To ma złoty do brexitu, co do Trumpa ma...

Tak jak krótkie pozycje na złotym mogą być dobrym zabezpieczeniem przed brexitem, tak najlepszym zabezpieczeniem przed zwycięstwem Donalda Trumpa w amerykańskich wyborach może być sprzedawanie meksykańskiego peso, uważają instytucje finansowe.

Od początku kwartału tylko dwie z 31 najważniejszych walut na świecie osłabiły się do euro mocniej niż o 4 proc. To złoty (-4,0 proc.) i meksykańskie peso (-7,3 proc.). Obie waluty w tarapaty wpadły w dużej mierze zgodnie z regułą "Kowal zawinił, Cygana powiesili". Złoty, przynajmniej ostatnio, słabnie głównie za sprawą sondaży wskazujących na znaczne ryzyko wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej (zdaniem Tima Asha z banku Nomura na scenariuszu brexitu Polska straciłaby najwięcej spośród wszystkich krajów Europy Środkowej i Wschodniej, a to ze względu na zagrożenie transferów od polskich pracowników na Wyspach i dla europejskich funduszy spójności). Tak jak złotemu szkodzi widmo brexitu, tak przecenę peso pogłębiły sukcesy prezydenckiej kampanii Donalda Trumpa.

Donald Trump
Gage Skidmore, (CC BY-SA 2.0), via flickr



Notowania dolara wyrażone w peso meksykańskim.

- Słuchając retoryki Trumpa, nietrudno jest dostrzec, że najbardziej na jego prezydenturze ucierpiałby Meksyk – komentował w rozmowie z Bloombergiem Andres Jaime, strateg walutowy banku Barclays.

Zdaniem specjalisty właśnie dlatego krótkie pozycje na peso byłyby dobrym zabezpieczeniem przed scenariuszem zwycięstwa kontrowersyjnego miliardera w listopadowych wyborach prezydenckich w USA. W meksykańską gospodarkę mocno uderzyłyby przejęcie przesyłanych przez emigrantów transferów na cel budowy ogrodzenia na granicy, renegocjacja umowy, na której opiera się strefa wolnego NAFTA oraz wzmożenie deportacji nielegalnych imigrantów. Nawet gdyby te kontrowersyjne propozycje Donalda Trumpa nie doczekały się realizacji, to peso i tak osłabłoby w oczekiwaniu na większą jasność co do planów nowo wybranego prezydenta, ocenia Andres Jaime.Jeszcze do końca kwietnia peso próbowało odrabiać ubiegłoroczną 14,4-procentową stratę do dolara, od tego czasu notowania wróciły jednak w pobliże historycznego rekordu słabości z lutego, a zbiegło się to z rezygnacją głównego rywala Trumpa w prawyborach republikańskich, Teda Cruza. Na notowaniach peso ciążą oczywiście także inne czynniki, takie jak obawy, że podwyżka stóp Fedu skłoniłaby kapitał do powrotu z Meksyku do USA, a także kłopoty krajowego giganta naftowego Pemex, jednak wpływ obaw przed Trumpem jest wyraźny. W meksykańską gospodarkę uderzyłyby nawet te posunięcia kontrowersyjnego polityka-miliardera, które pozornie nie mają z nią nic wspólnego.

Deklaracja Donalda Trumpa, że w razie potrzeby nie cofnąłby się przed restrukturyzacją amerykańskiego długu, czy zapowiedź przeglądu relacji handlowych z Chinami grożą globalną ucieczką od ryzykownych aktywów, a do takich należy peso. Na ryzyko wyborczego triumfu Trumpa wydają się szykować także meksykańskie władze. W maju rząd w Meksyku zwiększył do 88 mld USD linię kredytowa w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Oficjalnym motywem tego posunięcia było przygotowanie się na zewnętrzne czynniki ryzyka, takie jak spowolnienie globalnej gospodarki. Jednak zdaniem specjalistów z Grupo Financiero Banorte SAB w rzeczywistości ma ono przygotować meksykańską gospodarkę na ewentualne odpływy kapitału, do jakich doprowadziłoby wyborcze zwycięstwo Trumpa po północnej stronie Rio Grande.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski, Bloomberg

Polecane