To nie polityka wstrzymuje firmy

Stanisław Kluza
opublikowano: 2005-07-18 00:00

Zbliżające się wybory nie zagrożą inwestycjom. Czynnik polityczny ma drugorzędne znaczenie dla polityki rozwoju firm. Co więcej, obecnie przedsiębiorcy raczej pozytywnie oceniają swoją przyszłość po wyborach. Bardziej istotnym czynnikiem ryzyka dla oceny perspektyw inwestycyjnych było schłodzenie gospodarcze w pierwszej połowie roku. Równie istotny jest wzrost wartości złotego. Choć koszty inwestycji opartych na technologiach z importu maleją, to nie ma gwarancji, że przy tak silnym złotym uda się w przyszłości atrakcyjnie sprzedać swoją produkcję na wspólnym rynku. Wraz z silnym złotym spadają też korzyści z niższych kosztów pracy w Polsce.

Polskie firmy bardzo różnie podchodzą do inwestycji. Lepsze, szybciej się rozwijające nie miały i nie mają przestojów w inwestowaniu. Słabsze czekały i mogą przespać idealny moment do restrukturyzacji i nadrabiania dystansu do konkurencji. Ocena sytuacji makroekonomicznej pozwala jednak szacować, iż firmy rozpoczną śmielsze inwestowanie od drugiej połowy roku. Coś wreszcie musi się zacząć dziać po długim okresie przestoju. W latach 2001-03 odnotowano 15- -proc. spadek inwestycji. W 2004 r. nie zauważono znaczącej poprawy — wzrost gospodarczy nie został wykreowany inwestycjami, nie zdołał też mocno pobudzić wydatków na rozwój w tym roku.

Znacząca poprawa kondycji finansowej firm w 2004 r. nie przełożyła się na porównywalne zmiany po stronie akcji kredytowej. W minionym roku firmy chętniej lokowały pieniądze bądź spłacały zobowiązania.

Stanisław Kluza, główny ekonomista BGŻ