To wieś jeździ na „opale”

Jarosław Królak
09-03-2007, 00:00

Co trzeci ciągnik zamiast oleju napędowego miał w baku olej opałowy. To i tak zatuszowany wynik.

Co trzeci ciągnik zamiast oleju napędowego miał w baku olej opałowy. To i tak zatuszowany wynik.

W ubiegłym roku służby celne najwięcej nieprawidłowości wykryły w maszynach rolniczych, co nie jest zaskoczeniem. Na 1176 skontrolowanych ciągników (i maszyn budowlanych) olej opałowy znaleziono w 382! Oznacza to 32-procentową skuteczność kontroli.

Inne rodzaje pojazdów są daleko w tyle. Na 12,3 tys. zbadanych samochodów osobowych „opał” stwierdzono w 804 bakach (6,5 proc.). Tylko co czwarty skontrolowany autobus zatankował olej opałowy (na 714 kontroli „opał” wykryto w 29 pojazdach).

Jeszcze bardziej zastanawiają wyniki w kategorii samochody ciężarowe. Jedynie co trzydziesta prześwietlona ciężarówka jeździła na oleju opałowym (37,5 tys. kontroli — opał w 1,2 tys. aut).

Największymi amatorami jazdy na tańszym oleju są rolnicy i mieszkańcy pro- wincji.

— Nasza firma sprzedaje m.in. oleje opałowe. Poza sezonem grzewczym sprzedaż opałowego lawinowo wzrasta w okresie prac polowych — mówi Ireneusz Jabłonowski, prezes Polpetro.

Najdziwniejsze jest to, że służby MF zamiast ostro kontrolować najbardziej rolnicze województwa wschodnie, najwięcej energii poświęcają na kontrolowanie aglomeracji.

W 2006 r. najwięcej kontroli baków pojazdów, bo aż 21 tys., dokonano na terenie... katowickiej izby celnej. Olej opałowy znaleziono tam w jednym pojeździe na sto! Podobnie w Warszawie. Na 2,4 tys. baków „opał” wykryto w 88, czyli skuteczność wyniosła 1 proc. Cała para idzie w gwizdek. Na Białostocczyźnie — jednym z najbardziej rolniczych regionów Polski — przeprowadzono zaledwie 521 kontroli, czyli 5 razy mniej niż w stolicy. W Olsztyńskiem jeszcze mniej, bo tylko 224.

Może to oznaczać, że władza nie chce drażnić wiejskiego elektoratu. Jeśli dodać do tego starania wicepremiera Leppera o dopłaty do paliwa rolniczego oraz ulgi do produkcji biopaliw, to mamy dość czytelny obraz: rolnik na zagrodzie...

Najgorsze jest to, że aby ukrócić kombinacje rolników, należałoby podnieść akcyzę na oleje opałowe do poziomu akcyzy na oleje napędowe. Jednak za to zapłacą pozostali Polacy oraz polskie firmy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Motoryzacja / To wieś jeździ na „opale”