Topnieją zyski z pożyczek

Eugeniusz TwarógEugeniusz Twaróg
opublikowano: 2019-09-02 22:00

Powoli ujawniają się skutki regulacji branży z 2016 r. Zyski spadły średnio o 10 proc. Po nowelizacji ustawy antylichwiarskiej może ich nie być w ogóle

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Jakie wyniki miały Vivus i Provident, i dlaczego są one niezadowalające
  • Jak przed efektami zmian prawnych broni się Profi Credit
  • Czy małe firmy radzą sobie lepiej od dużych

30 września mija termin, w którym Komisja Europejska ma zająć stanowisko w sprawie budzącego spore kontrowersje projektu ustawy antylichwiarskiej. Tuż przed wysłaniem do Sejmu rząd zmienił jego brzmienie, mocno zaostrzając zasady udzielania pożyczek. Poziom stresu w branży pożyczkowej jest tak duży, że z uwagą obserwowała niedawne posiedzenia komisji finansów, choć na agendzie projektu nie było. Trudno się dziwić — nowe regulacje zupełnie wywracają obecne modele biznesowe na tym rynku. W ocenie skutków regulacji (OSR) przyznają to sami autorzy projektu, którzy dostrzegają „potencjalne ryzyko w postaci spadku udziału produktów rentownych w produktach ogółem” oferowanych przez pożyczkodawców. Uważają również, że „w przypadku znacznego spadku rentowności nie jest możliwe wykluczenie zmniejszenia się liczby podmiotów świadczących usługi pożyczkowe”.

Pełna ocena

Wszystko to miękkie tezy, bo jak czytamy w OSR, nie można przewidzieć skutków nowych regulacji, gdyż... „nadal trwa proces dostosowania się portfela pozabankowych instytucji finansowych do obowiązującegood 11 marca 2016 r. otoczenia regulacyjnego”. Autorzy regulacji zauważają, że w rocznym horyzoncie wygasa tylko około 30 proc. pożyczek długoterminowych (i 90 proc. krótkoterminowych) i dopiero nowe, udzielane pod reżimem ustawy obowiązującej od 2016 r., wykażą, jaka jest rentowność produktów dostosowanych do nowych limitów.

„Pełna ocena rentowności pożyczek udzielonych po zmianach obowiązujących od 11 marca 2016 r. będzie możliwa dopiero w okresie późniejszym” — czytamy w OSR.

Resort sprawiedliwości, autor projektu, nie uznał jednak za wskazane zaczekać z nowymi regulacjami do czasu, aż w pełni objawią się skutki poprzedniej ustawy. A wystarczyło, żeby dał sobie czas do sierpnia, kiedy do KRS spływają roczne sprawozdania spółek. Obraz, jaki wyłania się z raportów, jest mocno zróżnicowany, ale jedno można powiedzieć: różowo nie jest. Spośród największych graczy na rynku wynik z 2017 r. poprawił Provident, lider sektora, i Vivus, pretendujący do tej roli. Pierwszy zarobił 94 mln zł wobec 28 mln zł w 2017 r. Zmiana duża, ale tylko na papierze. Wynik z 2017 r. obciąża potężny transfer 181 mln zł podatku do skarbówki. Ponadto, choć Provident mocno pracował na wynik w 2018 r., poprawiając efektywność kosztową na wszystkich odcinkach, to nie udało się odbudować przychodów na klientach z 2017 r. W ubiegłym roku były o 10 proc. niższe (1,184 mld zł). Zysk przed opodatkowaniem wyniósł 155 mln zł i był o ponad 30 proc. niższy niż w porównywanymokresie. Firma tłumaczy spadek dochodowości koniecznością dostosowania oferty produktowej do regulacji z 2016 r., co wymusiło rezygnację z niektórych produktów i zmianę parametrów innych.

— Z raportu EY wynika, że efekty regulacji z marca 2016 r. znajdą niemal pełne odzwierciedlenie w bieżącej rentowności portfela instytucji pożyczkowych dopiero w drugiej połowie 2020 r. Wówczas wygasną umowy pożyczkowe charakteryzujące się relatywnie wysoką przeciętną rentownością, zawarte przed wejściem ustawy w życie — mówi Agnieszka Kłos, prezes Providenta Polska.

Konieczna dywersyfikacja

Vivus błyszczy na tle branży. W 2018 r. osiągnął najwyższy zysk na rynku — 132 mln zł wobec 95 mln zł rok wcześniej. Nieznacznie udało mu się poprawić przychody ze sprzedaży — do 360 mln zł z 344 mln zł. Jak w przypadku Providenta wynik trzeba jednak czytać w kontekście. W Vivusie na rezultaty miały wpływ zdarzenia jednorazowe — sprzedaż portfeli firmom windykacyjnym. Bez tzw. one-offów wynik byłby słabszy niż w 2017 r.

Mocno skurczył się biznes Profi Credit, drugiego gracza na rynku pod względem sprzedaży. W dół, i to drastycznie, poszły wszystkie parametry: przychody ze sprzedaży o 24 proc. (do 389 mln zł), a zysk o 42 proc. (do 27 mln zł). Nie pomogła równie zauważalna poprawa parametrów kosztowych: operacyjnych, finansowania i zarządu. W przypadku Profi Credit trudnodociec, w jakim stopniu ostre hamowanie jest skutkiem regulacji sprzed trzech lat, a w jakim przegrzania biznesu. W nocie do raportu rocznego firma stwierdza, że w ciągu 5 lat przewiduje stabilizację wzrostu sprzedaży do 2 proc. r/r, co ma pozwolić na podwojenie biznesu „w oparciu o istniejący model biznesowy”. Pytanie, czy ten model da się utrzymać. Zbyszko Pawlak, szef Everest Finanse, właściciela marki Bocian Finanse, twierdzi, że od kiedy trwają prace nad nowelizacją ustawy antylichwiarskiej, firma pracuje nad dywersyfikacją biznesu. W skrajnym scenariuszu zakłada... rezygnację ze sprzedaży produktów finansowych.

— W świetle nowych regulacji utrzymanie rentowności biznesu pożyczkowego będzie bardzo trudne — mówi Zbyszko Pawlak.

Już ustawa z 2016 r. dała się Bocianowi mocno we znaki. Choć udało się zwiększyć przychody — nieznacznie, bo z 294 mln zł do 303 mln zł — zysk spadł z 72 mln zł w 2017 r. do 31 mln zł w 2018 r. — Jeśli parametry dotyczące kosztów pożyczki zostaną drastycznie ograniczone, bardzo prawdopodobne jest istotne ograniczenie podaży pożyczek, gdyż firmy będą zmuszone do dywersyfikacji biznesu, w którym produkty finansowe będą stanowiły tylko uzupełnienie oferty — mówi szef Everest Finanse.

Definitywny koniec

Co ciekawe, w grupie małych firm pożyczkowych spadek wyniku nie jest tak znaczący jak u dużych graczy, a w wielu przypadkach widać nawet niewielką poprawę. W większości są to jednak biznesy małe lub bardzo małe. Pożyczkodawców, którzy mają zyski większe niż milion złotych, jest na rynku 25. Dobrze radzi sobie Zaplo z grupy Vivusa, które po ujemnym wyniku w 2017 r. (-1,8 mln zł) miało 13 mln zł zysku. Na minusie w ubiegłym roku był IPF — spółka należąca do tej samej rodziny co Provident. Udało mu się jednak przekroczyć próg rentowności. Prawie 5 mln zł zarobiła spółka Aasa, niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej. Aż 15 mln zł straty miał natomiast Kreditech.

— Kondycja branży nieznacznie się pogorszyła. Obserwujemy spadek kluczowych wskaźników, jak przychody i zyski, o około 10 proc. Biuro Analiz Sejmowych prognozuje, że wprowadzenie nowych regulacji spowoduje spadek przychodów o 52 proc., my szacujemy go na 58 proc. Nawet spadek o 10 proc. sprawi jednak, że działalność będzie niedochodowa. Ta ustawa oznacza definitywny koniec branży — mówi Jarosław Ryba, prezes Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych.

Zdaniem przedstawicieli branży na rynku jest już zauważalny spadek podaży pożyczek. Wynika on z obniżki rentowności — nie tylko wskutek regulacji sprzed trzech lat. Firmy pożyczkowe mają potężny problem z dostępem do finansowania, co jest pochodną afery GetBacku, która w dużej mierze zamknęła dla emitentów rynek obligacji. Swoje dokłada rząd poprzez utrzymującą się od miesięcy niepewność co do kształtu otoczenia prawnego. Z naszych informacji wynika, że wielu inwestorów jest gotowych wycofać się z biznesu: na sprzedaż są zarówno znane marki internetowych dostawców finansowania, jak i tradycyjnych pożyczkodawców. W związku brakiem stabilności mało kto jest jednak zainteresowany konsolidacją rynku.