To niemożliwe? Czyli jest szansa…

opublikowano: 17-12-2015, 22:00

Igor Klaja, twórca m.in. marki 4F, od lat słyszy, że robi rzeczy bez sensu. Jest pesymistą, który przekonuje, że… różowe okulary są lepsze niż czarnowidztwo

Właściwie to Igora Klai w tym czasie i w tym miejscu (a mowa o konferencji „Rozwijaj biznes z najlepszymi”) nie powinno być. I to nie dlatego, że zwykle odrzuca zaproszenia na tego typu wydarzenia, poświęcając się pracy przez większą część doby.

Według teorii z rynku, Igor Klaja (po lewej) dawno powinien być bankrutem. A jednak co roku twórca marki 4F otwiera nowy front walki i rozwija firmę. Czasem wątpi, ale nad emocje przedkłada wizję 4F jako międzynarodowego potentata.
Zobacz więcej

SPORTSMEN NA FRONCIE:

Według teorii z rynku, Igor Klaja (po lewej) dawno powinien być bankrutem. A jednak co roku twórca marki 4F otwiera nowy front walki i rozwija firmę. Czasem wątpi, ale nad emocje przedkłada wizję 4F jako międzynarodowego potentata. Marek Wiśniewski

Zdaniem rynku, od niemal dwóch dekad nie ma miejsca na taki format biznesu, jaki prowadzi małopolski przedsiębiorca. Jako twórca i większościowy akcjonariusz OTCF, właściciela 4F, był już o krok od upadku przy poziomie 100 mln zł dochodów, czyli w miejscu, gdzie żywot kończyły inne polskie sportowe marki, takie jak Bergson, Alpinus czy Campus.

— „Niemożliwe, tego się nie da zrobić” — słyszę, gdy obecnie mówię o wejściu między Nike’a a Reeboka czy Adidasa. Zaczęło się 11 lat temu — wtedy niemal cały zespół OTCF przekonywał mnie, że przyszłosć spółki to handel z hipermarketami. Wówczas stanąłem okoniem wobec opinii wypracowanej w grupie menedżerów. Intuicja podpowiadała mi, że powrót do sklepów sportowych z własną marką ma sens.

Pojechałem do Szczyrku na targi, pokazałem kolekcję 4F i oto jestem przed państwem. Miałem rację — kanał hurtowy się wyczerpał, a sklepy własne ciągną biznes — powiedział Igor Klaja. I tak rozpoczął temat przewodni swojego wystąpienia o tym, jak skutecznie rozwijać markę na konkurencyjnym, nasyconym rynku i jak każdy rok zaczynać ze start-upem.

Zagadka inwestora

Żeby nie być gołosłownym, właściciel OTCF — mającego w 2015 r. 400 mln zł przychodów, 1300 pracowników i 170 własnych sklepów — ujawnił, że już za dwa tygodnie odpala nowy start-up. Od nowego roku 4F rozpoczyna — po raz pierwszy w swojej historii — poważną ekspansję zagraniczną. Spółka otwiera sklepy w pięciu krajach i wchodzi na amerykański rynek hurtowy. Na początek.

— Nie jestem pewien swego — wiem, że zmiana jest i szansą, i zagrożeniem. Z drugiej strony, bez ciągłej zmiany — a zdarzało się, że strategia i cele były inne co kilka tygodni — nie przetrwalibyśmy. Jeśli teraz znów słyszę, że działam wbrew rynkowi, że bez sensu, że na nikim się nie wzoruję i że to się nie uda, to jest… dobrze. Jest rynkowa nisza dla nas i to samo w sobie znaczy dużo — ocenił Igor Klaja.

Wygrywanie przez kopiowanie to nie jest recepta na sukces właściciela OTCF. Zaczynanie z wizją końca — jak najbardziej. Dociskany niegdyś do ściany przez potencjalnych inwestorów Igor Klaja nauczył się wymyślać w miarę logiczne, choć naginane odpowiedzi na pytanie, na kim dokładnie wzoruje swoją markę. Dziś, gdy ma już inwestora (spółkę Sobiesława Zasady), nie szuka rozwiązania tej zagadki.

— Na corocznym spotkaniu pracowników przestałem mówić, że nowy rok będzie bardzo trudny. Menedżerowie twierdzili, że to oczywista oczywistość. Wiem jedno — jest jeszcze dużo za wcześnie, żeby ogłosić stabilizację i powiedzieć „no, teraz podkręcamy parametry, i jazda”. Rozwijamy się od lat w tempie 25-40 proc. rocznie i widzę, że pomysły u progu nowego roku często się dezaktualizują — twierdzi przedsiębiorca, który jeszcze niedawno zarzekał się, że Wieliczka to idealne miejsce na siedzibę firmy.

Dziś on sam, jak większość menedżerów OTCF, pracuje w szklanym biurowcu w tzw. Mordorze na warszawskim Służewcu. Ot, zmiany.

Team bez sukcesu

Ciężki, codzienny trening to, zdaniem Igora Klai, fana i praktyka sportu (maratony, narty, rower), ważny element w biznesowej grze start-upowca. Dokłada do tego zespołowość rozumianą nie jako korporacyjne struktury, ale jako umiejętne zarządzanie silnymi osobowościami. Mawia, że jego zespół jest wart tyle, ile jego ostatni mecz.

Po zwycięstwie studzi głowy: — Jeszcze nie osiągnęliśmy sukcesu, dopiero pokazaliśmy się na polskim rynku i tyle. Jak będziemy w Europie między gigantami, to będzie sukces. Gdyby teraz ktoś z mojego zespołu odtrąbił triumf, to znaczyłoby, że muszę brać się za wymianę teamu. Ekipę dobiera, kierując się swoim wewnętrzym detektorem pasji. Pasjonaci na swoich odcinkach muszą być dużo lepsi niż szef i nie bać się tego wyrazić.

— Moja asystentka mówi, że jak jest zarząd, to ona się boi, bo za drzwiami jest bardzo nerwowo. Wiadomo, bywa różnie, zanim jedna z osób przekona inne do swojej racji — śmieje się prezes OTCF. Przy czym coraz częściej rację mają kobiety.

Igor Klaja twierdzi, że z paniami pracuje się wyraźnie efektywniej, a że OTCF uruchamia kolejną, stricte kobiecą markę w 2017 r., pań w strukturach firmy przybywa. Wszyscy, niezależnie od płci, znają strategię zarządzania prezesa, wypracowaną przez weryfiakcję teorii w praktyce:upraszczajcie procedury, spłaszczajcie struktury, nie ufajcie wyłącznie Excelowi i badaniom, angażujcie też intuicję.

Zadyszka odpoczynku

— Jestem pesymistą, często myślę i wątpię, biegnąc do mety — tym wyznaniem zaskoczył widownię małopolski przedsiębiorca. A jednocześnie przyznał, że im jest gorzej, tym mocniej angażuje się w pracę, nienawidzi przegrywać, tracić. Od firmy odcina się dopiero przy skrajnym zmęczeniu — bieganie stało się najskuteczniejszą formą oczyszczania głowy. Jednak gdy tylko złapie oddech, wraca do wizji końca, z którą zaczynał 19 lat temu.

— Miałem wizję, żeby w jednym sklepie połączyć odzież sportową i do chodzenia, żeby sklep nie był czarny, tylko z kolorowymi ciuchami. Mam też inną, pozornie niemożliwą. Na razie ubieramy olimpijczyków z Polski i Łotwy. Szykujemy się — jeśli pojawi się szansa — na wielki skok z efektami marketingowymi liczonymi w setkach milionów euro. To kontrakt z niemieckim komitetem olimpijskim — wyjaśnił Igor Klaja. Co wtedy? Kolejny start-up, kolejna zmiana. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy