To nie Unia, ale należeć się opłaca

Jacek Zalewski
23-02-2009, 00:00

Krakowski szczyt ministrów obrony państw członkowskich NATO (North Atlantic Treaty Organisation — Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego) był roboczym spotkaniem przygotowującym właściwy szczyt przywódców, który dokładnie w 60. rocznicę podpisania w Waszyngtonie traktatu odbędzie się 3-4 kwietnia nad Renem, we francuskim Strasburgu i leżącym naprzeciwko niemieckim Kehl. Oba miasta łączy Most Europy.

Niedługo obchodzić będziemy jubileusz obecności w NATO — formalnym terminem przystąpienia Polski, Czech i Węgier był 12 marca 1999 r. Z dokładnym podaniem tej daty mieliby kłopoty nawet studenci stosunków międzynarodowych. Zupełnie inaczej jest z datą akcesji do Unii Europejskiej — o 1 maja 2004 r. pamiętają wszyscy. Notabene z jednej i drugiej okazji odbywały się uroczystości na placu Piłsudskiego w Warszawie, wystrzeliwały sztuczne ognie etc. 12 marca 1999 r. wieczorem oprócz oficjeli na trybunie honorowej i oddziałów wojska, na placu zebrała się garstka mieszkańców stolicy. Za to północ z 30 kwietnia na 1 maja 2004 r. była triumfalna i tłumna. Przypominam te okoliczności, ponieważ odzwierciedlają one postrzeganie obu organizacji przez statystycznego Polaka. Unia to konkret, szczególnie strefa Schengen i za kilka lat wspólna waluta, sojusz

obronny zaś to pewien byt abstrakcyjny.

NATO niewątpliwie dotyka zjawisko zmęczenia materiału, ale bezdyskusyjnie warto w nim być, chociażby dla korzyści z artykułu 5 traktatu, w którym "strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim". Ten zapis potwierdza, jak radykalnie zmieniłaby się na przykład sytuacja Gruzji po jej przystąpieniu do NATO — wtargnięcie choćby samolotu rosyjskiego, nie mówiąc już o czołgach, nie wchodziłoby w grę.

Głównym problemem NATO pozostaje pewna jego archaiczność, wszak sojusz został zbudowany w następstwie drugiej wojny światowej. Mało kto wie, że traktatową granicą obszaru działania NATO jest Zwrotnik Raka. Nie tylko cała Europa i Ameryka Północna, ale także Irak, Iran czy Afganistan znajdują się na północ od zwrotnika. Ale już na przykład róg Afryki koło Somalii się nie mieści, dlatego nie mogło być mowy o antypirackiej operacji NATO. Terytorialnych ograniczeń nie ma UE, dlatego na piratów uderzają okręty państw sojuszu, lecz pod logo unijnym.

I jeszcze ciekawostka — otóż traktat waszyngtoński umożliwia każdemu państwu wystąpienie z NATO, z zachowaniem rocznego wypowiedzenia. Nikomu nie przyszło to do głowy, jedynie dumna Francja wyprowadziła wojsko ze struktur dowódczych sojuszu — ale zapewne wróci. Tymczasem dotychczasowe traktaty unijne nie przewidują żadnej możliwości występowania, znajduje się ona dopiero w czekającym na ratyfikację traktacie z Lizbony.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / To nie Unia, ale należeć się opłaca