Pesa przełamuje złą passę. Po fiasku kontraktu na dostawę tramwajów dla Moskwy zyska ciekawe zlecenie na sprzedaż pojazdów do Kijowa. Do Moskwy, z powodu braku płatności od rosyjskiego kontrahenta, bydgoska spółka nie mogła wysłać 60 pojazdów. 50 tramwajów może natomiast wkrótce trafić na ulice Kijowa. Wczoraj w siedzibie polskiej spółki gościł mer stolicy Ukrainy, słynny pięściarz, były mistrz świata wagi ciężkiej — Witalij Kliczko.

„Wizyta nie miała jednak ani charakteru politycznego, ani sportowego, ale gospodarczy — związany z planami zakupów taboru tramwajowego dla stolicy Ukrainy” — napisano w komunikacie Pesy. Witalij Kliczko oraz Tomasz Zaboklicki, prezes taborowej firmy, podpisali w bydgoskim ratuszu memorandum dotyczące współpracy, „którą w przyszłości może (…) uszczegółowić umowa o wartości nie mniejszej niż 70 mln EUR”, dotycząca właśnie dostawy tramwajów do Kijowa.
Polska spółka dziś także będzie z dziennikarzami testować pociąg dart, który w październiku dostarczyć ma do PKP Intercity. To kontrakt na dostawę 20 pojazdów,o wartości około 1,3 mld zł. Przygotowania do budowy prototypu szły jak po grudzie, ale testy przebiegają sprawnie. Jeszcze w tym roku Pesa musi także rozwiązać problem z dostawami składów spalinowych do Niemiec.
Od miesięcy nie udaje jej się zdobyć na zaodrzańskim rynku homologacji. W efekcie jeden z kontrahentów — grupa Netinera — nie mogąc doczekać się na pojazdy z Bydgoszczy, zamówiła je w Alstomie. Teraz Pesa musi natomiast wywiązać się z kontraktu z firmą NEB oraz DB Regio, ale przekonanie niemieckich urzędników do certyfikowania polskich pojazdów nie jest łatwe. © Ⓟ