Prawie połowa firm transportowych ubolewa nad malejącą liczbą zleceń, a jedna trzecia zauważa wzrost skali upadłości przewoźników — wynika z raportu Keralli Research na temat sytuacji w transporcie w pierwszej połowie tego roku, przeprowadzonego wśród 300 firm działających w tej branży.
— Branża transportowa przechodziła już kryzysy, tąpnięcia, zamknięcia rynków. Mimo to tysiące firm transportowych przetrwało.Obecnie jednak mamy na horyzoncie coś poważniejszego — uważa Katarzyna Pydych, dyrektor generalny Instytutu Keralla Research.
Wśród najważniejszych problemów ankietowane firmy wymieniały silną konkurencję wewnątrz kraju (63 proc.), obniżanie marż przez przewoźników (32 proc.) oraz rosnące koszty prowadzenia działalności transportowej (30 proc.). Ważną barierą rozwoju według badanych jest także niedobór wykwalifikowanej kadry kierowców.
Zbyt mała liczba pracowników nie pozwala przewoźnikom przyjmować nowych, często większych zleceń. Transportowcy obsługujący głównie branżę budowlaną i drogownictwo mniejszą liczbę zleceń tłumaczą wstrzymaniem wielu inwestycji dotowanych pieniędzmi z UE. Wyższa konkurencja i spadające marże w branży TSL to także efekt rosnącej dostępności samochodów przeznaczonych do transportu towarów, wahający się kurs euro oraz rosnące ceny paliw.
Zdaniem badanych, w najbliższym czasie najsilniej będą kształtować polską branżę transportową płace minimalne wprowadzane przez kolejne kraje UE. Zdaniem przedsiębiorców, przepisy unijne mogą doprowadzić nawet do ostrego zredukowania liczby firm. Ankietowani boją się także utraty zleceń na rzecz tańszych przewoźników rumuńskich i ukraińskich. © Ⓟ