Trudno wyobrazić sobie autobus, tramwaj czy ciężarówkę bez reklam w różnych formach — od oklejania folią po tablice, plakaty, rączki reklamowe i niekonwencjonalne sztuczki. Według danych Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej (IGRZ) firmy reklamy tranzytowej, bo o niej mowa, w 2014 r. zanotowały o 33 proc. większe przychody niż w poprzednim roku, a jej udział w reklamie zewnętrznej wzrósł do 3,4 proc.

— To więcej niż w poprzednich latach. Wielu reklamodawców wraca do niej, bo samorządy, które ograniczały reklamy na środkach transportu miejskiego, znów się na nią otwierają. Ponownie zaczęły doceniać przychody z niej płynące, ponieważ pieniądze z UE na zakup i modernizację taboru się kończą — mówi Lech Kaczoń, prezes IGRZ. Zaletą reklamy tranzytowej jest m.in. to, że nie musi się ograniczać do lokalnego rynku, miasta czy nawet kraju, lecz może mieć zasięg międzynarodowy.
— Klienci zauważają, że to bardzo skuteczne narzędzie, pozwalające zbudować odpowiedni zasięg kampanii. Reklama tranzytowa to ruchome nośniki nieustannie znajdujące się w polu widzenia konsumentów. Każdy kilometr to nowy z nią kontakt. Na wzrost zainteresowania tą formą reklamy mogą mieć też wpływ jej inne unikatowe zalety. Między innymi to, że wywołuje efekt zaskoczenia. Jak żaden inny nośnik reklamowy pojawia się w otoczeniu nagle. Wprowadza także ważny efekt psychologiczny: ruch przyciąga automatycznie uwagę i wzrok — wylicza Witold Juszczyk, menedżer ds. rozwoju reklamy tranzytowej firmy Clear Channel Poland.
W 16 miastach
Bywa, że autobusy lub tramwaje są oklejone całe (full wrap), mają reklamy tylko na tylnej ścianie (full back) albo na boku, na którym nie ma drzwi (busboard). Ale szybko rozwija się też reklama digitalowa w pojazdach: plakaty i monitory LCD.
— Możemy geotargetować tę formę reklamy. Oznacza to, że klient może zaznaczyć, na których konkretnie przystankach reklama będzie emitowana. Takie rozwiązanie oferujemy w środkach komunikacji miejskiej w 16 miastach. Można ją także skutecznie łączyć z siecią reklamową digitali Clear Channel Poland w galeriach handlowych — mówi Witold Juszczyk.
Inną popularną formą reklamy w pojazdach są plakaty. Natomiast niestandardowym narzedziem reklamy w transporcie publicznym może być WiFi.
— Logujący się pasażer ogląda na stronie startowej reklamę firmy, która ją wykupiła. To rozwiązanie łączy się z innymi formatami reklamy tranzytowej — wyjaśnia Witold Juszczyk.
Jak obraz
Nowością w Polsce jest wielkoformatowa reklama na pojazdach dostawczych z możliwością szybkiej wymiany grafiki (system Sams). Pomysł sprowadziła do nas firma NVS Group.
Na samochodach z zabudową kontenerową montuje się aluminiową ramę, która przypomina ramę obrazu. Na niej napina się grafikę reklamową wydrukowana na wysokiej jakości materiale banerowym. Rama i grafika są odporne na warunki atmosferyczne i zarysowania. Dodatkową zaleta takiej reklamy jest to, że zakrywa… uszkodzenia pojazdu.
— Dzięki temu ciężarówka zawsze wygląda jak nowa. A reklamę można zmienić w każdej chwili, dopasowując projekt do aktualnej kampanii. Wymiana grafik jest łatwa i bardziej praktyczna niż np. przyklejanie i zdejmowanie folii, bo trwa tylko 10- -20 minut zależnie od wielkości kontenera, a więc nie zakłóca pracy samochodów i logistyki firmowej floty — opowiada Marcin Wiśniewski z NVS Group, która od 2012 r. jest wyłącznym dystrybutorem systemu Sams w Polsce.
Własny nośnik
W takiej reklamie tranzytowej firmy nie ponoszą kosztów związanych z wynajmem nośnika reklamowego, bo jest nim własny samochód ciężarowy.
— To ciekawe rozwiązanie dla większości naszych klientów. Zastosowaliśmy je na kilku samochodach do wynajmu krótkoterminowego. Dzięki temu klient małym kosztem może go dowolnie oznakować. Niekiedy traktujemy to jako dodatkowe narzędzie sprzedaży naszych usług, bo niektórzy klienci są zainteresowani autami z takim systemem, zyskując dodatkowy nośnik reklamowy — informuje Artur Nowicki, prezes Fraikin Polska, firmy wynajmującej samochody dostawcze.
System Sams w Europie Zachodniej stosuje się od 2003 r. Pojawił się już na kilkunastu tysiącach naczep i aut typu VAN z zabudową kontenerową. Ma czterostopniowy system zabezpieczeń przed przypadkowym odpięciem profili i poluzowaniem grafiki. Ma też europejskie certyfikaty bezpieczeństwa. W Polsce ma też pozytywne opinie instytucji badawczych. Z badań DMG/GFK wynika, że mobilne reklamy zapamiętuje aż 84 proc. odbiorców.
— A mobilny plakat na ciężarówce umożliwia do 50 tysięcy kontaktów z reklamą dziennie. Trudno o tak dobre rezultaty w jakiejkolwiek innej formie reklamy — uważa Marcin Wiśniewski. W dodatku reklama tranzytowa dociera do grup docelowych nawet na środku drogi, na autostradzie, w centrach miast i wszędzie tam, gdzie inne nośniki pojawić się nie mogą.