Czytasz dzięki

To tylko rewolucja

Patrycja Pustkowiak
opublikowano: 27-02-2020, 22:00

Czworo założycieli firmy Tylko postawiło na aplikację, która zmienia podejście do dizajnu i kupowania mebli. Dzięki niej każdy użytkownik ma wpływ na to, jak będzie wyglądał jego regał i ile za niego zapłaci. Polski pomysł podbija świat.

Są przyjaciółmi, którzy postanowili zrewolucjonizować branżę meblarską. Hanna Kokczyńska, Jacek Majewski, Mikołaj Molenda i Benjamin Kuna — absolwentka ASP, projektant po zarzadzaniu, architekt i specjalista od finansów — połączyli siły, by umożliwić klientom projektowanie i kupowanie mebli w zupełnie nowy sposób.

Popyt geografczny. Solidna, bardziej techniczna sklejka sprzedaje się m.in. na rynkach niemieckim, szwajcarskim i austriackim, a płyta wiórowa — lekka i dostępna w wielu kolorach — we Francji i Wielkiej Brytanii. Chcieliśmy, żeby meble były zrobione z materiałów wysokiej jakości i nie niszczyły się — twierdzi Hanna Kokczyńska, współzałożycielka Tylko
Wyświetl galerię [1/11]

Popyt geografczny. Solidna, bardziej techniczna sklejka sprzedaje się m.in. na rynkach niemieckim, szwajcarskim i austriackim, a płyta wiórowa — lekka i dostępna w wielu kolorach — we Francji i Wielkiej Brytanii. Chcieliśmy, żeby meble były zrobione z materiałów wysokiej jakości i nie niszczyły się — twierdzi Hanna Kokczyńska, współzałożycielka Tylko FOT. GRZEGORZ KAWECKI, MATERIAŁY PRASOWE

— Spotkaliśmy się jako projektanci realizujący różne przedsięwzięcia. Z Jackiem Majewskim od wielu lat prowadzę studio projektowe Super Super. Dzięki tej pracy poznaliśmy Mikołaja Molendę i Michała Piaseckiego — z nimi założyliśmy firmę Bridge, czyli studio technologiczne, w którym pracowaliśmy nad projektami związanymi z rozszerzoną rzeczywistością i uczyliśmy się nowych technologii. W 2013 r. zrealizowaliśmy przełomowy dla nas projekt, czyli Festiwal Przemiany w Centrum Nauki Kopernik. Byliśmy kuratorami wystawy druku 3D, pracowaliśmy przy projektach na styku technologii i designu. Jeden z nich zakładał udostępnienie konfiguratora do samodzielnego projektowania części scenografii. Od niego wszystko się zaczęło — wspomina Hanna Kokczyńska.

Bierz, co chcesz

Dlaczego? Bo to on uświadomił przyszłym założycielom Tylko potencjał tkwiący w nowych technologiach. Przez pięć dni po udostępnieniu konfiguratora umożliwiającego zaprojektowanie siedziska otrzymali aż sześćset projektów. Sześćdziesiąt z nich skierowano do produkcji, a po festiwalu ich pomysłodawcy mogli wziąć je do domu. Przyjaciele zdecydowali wtedy, że założą firmę, która wykorzysta możliwości nowych technologii do produkcji mebli. Nazwą ją Tylko, bo to proste słowo łatwo zapamiętać za granicą, ale też dobrze tłumaczy ich strategię działania. Start-up postanowił działać w jak najprostszy sposób, czyli ograniczyć produkcję mebli do aplikacji, fabryki i klienta, pomijając zbędne ogniwa, jak choćby pośredników. Pracowali wtedy we czwórkę, Benjamin Kuna dołączył do zespołu, gdy postanowili rozwinąć biznes.

Na początku wszystko finansowali sami, zarabiając na Tylko komercyjnymi projektami. Już w 2014 r. pojawił się pierwszy ważny sukces. Założyciele Tylko pojechali do USA na Launch Festival. To były początki, więc zachowywali się skromnie — zamiast w drogim hotelu spali na materacu u znajomej, tymczasem z San Francisco wrócili z prestiżową nagrodą Best Technical Achievement. Nawiązali też współpracę z ciekawymi partnerami, która trwa do dziś.

— Uwierzyliśmy w siebie. Pomyśleliśmy, że skoro przy tak dużej konkurencji nasz pomysł został uznany za zaawansowany technologicznie, to może jest szansa na zrewolucjonizowanie branży. Zrozumieliśmy, że świat jest otwarty na nowe pomysły, niezależnie z jakiego kraju pochodzą — wyjaśnia co-founderka Tylko.

Postanowili rzucić wyzwanie branży meblarskiej. Ich celem była mała rewolucja — chcieli dostarczyć klientom narzędzie, które umożliwiłoby robienie zakupów w sposób podmiotowy. Innymi słowy — to klient miał być na pierwszym miejscu, jego potrzeby były najważniejsze. A cały proces miał się odbywać przez internet, co jest zresztą bardzo dobrym, przyszłościowym pomysłem — dane wskazują, że co roku robimy tam coraz więcej zakupów, a meble i wyposażenie domowe to szybko rosnąca kategoria produktów e-commerce. Do tego, jak wiadomo, współczesny klient, przyzwyczajony do bogatej oferty wszystkiego, nie lubi ograniczeń.

— Inni narzucają klientom zamknięty katalog gotowych produktów. U nas jest trochę jak na Netfliksie czy Spotify — wybieramy dokładnie to, na co mamy ochotę. Meble można projektować, zamawiać, a potem za nie płacić i organizować dostawę za pomocą odpowiedniej aplikacji i strony WWW — wskazuje Hanna Kokczyńska.

Unikatowe meble

Aplikacja umożliwia to wszystko w czasie jednej sesji korzystania z urządzenia podłączonego do sieci. Dzięki niej klienci mogą projektować meble, zmieniać ich kształt, szerokość czy wysokość i monitorować cenę, zmieniającą się w zależności od modyfikacji, jakim je poddają. Za pomocą trybu tzw. rozszerzonej rzeczywistości można dopasować mebel do swojej przestrzeni, bo widać go w konkretnym miejscu w mieszkaniu, pośród innych mebli, na tle ścian itp. Potem pozostaje złożyć zamówienie, ustalić szczegóły związane z dostawą i dokonać płatności. Brzmi świetnie. A jednak początki firmy to też pewne problemy. Hanna Kokczyńska opowiada, że trudno było przekonać fabryki, by produkowały meble zgodnie z ich pomysłem.

— Uznawały tylko masową produkcję. Chciały, by przyjść z projektem mebla, który zakład mógłby wyprodukować hurtowo, od sztancy. Nasz model był inny — choć zakładał wykorzystanie tych samych maszyn, to jednak w nieco inny sposób: do produkcji unikatowych modeli. Trudno było wpłynąć na czyjąś zmianę myślenia, ale wreszcie znaleźliśmy fabrykę, której właściciele mieli otwarte głowy — wspomina współzałożycielka Tylko.

Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
×
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Teraz producenci sami się zgłaszają, żeby z nimi współpracować.

Szybko, sprawnie, nowocześnie

Firma stara się usprawnić transport i montaż mebli. Dostarcza je klientom pod drzwi w ciągu kilku tygodni i nie oczekuje, że każdy będzie złotą rączką. Do ich montażu nie potrzeba narzędzi. Trafiają do klienta sekwencyjnie spakowane, ze spersonalizowaną instrukcją. Podobno już po 40 minutach składania na regałach można układać rzeczy. Właściciele firmy zapewniają też, że starają się iść z duchem czasu. Tylko dba o zrównoważone wzornictwo, czyli taką produkcję mebli, która minimalizuje zniszczenia w środowisku. Regały są wytwarzane tam, gdzie zostaną zamówione — po to, by skrócić ich drogę z fabryki do właściciela i oszczędzić naturę. To minimalizuje ilość odpadów, bo zakłady wykonują tylko to, co zostało zamówione. Tylko nie zleca fabrykom masowej produkcji konkretnego modelu. Hanna Kokczyńska tłumaczy, że maszyny CNC w fabrykach produkujących meble za każdym razem można kodować od nowa, by produkowały regały w innym kształcie. To sprawia, że w ofercie jest nieskończona liczba modeli, a dzięki temu produkcja może się odbywać wszędzie — wystarczy wysłać do zakładu plik cyfrowy.

Regały idą w świat

Skoncentrowali się na meblach do przechowywania. Można u nich kupić dwa rodzaje regałów — ze sklejki i płyty wiórowej. Pierwsza wersja regału została zaprojektowana przez założycieli, kolejne warianty powstawały w zespole designerów Tylko kierowanym przez Krystiana Kowalskiego. Projekty polskiej firmy największą popularnością cieszą się za granicą — tam wędruje aż 99 proc. produkcji. Dużo sprzedaje się w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji i Szwajcarii.

— Solidna, bardziej techniczna sklejka sprzedaje się m.in. na rynkach niemieckim, szwajcarskim i austriackim, a płyta wiórowa — lekka i dostępna w wielu kolorach — we Francji i Wielkiej Brytanii. Chcieliśmy, żeby meble były zrobione z materiałów wysokiej jakości i nie niszczyły się — podkreśla Hanna Kokczyńska.

Szybko przekonali do siebie inwestorów, również zagranicznych. Wśród nich znalazł się m.in. berliński fundusz Paua Ventures, szwajcarski projektant Yves Behar czy polskie Experior Venture Fund i Daftcode Ventures. Dofinansowali firmę 10 mln euro. W 2019 r. przychody ze sprzedaży w Tylko przekroczyły 15 mln euro. W kolejnych latach planują podwoić ten wynik. I zawalczyć o jak najlepsze miejsce na rynku wartym już 330 mld dolarów rocznie — na tyle wyceniany jest światowy rynek mebli.

Polski pomysł na globalną skalę

Kiedy zaczynali, podzielili się obowiązkami i właściwie wszystko robili sami. Zatrudniali ledwie kilka osób. Mikołaj Molenda odpowiadał za produkcję, Jacek Majewski za marketing, Michał Piasecki za parametryczne projektowanie, Hanna Kokczyńska za wewnętrzne funkcjonowanie firmy, a Benjamin Kuna za relacje zewnętrzne. Dziś zatrudniają już ponad 100 osób, a w planach mają przyjęcie 30 kolejnych (m.in. ekspertów dbających o rozwój produktów, dizajnerów, programistów czy specjalistów od R&D), działają na kilkunastu rynkach europejskich i interesująco się promują się w mediach społecznościowych. W zasadzie przeglądając choćby ich stronę na Facebooku, trudno się domyślić, że Tylko jest start-upem z Polski.

Posty zamieszczane są w języku angielskim, a zdjęcia przykuwają uwagę ciekawą aranżacją mebli. Zresztą nie ukrywają, że mają towar premium. Nie chcą konkurować z Ikeą, stawiają raczej na zamożniejszego klienta — w Polsce próg cenowy regałów Tylko wciąż może być trudno osiągalny dla przeciętnego klienta, ich uśredniona cena to około 1000 euro. Warszawski start-up nigdy jednak nie chciał się ograniczać do lokalnego rynku. Ma wiele planów na przyszłość. Chce m.in. produkować — oprócz regałów — również szafy i inne meble do przechowywania. No i oczywiście działać globalnie, udowadniając, że w Polsce można stworzyć biznes, który podbije świat.

PATRYCJA PUSTKOWIAK

Pisarka i dziennikarka. Autorka powieści „Nocne zwierzęta” (WAB, 2013), nominowanej do Nagrody Literackiej Nike i Nagrody Literackiej Gdynia, i „Maszkaron” (Znak, 2018), a także wywiadu rzeki z Manuelą Gretkowską „Trudno z miłości się podnieść”. Regularnie współpracuje m.in. z „Harper’s Bazaar”, „Elle” i „Pulsem Biznesu Weekend”. Lubi czytać książki, pić wino i rozmawiać z ludźmi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Pustkowiak

Polecane