Transport boryka się z długami

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2016-02-03 22:00

Odporność transportu na stale piętrzące się bariery może mieć granice — zadłużenie firm transportowych rośnie, liczba bankructw też

Krajowy Rejestr Długów (KRD) odnotował, że w ciągu roku liczba firm transportowych zajmujących się przewozem towarów, która trafiła do rejestru, wzrosła o 60 proc. Obecnie problemy ze spłatą swoich zobowiązań ma już ponad 16 tys. takich firm. Ich zadłużenie w bazie KRD wzrosło o 149 mln zł i wynosi 487 mln zł. Rok temu długi firm transportowych w rejestrze też rosły, ale skala była znacznie mniejsza (44,5 mln zł).

Kłody pod nogami

— Trudno się dziwić — transportowcom wciąż rzucane są kłody pod nogi. Wiele firm z tej branży może sobie z nimi nie poradzić — zauważa Maciej Ameljan, wiceprezes Rzetelnej Firmy.

— Bariery stanowią nie tylko przyjmowane w kolejnych państwach Unii Europejskiej przepisy o płacy minimalnej stosowane wobec kierowców (np. niemiecka ustawa MiloG lub francuskie przepisy pakietu zwanego Loi Macron), czy przepisy wprowadzone przez Rosję uniemożliwiające wykonywanie znacznej części dwustronnych przewozów drogowych pomiędzy Polską a Rosją, ale także kryzys migracyjny oraz niepewność, co do prawa krajowego — na przykład roszczenia kierowców wynikające z uchwały Sądu Najwyższego w sprawie ryczałtów za nocleg, których łączna wysokość wynosi obecnie około kilkudziesięciu milionów złotych — zwraca uwagę Maciej Wroński, przewodniczący Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska.

Z danych KRD wynika, że największym wierzycielem firm transportowych jest obecnie sektor finansowy, któremu branża jest winna 230 mln zł. Aż 100 mln zł do odzyskania mają natomiast handlowcy, a 59 mln zł firmy transportowe zalegają… innym firmom z tej branży.

— W transporcie część firm podzleca wykonanie usługi mniejszym przewoźnikom i nie zawsze im potem płaci na czas, a niekiedy w ogóle — zwraca uwagę Adam Łącki, prezes KRD. Średnie zadłużenie jednej firmy transportowej to 30 384 zł. Najwięcej do spłacenia mają przedsiębiorcy w województwach małopolskim, dolnośląskim i pomorskim. Po przeciwnej stronie jest Podkarpacie oraz Lubelszczyzna. Rekordowo zadłużona firma działa w powiecie zgorzeleckim na Dolnym Śląsku, a do oddania ma aż 8 mln zł.

Długi branży idą w parze także z bankructwami — w 2015 r. zbankrutowało 41 firm transportowych, o 11 proc. więcej niż rok wcześniej, zgodnie z danymi Coface.

Niskie marże

KRD zwraca też uwagę, że branża transportowa zmaga się nie tylko z brakiem możliwości spłaty własnych zobowiązań, ale czeka też na zapłatę od swoich kontrahentów. Do odzyskania jest prawie 203,5 mln zł. Najwięcej, bo blisko 63 mln zł, transportowcom zalegają firmy z branży handlowej, a na drugim miejscu, z 52 mln zł długu, są firmy zajmujące się transportem drogowym. Trzecie miejsce zajmuje budowlanka. Zdaniem Macieja Wrońskiego, wzrost zadłużenia transportu wynika nie tylko z czynników wspomnianych wcześniej. — Wpływa na to także słaba rentowność wykonywanych przewozów drogowych, zarówno krajowych, jak i międzynarodowych. Średnia marża oceniana jest na 1,5 do 2,5 proc. Przy słabej zdolności finansowej większości przewoźników z powodu zbyt niskiego poziomu kapitału i rezerw oznacza to konieczność finansowania wszelkich inwestycji, w tym zakupu pojazdów, za pomocą różnych instrumentów finansowych zwiększających poziom zadłużenia branży — tłumaczy Maciej Wroński. Rzeczywiście, liczba nowo rejestrowanych samochodów ciężarowych i ciągników samochodowych zwiększyła się w minionym roku o około 26 proc. Do tego branża leasingowa w tym czasie odnotowała 16-procentowy wzrost liczby umów zawartych z firmami transportowymi. Jednocześnie jednak... poprawiła się jakość portfela leasingowego w tej grupie klientów, a punktualność spłaty rat leasingowych też jest lepsza.

— Wobec tego nasza branża transportowa pokazuje dużą odporność na negatywne czynniki, z którymi musi się zmagać — wnioskuje Wojciech Rybak, przewodniczący Komitetu Wykonawczego Związku Polskiego Leasingu (ZPL).

Czynniki sprzyjające

Warto pamiętać, że w minionym roku oprócz zagrożeń było także wiele czynników, które sprzyjały transportowi.

— To był rok dobrej koniunktury, a wysoki kurs euro oraz niskie ceny oleju napędowego w sposób oczywisty zwiększyły uzyskiwaną marżę z międzynarodowych przewozów drogowych — zgadza się Maciej Wroński.

Podkreśla jednak, że jednocześnie pojawiło się wiele barier, dlatego też jednoznaczna ocena sytuacji branży oraz prognozy na przyszłość są obecnie trudne. Na pewno nie jest to łatwy rynek, który jednak wykazuje się sporą odpornością. Zdaniem Michała Modrzejewskiego, dyrektoraanaliz branżowych w Euler Hermes, część firm, szczególnie o większej skali działalności oraz wyspecjalizowanych w określonym frachcie czy dających inną wartość dodaną, dobrze sobie na nim radzi.

— Cierpią głównie przewoźnicy indywidualni, małe rodzinne firmy, które coraz częściej szukają sobie nisz dostosowanych do swoich możliwości lub są podwykonawcami największych spedytorów — czasy indywidualnych „trackerów” przemierzających nasz kontynent powoli się kończą — uważa Michał Modrzejewski.

 

 

Możesz zainteresować się również: