To HR decyduje

opublikowano: 13-09-2012, 00:00

U źródeł podkradania paliwa leży kulawa polityka personalna, a nie brak systemów kontroli

Według Michała Bałakiera, prezesa DKV Euro Service Polska, powodów tankowania „na lewo” jest kilka, a chęć łatwego zysku poprzez oszukanie pracodawcy to tylko jeden z nich.

— Dużą rolę w utrwaleniu nadużyć od lat stanowiły wysokie koszty zatrudnienia pracownika. Kiedy z każdej formalnej pensji duża część musi zostać oddana państwu, obie strony — pracodawca i pracownik — szukają alternatywnych metod wynagrodzenia. W ten sposób, paradoksalnie, nadużycia przy tankowaniu były w pewnym okresie metodą dodatkowego wynagrodzenia kierowcy, a właściciel przymykał na to oko — uważa Michał Bałakier.

Talia bezpieczeństwa

Gdy zjawisko się utrwaliło, właściciele nowocześnie zarządzanych firm zaczęli intensywnie szukać metod zapobiegania stratom. Od kilku miesięcy nakłada się na to kryzys i rozpaczliwe poszukiwanie przez wielu przewoźników oszczędności. Problem w tym, że zaczęli szukać od złej strony… W zbiornikach pojazdów montuje się (często fabrycznie) elektroniczne sondy monitorujące poziom paliwa, firmy inwestują w nowoczesne systemy monitoringu GPS, zaczynają skuteczniej korzystać z kart paliwowych.

— To wszystko jednak nie zapobiegnie w 100 procentach nadużyciom, jeśli kierowca nie czuje się związany z firmą, a pracę traktuje jako nie najlepsze zajęcie tymczasowe — podkreśla Michał Bałakier.

Systemy, których zadaniem (lub jednym z zadań) jest kontrola zużycia paliwa są doskonałe. Tyczy się to również kart paliwowo-serwisowych, zabezpieczonych podobnymi sposobami jak karty płatnicze.

— To przecież swoisty klucz do rachunku firmy. Dlatego w razie potrzeby można je szybko zablokować — wyjaśnia Tatiana Czobot z Transit Card International.

Karty ograniczają wydatki kierowcy do produktów i usług bezpośrednio związanych z pojazdem. Można nimi płacić za tankowanie, przejazdy autostradami, warsztaty czy akcesoria na stacji, ale już nie za obiad czy nocleg w motelu. Karty są narzędziem kontroli w rękach dyspozytora: każda transakcja jest zapisana w systemie operatora karty z informacją o godzinie, miejscu i wielkości zakupów. Można więc jednoznacznie zidentyfikować stację, a nie tylko fakt, że paliwo kupiono np. w BP (jak to jest w przypadku płatności kartami kredytowymi). Właściciel floty może na bieżąco przeglądać transakcjedokonywane przez kierowców, a także analizować je pod koniec miesiąca. Słowem pomocne narzędzie.

Słabe ogniwo

Fundamentalne pytanie brzmi: Na jaką skalę w Polsce obywa się „lewe” tankowanie. Oficjalnych raportów brak — zresztą trudno się dziwić. Ale z analiz firmy DKV Euro Service wynika, że skala nadużyć jest często przesadzona. Przewoźnicy analizują parametry spalania zawarte w instrukcji pojazdu, np. 30 l na 100 km, a następnie porównują je ze stanem rzeczywistym. I kiedy rozbieżność jest znaczna, zrzucają winę na kierowcę, podejrzewając go o nadużycia. A to błąd.

— Problem tkwi często w braku przeszkolenia kierowców z ekonomicznej jazdy, złym stanie technicznym pojazdu i w specyfice polskich dróg, na których samochody często muszą zmieniać prędkość, stać w korkach, mijać wiele skrzyżowań itp. — a to wszystko bardzo się odbija na poziomie spalania — podkreśla Michał Bałakier.

Wnioski? Każdy system da się oszukać. Sondy paliwowe? Wystarczy nie odciągać paliwa, tylko od razu tankować do innego pojazdu. Kody PIN zabezpieczające karty? Jaka jest ich wartość, gdy pracownik nakleja kod na karcie, bo nie traktuje jej jako własności, której należy strzec? W rzeczywistości jednak nadużycia nie wynikają z nieszczelności kontroli.

Ważniejszym powodem jest niedoskonała polityka kadrowa, która tworzy pole do manipulacji i pogłębia dystans między pracownikiem a pracodawcą. Zamiast postawić na nowoczesne metody zarządzania ludźmi, ich należyty dobór i szkolenia, polscy przewoźnicy szukają cudownych systemów kontroli, które zlikwidują z dnia na dzień kradzieże paliwa. I ponoszą porażkę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu