Zdaniem większości przedsiębiorców, ostatnie 10 lat to mimo wszystko dobry okres zarówno dla ich firm, jak i całej gospodarki.
Jacek Duch członek zarządu Prokom Software
— Ostatnie 10 lat to dla przemysłu informatycznego co najmniej trzy epoki. Tempo wzrostu rynku informatycznego jest bardzo uzależnione od ogólnej koniunktury gospodarczej — wskaźniki zmian rocznego wzrostu z reguły 2-3-krotnie przewyższają dane dotyczące dynamiki produktu krajowego brutto.
Przykładowo, gdy w połowie lat 90. roczny przyrost PKB utrzymywał się na poziomie 6-7 proc., branża IT odnotowywała roczny wzrost przewyższający 30 proc. Gdy po roku 2000 przyrost PKB zmalał do poziomu 1-2 proc., rynek IT natychmiast odnotował całkowitą stagnację, a w niektórych sektorach nawet spadek obrotów.
Rynek wysokich technologii jest bardzo czułym barometrem procesów zachodzących w całej gospodarce. Gdy przychody jakiejkolwiek firmy maleją, a margines zysku niebezpiecznie zbliża się do zera, wówczas ofiarą programów oszczędnościowych padają najpierw budżety reklamowo-promocyjne, a wydatki na komputery i oprogramowanie tuż po nich.
Sławomir Skrodzki prezes i dyrektor generalny PTK Centertel, Idea
— W ciągu ostatniej dekady najważniejszym wydarzeniem w skali makro jest budowa w Polsce społeczeństwa obywatelskiego, opartego na zasadach demokracji i gospodarki wolnorynkowej. Bardzo ważna jest także efektywna realizacja procesu intergracji Polski ze strukturami UE. Nie sposób nie zauważyć także zmian gospodarczych i społecznych wywołanych w naszym kraju przez dynamiczny rozwój telefonii komórkowej na przestrzeni ostatnich 10 lat. Telefon stał się dostępny dla każdego Polaka.
Pod względem dynamiki rozwoju rynku GSM Polska znajduje się w europejskiej czołówce. Liczba użytkownikow telefonów komórkowych w naszym kraju przekroczyła 17 mln i od 2 lat przewyższa liczbę telefonów stacjonarnych.
Cieszy także rosnące zainteresowanie wykorzystaniem telefonu komórkowego nie tylko do rozmów, ale także nowoczesnych usług mobilnych i to nie tylko w biznesie.
Jarosław Zagórski partner w firmie Cushman & Wakefield Healey & Baker
— Na rynku nieruchomości biurowych w ostatnich 10 latach nie wydarzyło się nic złego. Polski rynek nieruchomości komercyjnych staje się coraz bardziej dojrzały. Nastały wreszcie czasy, kiedy klient ma w czym wybierać, nie jest skazany na dyktat dewelopera.
Oczywiście gdybyśmy poprosili o ocenę dekady kogoś, kto buduje biurowce, to możliwe, iż usłyszelibyśmy narzekanie — że obecnie trudno wynająć biurowiec, że spadły ceny, że współczynnik pustostanów jest wysoki. Ale to właśnie między innymi te czynniki świadczą o dojrzałości rynku nieruchomości. Skończyły się już czasy, gdy nawet słabej jakości projekt znajdował najemców jeszcze przed ukończeniem jego budowy. Sytuacja się zmieniła, to już nie te czasy, co 5-6 lat temu, gdy w centrum Warszawy za wynajęcie 1 mkw. powierzchni biurowej trzeba było płacić 35 USD miesięcznie. Najemcy mają wybór — mogą wynająć biuro w centrum za 16 lub za 25 USD i to właśnie jest normalne.
Jacek Kisiała, Robert Jurczak właściciele firmy Extend Vision
— Wiele osób uważa, że w gospodarce jest coraz gorzej. Można powiedzieć, że w ostatnim dziesięcioleciu w Polsce rozwinęła się „kultura marudzenia”. Jednak my nie uważamy, że jest tak źle. W ostatnich latach wydarzyło się wiele istotnych rzeczy, które powodują, że jesteśmy optymistami. Działamy na rynku reklamowym i wystawienniczym. To rynek, który jeszcze dziesięć lat temu praktycznie nie istniał, a teraz prężnie się rozwija.
Godne odnotowania jest też obniżenie podatku dochodowego. Jednak to co niepokoi, a nie zmieniło się w ostatniej dekadzie, to nadal zbyt wysokie podatki, biurokracja i zbyt przewlekłe procedury w urzędach.
Ostatnie 10 lat było także bardzo ważnym okresem dla naszej firmy. Udało nam się wkroczyć na rynki światowe, wykorzystać środki z funduszu PHARE, otrzymaliśmy klika prestiżowych nagród, w tym między innymi znaleźliśmy się w zestawieniu najbardziej dynamicznych firm — Gazele Biznesu.
Wiesław Bednarz prezes firmy Konsalnet
— Z punktu widzenia mojej firmy, największym plusem ostatnich dziesięciu lat jest to, że ochrona osób i mienia w ogóle zaistniała jako oddzielna branża. Działalność, która dawniej była zastrzeżona dla służb państwowych, stała się normalną usługą. Kolejnym plusem było pojawienie się 7 lat temu ustawy o ochronie osób i mienia, która usankcjonowała działanie firm naszego sektora.
W minionej dekadzie miały też miejsce zdarzenia niekorzystne dla naszej działalności. Na początku lat 90. wydano zbyt wiele koncesji. Ich liczbę kilka lat temu szacowano na ponad 9 tys. Dzisiaj na rynku działa około 3,5 tys. podmiotów z naszej branży, ale nadal klient jest narażony na ryzyko zetknięcia z nieprofesjonalną, przypadkową firmą.
Jacek Pawlak dyrektor zarządzający w Toyota Motor Poland
— Korzystnym zjawiskiem obserwowanym w ostatnim dziesięcioleciu jest ograniczenie importu samochodów używanych, a zwłaszcza powypadkowych. Za kolejny plus można uznać wciąż rosnący standard autoryzowanych sieci sprzedaży i obsługi samochodów, który niejednokrotnie przewyższa już poziom europejski — tak jest np. w przypadku Toyoty.
Niestety, negatywnych zjawisk w polskiej gospodarce jest ostatnio znacznie więcej. Najistotniejsze to polityka państwa w zakresie regulacji podatku akcyzowego, która doprowadziła do drastycznego spadku rynku samochodowego w 2000 r. Niekorzystne jest także zróżnicowanie stawek celnych dla samochodów importowanych z krajów UE i spoza niej. Poza tym Polska nie wykorzystała szansy na przyciągnięcie dużych inwestycji motoryzacyjnych — np. fabryk Peugeota i Toyoty. Ponadto zdecydowanie ujemny wpływ na branżę motoryzacyjną ma nadal niska dynamika rozwoju gospodarczego, niestabilny kurs euro, a także daleka od ideału infrastruktura drogowa.
Wojciech Fryszak prezes firmy WA-PRO
— W ciągu ostatnich 10 lat rynek zmienił się całkowicie. Na początku naszej działalności sprzedaż oprogramowania dla firm była —można powiedzieć — przyjemnością. Konkurencja początkowo nie była zaciekła, każdy znajdował swoje miejsce na rynku. Z biegiem lat sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Pojawili się zachodni konkurenci, walka konkurencyjna zaczęła się zaostrzać, wzrosły także wymagania klientów. Zmieniły się więc produkty — nie wystarczają już proste programy do fakturowania, teraz potrzebne są coraz bardziej skomplikowane pakiety. Ostatnie 10 lat oznacza więc dojrzewanie rynku. Rodzinne firmy musiały upaść lub przekształcić się w profesjonalne przedsiębiorstwa.