Tracący w handlu cen się chwyta

opublikowano: 08-07-2013, 00:00

Tesco i Intermarche chwalą się ostrym cięciem cen. Wojenka może się zamienić w wojnę.

Ubiegły rok w sieciach handlowych upłynął pod znakiem promowania „jakości”, „świeżości” i „polskości” produktów, a prym w aktywności reklamowej wiodły dyskonty — Biedronka i Lidl — starające się przyciągnąć klientów z zasobniejszym portfelem. W tym roku budżety reklamowe pompują supermarkety, które tną ceny i… walczą o oszczędnych.

— Polacy to naród o wysokiej inteligencji zakupowej — znają i bardziej porównują ceny niż klienci w Europie Zachodniej.

Hiper— i supermarkety starały się walczyć z odpływem klientów coraz bardziej agresywnymi promocjami. Okazało się jednak, że to nie wystarczy — i teraz kolejne sieci chcą udowodnić, że to właśnie u nich warto robić codzienne zakupy — mówi Artur Staniec, dyrektor w specjalizującej się w optymalizacji cenowej firmie Simon-Kucher & Partners.

Zaczęło brytyjskie Tesco, które w ostatnich kwartałach notowało dotkliwe, ok. 8-procentowe spadki sprzedaży like-for-like, czyli na tej samej powierzchni co rok wcześniej. Sieć ruszyła z przecenami 9 maja, powołując się na badania 4P Research Mix, według których dla 77 proc. Polaków to właśnie poziom cen jest głównym kryterium wyboru sklepu.

W hipermarketach obniżono ceny nawet 5 tys. artykułów, a Tesco po miesiącu chwaliło się, że sprzedaż niektórych produktów wzrosła nawet trzykrotnie. Pod koniec czerwca do Brytyjczyków dołączyło Intermarche, ogłaszając „wielką rewolucję cenową”.

— Biedronka ma już zbudowany bardzo korzystny wizerunek cenowy — właśnie z nim pozostali gracze starają się walczyć, chcąc przekonać klientów o trwałym i głębokim obniżeniu cen — tłumaczy Artur Staniec.

Według niego, sieci sporo ryzykują — straty wywołane obniżkami trzeba odrobić dzięki przyciągnięciu nowych klientów i zwiększeniu tzw. sprzedaży krzyżowej. Artur Staniec spodziewa się jednak, że do Tesco i Intermarche dołączą kolejni gracze.

— Podobnych ruchów można oczekiwać od sieci znajdujących się z zbliżonej sytuacji — z niekorzystnym wizerunkiem cenowym i czujących presję w postaci spadających obrotów. Nie spodziewałbym się natomiast, by w tę stronę podążyły Kaufland czy Auchan, przewodzące w rankingach tanich koszyków — mówi ekspert Simon-Kucher. Ta ostatnia sieć wkrótce przejmie hipermarkety Real — czeka tylko na zgodę UOKiK.

— To zapowiada kolejną falę walki o klienta i — być może — przemianę wojenki w prawdziwą wojnę cenową — mówi Artur Staniec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu