Urząd Regulacji Telekomunikacji nałożył na Telekomunikację Polską aż 350 mln zł kar. Spółka, której kurs zaczął spadać jeszcze przed oficjalnym komunikatem, zapowiada złożenie odwołania.
Urząd Regulacji Telekomunikacji nałożył na Telekomunikację Polską dwie kary wysokości 350 mln zł. Operator ma zapłacić 300 mln zł za niewykonanie decyzji ministra łączności, ustalającej warunki współpracy i rozliczeń między TP SA a Niezależnym Operatorem Międzystrefowym, a 50 mln zł — za dostarczenie prezesowi URT niewłaściwych danych o przychodach z tytułu dzierżawy łączy telekomunikacyjnych, niezbędnych do ustalenia udziałów spółki w rynku.
Konflikt między TP SA a NOM dotyczy zasad wzajemnych rozliczeń płatności abonentów. NOM zarzucał TP SA „opieszałe powiększenie przepustowości” sieci oraz nieuwzględnianie w rachunkach telefonicznych jego usług.
TP SA ma 14 dni na odwołanie się od decyzji urzędu do sądu antymonopolowego.
— Odwołamy się od obu decyzji — mówi Grażyna Piotrowska-Oliwa, dyrektor departamentu prawnego TP SA.
Tuż przed podaniem informacji kurs TP SA zniżkował o 4,3 proc. — do 13,30 zł, właśnie z powodu pogłosek o wymierzeniu kar. Po opublikowaniu informacji spadek pogłębił się do 5,0 proc.
— Jeśli decyzja URT miałaby faktycznie obciążyć rachunek TP SA, będzie to miało negatywny wpływ na spółkę. 350 mln zł to sporo, nawet dla TP SA — powiedział Reutersowi Radosław Solan, analityk BDM PKO.
Dla porównania, grupa TP SA miała w 2001 r. 183 mln zł zysku netto.
To jedna z ostatnich decyzji szefa URT. Od kwietnia urząd zmieni nazwę na Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty, a za tym pójdą roszady personalne. Nieoficjalnie mówi się, że szefem nowego urzędu ma zostać Witold Graboś (wcześniej m.in. członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji), a jego zastępcą miałby zostać Henryk Beberok (wcześniej m.in. szef katowickiego oddziału TP SA).