To ma być dużo lepszy rok

Marta Walczak
15-02-2010, 13:05

Po rekordowym wzroście w 2008 r. branża faktoringowa odnotowała spadek obrotów

Po rekordowym wzroście w 2008 r. branża faktoringowa odnotowała spadek obrotów
Faktorzy liczą, że najbliższe miesiące przyniosą znaczną poprawę ich wyników i stabilizację rynku.

W 2009 r. obroty firm faktoringowych zrzeszonych w Polskim Związku Faktorów (PZF) nieco przekroczyły 30 mld zł. To spadek o prawie 9 proc. w stosunku do roku poprzedniego.

— To był niełatwy rok dla całej gospodarki, także dla faktoringu. Trudno jednak mówić o dramatycznych skutkach kryzysu dla branży, bo do tej pory obroty firm faktoringowych rosły nawet po kilkadziesiąt procent rocznie. Faktoring był i pozostaje jedną z najszybciej się rozwijających branż na rynku usług finansowych — twierdzi Krzysztof Kuniewicz, dyrektor zarządzający Bibby Financial Services.


Spadki i wzrosty


Do spadku obrotów przyczyniło się osłabienie koniunktury w sektorach, które najchętniej korzystały z tej formy finansowania, np. w branży samochodowej, meblarskiej i dystrybucji stali. Poza tym faktorzy ograniczyli dostęp do faktoringu pełnego, bo towarzystwa ubezpieczeniowe, z którymi współpracowali, wycofały się z zabezpieczania transakcji faktoringowych o podwyższonym poziomie ryzyka.

— Z miesiąca na miesiąc rosło ryzyko związane z jakością portfela należności. Ponieważ ponad połowa naszego portfela to należności ubezpieczone, ogromny wpływ na spadek obrotów miała malejąca skłonność do ryzyka wszystkich ubezpieczycieli działających na polskim rynku. Niektórzy likwidowali limity ubezpieczeniowe w całych branżach — potwierdza Andrzej Żbikowski, prezes ING Commercial Finance.

Mimo trudnej sytuacji w roku ubiegłym niektórzy członkowie PZF nie mogli narzekać na kryzys.

- W 2009 r. obroty faktoringowe Polfactora przekroczyły 4 mld zł, poprawiając wynik z 2008 r. o 20 proc. W 2009 r. skupiliśmy faktury o wartości ponad 4 mld zł. Dla porównania, w 2008 r. było to 3,5 mld zł — mówi Dariusz Steć, członek zarządu firmy Polfactor.

Również Coface Poland Factoring, zajmująca trzecią pozycję rynkową wśród firm zrzeszonych w PZF, może się pochwalić wzrostem.

— Nasze obroty faktoringowe wzrosły w 2009 r. o ponad 40 proc., co jest dużym sukcesem, biorąc pod uwagę spadek sprzedaży w gospodarce. Nasz produkt, łączący ubezpieczenie należności z finansowaniem przez faktoring w ramach własnej grupy kapitałowej, wzbudził zainteresowanie na rynku. To rozwiązanie wspierane usługami dodatkowymi, takimi jak wywiad gospodarczy i windykacja — opowiada Jarosław Jaworski, prezes Coface Poland Factoring.


Wzrost zainteresowania


Zdaniem faktorów w najbliższym czasie zapotrzebowanie na ich usługi będzie rosło.
— Z perspektywy Bibby Financial Services zainteresowanie faktoringiem było większe, a liczba zapytań znacznie wzrosła. Prawdopodobnie gdyby nie zaostrzone warunki stawiane przez firmy ubezpieczeniowe, szala przechyliłaby się zdecydowanie na korzyść faktoringu bez regresu, a wyniki faktorów byłyby dużo lepsze — twierdzi Krzysztof Kuniewicz.
Faktoring w Polsce jest wciąż postrzegany jako nowe rozwiązanie. Znaczącym problemem jest nieufność przedsiębiorców, którzy traktują go jako nowinkę. W porównaniu do Wielkiej Brytanii, gdzie ta usługa jest znana od ponad 40 lat, a na rynku działa 60 faktorów, nasz kraj znajduje się dopiero na początku drogi. Mimo to nasi faktorzy z optymizmem patrzą w przyszłość.
— Przewiduję, że w 2010 r. branża odczuje skutki stabilizacji, a tempo spadku obrotów się zmniejszy. Liczymy na dalszy wzrost zainteresowania faktoringiem, który daje klientowi dodatkowe korzyści, na przykład zarządzanie należnościami — mówi Mirosław Jakowiecki, przewodniczący komitetu wykonawczego Polskiego Związku Faktorów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Walczak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / To ma być dużo lepszy rok