To nie koniec wspinaczki

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2005-08-04 00:00

Kurs ropy przekroczył 62 USD za baryłkę. Jednak na tym nie koniec śrubowania rekordów. Mówi się o już 70 USD.

Na nowojorskiej giełdzie notowania ropy pobiły kolejny rekord. Wczoraj za baryłkę tego surowca płacono 62,31 USD. Z kolei w Londynie ropa osiągnęła poziom 61,09 USD. W efekcie od początku roku zdrożała blisko 50 proc.

Zakłócenia i wichury

Za ostatnimi zwyżkami stoją inwestorzy, którzy nerwowo reagują na przestoje wielu rafinerii, głównie w Stanach Zjednoczonych. Na dodatek meteorolodzy przewidują, że w tym roku będzie więcej huraganów, niż oczekiwano, a to może wywołać zakłócenia w dostawach i produkcji ropy. W związku z tym w czwartym kwartale na rynku paliw trudno będzie zaspokoić tradycyjnie wysoki w tym okresie popyt. Dlatego analitycy nie mają wątpliwości, że nadal będzie drogo.

Irańska prognoza

— Duże zapotrzebowanie na ropę naftową będzie powodowało, że jej notowania powinny nadal utrzymywać się w trendzie wzrostowym — przyznaje Ryszard Kaczmarek, szef Biura Maklerskiego Reflex.

Benzyna po 5 zł?

W powietrzu wiszą więc nowe rekordy. Co więcej, odważne deklaracje dotyczące zachowania się kursu ropy dochodzą z zagranicy. Wczoraj przedstawiciel resortu paliw Iranu ocenił, że jeszcze w tym roku baryłka amerykańskiej ropy może kosztować — uwaga! — 70 USD. To zła wiadomość, również dla krajowego rynku.

— Rzeczywiście jest to możliwe, ale na pokonanie tego poziomu potrzeba czasu. Być może stanie się tak dopiero w przyszłym roku. Jeśli cena ropy przekroczy 70 USD, to w kraju litr benzyny może kosztować 5 zł — ostrzega Ryszard Kaczmarek.