Towar z sieci prosto do rąk konsumenta

Marcin Zawiśliński
opublikowano: 20-12-2006, 00:00

Żeby sprawnie i na czas dostarczyć klientom prezenty świąteczne, sklepy w sieci coraz częściej stawiają na usługi zewnętrznych dostawców.

 

Któż z nas przynajmniej raz nie zdenerwował się opóźnieniem albo, co gorsza, w ogóle nieotrzymaniem zamówionych w internecie książek, kosmetyków lub bardzo oczekiwanego sprzętu elektronicznego? Okazuje się, że sklepy internetowe korzystające z usług zewnętrznych dostawców też mają z nimi nie najlepsze doświadczenia.

— Mimo to korzystamy z usług firm kurierskich, tym bardziej teraz, kiedy Poczta Polska tak zawodzi i spóźnia się z dostarczaniem przesyłek albo wręcz w ogóle tego nie robi — przyznaje Tomasz Korona, właściciel sklepu internetowego Ministerstwo Gadżetów.

Baza to podstawa

Sprawnie funkcjonujące sklepy internetowe opierają się na dobrej i przede wszystkim sprawnej logistyce. Rozbudowaną strukturę mają nie tylko takie tuzy biznesu w sieci jak obecny na polskim rynku od 1999 r. Merlin.pl. To samo gwarantuje nowy, rosnący w siłę konkurent — Empik.com.

— Mamy własne magazyny. Trzymamy w nich najpopularniejsze i najnowsze towary. Miliony sztuk książek, płyt CD i kaset są dostępne w zasadzie natychmiast. Wszystko odpowiednio pakujemy, fakturujemy i wysyłamy bezpośrednio do klienta — opowiada Jacek Kotur, dyrektor ds. operacyjnych i logistycznych w Empik.com.

Oprócz Poczty Polskiej, dotychczas monopolisty na rynku, firma podpisała umowy z dwoma innymi dostawcami.

— Co ciekawe, wiele osób samodzielnie odbiera towar w naszych salonach, w punktach obsługi klienta — dodaje Jacek Kotur.

Jak proces dostawy wygląda od kuchni? W Empik.com zazwyczaj odbywa się to w systemie jednozmianowym, ale w okresach nasilonych zakupów, na przykład przed Bożym Narodzeniem, firma przechodzi na system trzyzmianowy — po kilkanaście osób na każdej.

Teraz Empik.com pracuje na pełnych obrotach przez 24 godziny na dobę. Niektóre brakujące towary sprowadza z innych sklepów sieci, wykorzystując również własną flotę samochodów. W ten sposób ściąga do Polski na przykład gazety i książki obcojęzyczne z magazynów w Niemczech. Inne produkty są dostarczane bezpośrednio do klientów przez dostawców zewnętrznych, z którymi Empik stale współpracuje.

Jednym z takich prywatnych operatorów pocztowych jest InPost, który zatrudnia 700 listonoszy w całym kraju. Większość z nich wykorzystuje do transportu własne samochody ze specjalnym szyldem i logo firmy na masce.

— Też mamy własne samochody z naszym logo i napisem „Zakupy przez internet”. Pięć takich aut jeździ po Warszawie. Inne we Wrocławiu i Poznaniu — mówi Błażej Patryn, rzecznik prasowy sieci sklepów spożywczych Piotr i Paweł.

Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że w przeciwieństwie do innych biznesów w sieci ta firma w ogóle nie korzysta z usług dostawców zewnętrznych. W każdym jej sklepie pracują dwie, trzy osoby odpowiedzialne wyłącznie za zamówienia internetowe. Kolejne trzy, pięć osób dostarcza zakupy spożywcze bezpośrednio do mieszkania klienta.

Czas i pieniądz

Wypatrzony produkt możemy zamówić w kilka sekund, naciskając kilka klawiszy komputera. Skuteczne i profesjonalne usługi transportowe trwają jednak z konieczności trochę dłużej.

— W umowie ze sklepem internetowym gwarantujemy dostawę towaru w cztery, sześć dni, ale zazwyczaj trwa to krócej. W umowie jest również zapis o odpowiedzialności odszkodowawczej związanej z ewentualnym zniszczeniem, opóźnieniem dostarczenia lub niedostarczeniem zamówionej przesyłki — wyjaśnia Rafał Brzoska, prezes operatora pocztowego InPost.

Tomasz Korona z Ministerstwa Gadżetów, na co dzień korzystający z usług kurierskich, zapewnia odbiór zamówionych prezentów w ciągu jednego-trzech dni. Przy zakupie wartym ponad 300 zł jego firma pokrywa koszty transportu do domu klienta. W przypadku specjalnych zamówień termin dostawy może się jednak wydłużyć.

— Na zgromadzenie całej dyskografii jakiegoś zespołu muzycznego potrzebujemy czasami nawet 30 dni, ale klient jest o tym uprzedzany już przy składaniu zamówienia — wyjaśnia Jacek Kotur.

Właściciele sklepów internetowych przyznają, że szczególnie święta to dla nich złoty okres biznesowy.

— 30 proc. naszych obrotów przypada na listopad i grudzień — podkreśla Tomasz Korona.

Inni dodają, że zysk w tym okresie jest większy nawet o kilkaset procent w porównaniu z tym w innych miesiącach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Zawiśliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu