Konstanty Marat, właściciel firmy Koma, o przewadze banków spółdzielczych nad komercyjnymi przekonał się 5 lat temu, kiedy dostał dotację na rozbudowę działalności, ale po jej odbiór Centrum Obsługi Przedsiębiorcy zaprosiło go dopiero po roku. Wcześniej miał jednak rozliczyć kredyty — jeden w banku komercyjnym, gdzie pożyczył na urządzenia, a drugi w banku spółdzielczym, który wziął na rozbudowę budynku. Bank komercyjny w reakcji na brak spłaty natychmiast zaczął wypowiadać umowę, a bank spółdzielczy, po rozmowie z klientem, cierpliwie czekał na pieniądze.
Można się dogadać
Piotr Błażejewski, właściciel Starej Przędzalni, dawno temu szukał wsparcia finansowego na rewitalizację zabytkowego obiektu poprzemysłowego — Fabrykę Lnu w Żyrardowie.
— Banki komercyjne od razu odmówiły, tłumacząc, że to dla nich zbyt duże ryzyko, a w banku spółdzielczym, po rozmowach z zarządem i wyjaśnieniu celu inwestycji, pieniądze dostaliśmy — opowiada Piotr Błażejewski.
O bankach spółdzielczych firmy rodzinne rozmawiały z przedstawicielami takich instytucji podczas Zjazdu Firm Rodzinnych u-Rodziny 2014, zorganizowanego przez Inicjatywę Firm Rodzinnych (IFR). Właśnie cierpliwość banków spółdzielczych i bliskie relacje z klientami podkreślane były najczęściej.
— W bankach komercyjnych decyzję podejmują analitycy, którzy nie mają pojęcia o biznesie klienta — zwracał uwagę Konstanty Marat.
— Tam muszą decydować statystyki. My mamy bardziej relacyjne podejście, możemy rozmawiać — tłumaczył Bartosz Kublik, prezes Banku Spółdzielczego w Ostrowii Mazowieckiej.
— U nas klient zawsze może spotkać się z prezesem i omówić problemy. Do tego dobrze znamy swoich klientów i potrafimy ocenić ich sytuację — przekonywała Krystyna Majerczyk-Żabówka, prezes Krajowego Związku Banków Spółdzielczych (KZBS).
— Banki spółdzielcze nie odwracają się też od klientów w trudniejszych chwilach — podkreślał Piotr Błażejewski. Ewa Niedbałka, wiceprezes Banku Spółdzielczego w Skierniewicach, przyznała, że klient zawsze dostanie szansę na rozwiązanie problemu. Zdaniem prezesa KZBS, banki spółdzielcze nie mają się także czego wstydzić, jeśli chodzi o standardy obsługi i zaawansowanie technologiczne.
— Mamy obsługę elektroniczną, rozwijamy też aplikacje mobilne. Nadal jednak staramy się, żeby nasze produkty były dla wszystkich — dla tych, którzy chcą zostać obsłużeni przy okienku, i dla tych, którzy wolą bankowość elektroniczną — tłumaczyła Ewa Niedbałka.
Konkurencji coraz więcej
Dla niektórych przewagą banków spółdzielczych jest też ich polski kapitał.
— W 2008 r. przyrost akcji kredytowej w bankach komercyjnych w Polsce sięgał 40 proc., a w 2009 r. już tylko 2 proc., co oznaczało odcięcie finansowania dla firm. Natomiast w bankowości spółdzielczej i PKO BP, czyli bankach, których centra decyzyjne znajdowały się w kraju, wzrost nadal był dwucyfrowy. To pokazuje, że warto mieć trochę centrów decydowania o kapitale u siebie. Inaczej staniemy się tylko kolonią Zachodu. Zbyt duża koncentracja kapitału była zresztą jedną z głównych przyczyn ostatniego kryzysu — mówił Bartosz Kublik.
Jego zdaniem, odpowiedniki naszych banków spółdzielczych w Niemczech mają 28 proc. rynku, u nas tylko 8-10 proc. Do tego konkurencja z Zachodu jest dla naszych spółdzielców coraz większym problemem.
— Banki komercyjne próbują wypierać z rynku banki spółdzielcze — mówił Piotr Błażejewski.
— Pomimo tej konkurencji oddziałów banków spółdzielczych powstaje coraz więcej, bo jest tak duże zapotrzebowanie na ich usługi. Widać więc, że sobie z nią radzą — przekonywała prezes KZBS. Dzisiaj takie banki to 566 instytucji finansowych, 4809 placówek, ponad 35 tys. zatrudnionych i 25 mld zł kredytów dla MSP.
Bezpieczne relacje mają swoją cenę
Banki spółdzielcze mają jednak także wady. Przedsiębiorcy zgadzali się co do tego, że oferowane przez nich kredyty nie są najtańsze. Przyznają to również inne banki.
— Z naszych badań wynika, że w bankach komercyjnych w praktyce koszt finansowania jest niższy. Można także liczyć na dostępność wyższych kwot kredytów i dłuższe okresy kredytowania — mówi Emanuele Cacciatore, dyrektor zarządzającyDepartamentem Klienta Biznesowego w Pekao.
— Trzeba jednak pamiętać, że często banki spółdzielcze finansują bardziej ryzykowne projekty. Również bezpieczeństwo relacji ma swoją cenę. Czasem jeden punkt procentowy marży więcej to jest właśnie koszt bezpieczeństwa relacji na dobre i na złe — tłumaczył Bartosz Kublik.
— Koszty obsługi zależą od stopnia relacji i indywidualnych negocjacji. Oprocentowanie kredytu średnio wynosi między 2,5-3 proc. marży do WIBOR-u — twierdziła Ewa Niedbałka. Co prawda banki komercyjne w większości nie mają placówek w najmniejszych miejscowościach i mniej znają specyfikę rynków lokalnych. Ale lokalność w pewnych sytuacjach może być także wadą. Jeśli firma zaczyna się rozwijać i sięgać poza Polskę, wtedy przydają się zaawansowane technologicznie rozwiązania, które zautomatyzują pewne procesy, a niektóre z nich po prostu umożliwią. A to mogą zaoferować banki komercyjne.
— W przypadku firm współpracujących z zagranicą liczy się zarówno lokalna obecność banku, jak i dostęp do rozwiązań ponadlokalnych — szersza paleta obsługiwanych walut czy dostęp do rozwiązań wspierających finansowanie albo rozliczanie kontraktów handlowych — zwraca uwagę Justyna Lewandowska, ekspert ds. oferty dla MSP w mBanku. Generalnie rozwiązania banków komercyjnych są jednak bardziej zaawansowane technologicznie. Standardem jest u nich łatwy i szybki dostęp do rozbudowanej bankowości internetowej, a coraz częściej także rozwinięta bankowość mobilna.