Tragedia na Bali wstrząsnęła graczami

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2002-10-15 00:00

Największe rynki Azji — Hongkong i Japonia — nie działały w poniedziałek z powodu święta. Inwestorzy handlujący na nich akcjami mogli mówić o swego rodzaju szczęściu, w obliczu tragedii do jakiej doszło na bardzo popularnej wśród turystów wyspie Bali.

Atak terrorystyczny wzbudził obawy, że terroryści zablokują ożywienie gospodarcze w Indonezji. Swoimi działaniami zagrożą także normalnemu funkcjonowaniu tak znaczących centrów finansowych regionu Azji Południowo-Wschodniej jak Singapur, Kuala Lumpur czy Bangkok. Bez wątpienia, należy oczekiwać ograniczenia ruchu turystycznego, w efekcie czego stracą przede wszystkim linie lotnicze i biura turystyczne. Giełda w Dżakarcie zdyskontowała te doniesienia ponad 10-proc. przeceną indeksu. Można przypuszczać, że gdyby nie świąteczna przerwa, zarówno giełda w Tokio, jak i w Hongkongu odnotowałyby silne korekty, podobne do tych jakie stały się udziałem parkietu we Frankfurcie. Wiązać to należy z popularnością indonezyjskich kurortów wśród obywateli Niemiec i Japonii.

Tymczasem koreański wskaźnik Kospi zanotował największy wzrost od ośmiu miesięcy. Zwyżce przewodził Samsung Electronics, producent chipów, który korzystał z piątkowej poprawy notowań spółek high-tech w USA. Podobnie było na Tajwanie.

Podczas otwarcia sesji na europejskich parkietach doszło do kolejnej gwałtownej przeceny głównego indeksu giełdy frankfurckiej, Xetra Dax. Wywołały ją spadki kursów operatorów turystycznych i lotniczych. Szczególnie boleśnie korekta dotknęła walory Lufthansy i TUI. Nastroje na rynku dodatkowo podgrzewały oczekiwania na publikację nowych, istotnych dla inwestorów kwartalnych raportów finansowych spółek technologicznych z Europy (np. Nokii, Ericssona i Philipsa) i USA (Intela, Microsofta).

Poranne prognozy analityków, sugerujące spadki na najważniejszych parkietach Starego Kontynentu szybko się potwierdziły. Do zniżkującej giełdy w Niemczech dołączył parkiet w Paryżu, gdzie spadkom przewodziły linie Air France.

Także amerykańscy inwestorzy poddali się niekorzystnym doniesieniom, przeceniając na otwarciu notowań indeksy na Wall Street i Nasdaq. Rynek jasno sobie uświadomił, że walka z terroryzmem nie przynosi pożądanych efektów, co z kolei daje przewagę zwolennikom zbrojnego rozwiązania „kwestii irackiej”. Normalną reakcją w momentach eskalacji napięć jest wycofanie inwestorów z rynku akcji. Nie inaczej było i wczoraj, kiedy to gracze w pierwszych godzinach handlu za Atlantykiem realizowali zyski z zamknięcia minionego tygodnia.