Torpol szuka wsparcia w Norwegii

Budowniczy torów ma co robić przez dwa lata, ale nie rezygnuje z nowych kontraktów. Ściągnie kadry i kupi maszyny.

Modernizacja sieci kolejowej dopiero rusza, a firmy budowlane już mają pełne portfele zamówień. Torpol — rekordowy, wart 3 mld zł. Jak twierdzi Grzegorz Grabowski, prezes Torpolu, zapewnia on wykorzystanie potencjału spółki przez najbliższe dwa lata.

WARTO BYĆ DRUGIM:
Zobacz więcej

WARTO BYĆ DRUGIM:

W ubiegłym roku Torpol był nazywany mistrzem drugiego miejsca, bo często w przetargach nasze oferty plasowały się na drugiej pozycji. Dobrze się stało, bo obecnie żadnego z tych zleceń nie chcielibyśmy realizować na zaproponowanych wtedy warunkach. Realia rynkowe i ceny bardzo się zmieniły — mówi Grzegorz Grabowski, prezes Torpolu. Marek Wiśniewski

Po fali przetargów rozstrzygniętych w pierwszej połowie roku PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK) nieco zwolniły tempo. Torpol szykuje ofertę zaledwie na jeden. Prezes giełdowej spółki spodziewa się jednak, że wkrótce kolejarze ogłoszą nowe konkursy.

Braki kadrowe

Przygotowując się do inwestycyjnej fali, Torpol zainwestował w maszyny kilkadziesiąt milionów złotych. Nie zamierza na tym poprzestać. — Planujemy kolejne inwestycje w sprzęt, np. za ponad 20 mln zł kupimy używaną oczyszczarkę kruszywa — twierdzi Grzegorz Grabowski. Giełdowa spółka zamierza także wzmocnić kadry — chce ściągnąć do Polski część z 80 specjalistów zatrudnianych w Norwegii.

— Do końca 2029 r. Norwegowieplanują zainwestować w infrastrukturę kolejową ponad 200 mld NOK, a do końca bieżącego roku zamierzają ogłosić program inwestycji w sieć tramwajową wart około 3 mld NOK. Zrealizowaliśmy już w Norwegii jeden tego typu kontrakt i zdobyte doświadczenie zamierzamy wykorzystać w kolejnych zamówieniach, ale norweskie przetargi się opóźniają. Dlatego chcemy, by nasi pracownicy wrócili i tymczasowo wzmocnili potencjał spółki w kraju — podkreśla Grzegorz Grabowski.

Braki kadrowe to problem całej budowlanki — także firm wyspecjalizowanych w infrastrukturze kolejowej. Jak twierdzi Grzegorz Grabowski, rotacja personelu jest bardzo duża, a firmy często podkupują sobie specjalistów. Niedobór pracowników daje się im we znaki już na etapie składania ofert. Dlatego stara się też przekonać PKP PLK do zmiany wymogów dotyczących doświadczenia kadry.

— Może kierownikowi budowy wystarczą 3 lata doświadczenia w realizacji różnych kontraktów, a w przypadku mniejszych zleceń nawet rok, zamiast wymaganych obecnie 5 lat. Ograniczając wymogi, damy młodym ludziom możliwość rozwoju, a jednocześnie pozwolimy firmom budowlanym wykazać się w przetargu posiadaniem niezbędnego potencjału kadrowego — mówi prezes Torpolu.

Strach przed karami

Problemem jest także zakup materiałów, np. kruszyw. Grzegorz Grabowski przewiduje, że trzeba będzie więcej importować. Firmom budowlanym ułatwiły życie wypłacane przez PKP PLK zaliczki na zakup materiałów, problemem są jednak terminy. Wiele umów przewiduje kary za nieterminową dostawę na plac budowy.

— Mamy nadzieję, że jeśli dostawy materiałów się opóźnią — bo producent nie zdąży ich wyprodukować albo nie będzie można ich składować przy placu budowy — i wykonawca zmodyfikuje harmonogram prac, ale dotrzyma końcowego terminu, to zamawiający nie naliczy kary — mówi Grzegorz Grabowski.

Przypomina problemy z poprzedniej perspektywy unijnej, kiedy firmy były karane za niedotrzymanie harmonogramu realizacji poszczególnych etapów, choć cały kontrakt wykonały w terminie. Powtórka tego scenariusza w razie nieterminowych dostaw materiałów spowoduje straty na wielu kontraktach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Torpol szuka wsparcia w Norwegii