszych fachowców trzeba zabiegać zawsze. A po drugie — pracownicy są ambasadorami firmy w lokalnej społeczności.
— Niepokojąco często firmy deklarujące, że są społecznie odpowiedzialne, koncentrują się na działaniach na rzecz lokalnych społeczności, pomijając kluczową grupę, czyli pracowników. A to oni nie tylko decydują o jakości procesów biznesowych w przedsiębiorstwie, ale najczęściej wraz z rodzinami tworzą społeczność mieszkającą w najbliższym otoczeniu firmy — uważa Anna Pawelska.
Gdy gospodarka zwalnia, redukcje zatrudnienia i programy oszczędnościowe są w wielu firmach na porządku dziennym. Na szczęście nie brakuje branż, które nadal potrzebują specjalistów. I to przede wszystkim one hasła społecznej odpowiedzialności traktują bardzo poważnie. Również — a może zwłaszcza — w odniesieniu do pracowników. Przykładem sektor IT.
— Informatycy i programiści to ludzie pewni własnej wartości na rynku, który staje się coraz bardziej międzynarodowy. Między innymi to sprawia, że polscy pracodawcy wciąż rozpieszczają tę grupę coraz atrakcyjniejszymi wyzwaniami zawodowymi i świetnymi wynagrodzeniami — twierdzi dr Marek Suchar, prezes firmy doradczo-rekrutacyjnej IPK. Na godziwych pensjach się nie kończy. Spółki technologicznenie szczędzą pieniędzy m.in. na podnoszenie kwalifikacji swoich kadr. I uważają to za jeden z głównych czynników rynkowego sukcesu.
— To oczywiste, że stwarzamy warunki, aby nasi informatycy mogli rozwijać swoje umiejętności w zakresie IT. Niektórych dziwić może natomiast to, że organizujemy także kursy z zakresu obsługi klienta, coachingu, finansów, prezentacji czy negocjacji. Dużym zainteresowaniem cieszyło się też szkolenie z zasad udzielania pierwszej pomocy, dzięki któremu jeden z moich kolegów uratował życie sąsiada — opowiada Michał Gembal, dyrektor marketingu w firmie Arcus (zarządzanie drukiem i obiegiem informacji). Doskonalenie umiejętności pracowniczych — zarówno tzw. twardych, jak i miękkich — jest również normą w firmie itelligence (oprogramowanie dla firm).
— Przedsiębiorstwa realizują strategie biznesowe, misje, wizje i cele. A często gdzieś z boku stoi pracownik, który rzetelnie wykonuje swoje zadania, nawet kosztem życia osobistego, nie czerpiąc jednak z tego satysfakcji. My uważamy, że to droga donikąd. Bo tylko zadowolony, dowartościowany i rozwijający się pracownik jest odpowiednio zmotywowany, a tym samym — efektywny i twórczy — mówi Beata Gatna.