Tratwą ratunkową pospolite ruszenie

opublikowano: 09-04-2019, 22:00

Jak było do przewidzenia, Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP, należący do Ogólnopolskiego Porozumienia Zwiazków Zawodowych) wraz z Wolnym Związkiem Zawodowym Solidarność Oświata (członkiem centrali Forum Związków Zawodowych) odrzuciły we wtorek warunki płacowego porozumienia wicepremier Beaty Szydło z Ryszardem Proksą, przewodniczącym Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność.

Notabene ten zasłużony radny Prawa i Sprawiedliwości jest coraz bliżej usunięcia z zajmowanej od wielu lat funkcji związkowej, ponieważ jego partyjna uległość postrzegana jest jako zdrada interesów przez szeregowych członków Solidarności.

Do nadzoru wystarczą niezatrudnione w szkole „osoby posiadające
kwalifikacje wymagane do zajmowania stanowiska nauczyciela”.
Zobacz więcej

Do nadzoru wystarczą niezatrudnione w szkole „osoby posiadające kwalifikacje wymagane do zajmowania stanowiska nauczyciela”. Daniel-Dmitriew

Od poniedziałku trwa rządowo-związkowa licytacja faktycznego zasięgu strajku. Według Ministerstwa Edukacji Narodowej objął tylko 50 proc. placówek oświatowych (to nie tylko szkoły), natomiast według ZNP — około 75 proc. Zdecydowanie ważniejszy będzie jednak odsetek szkół, które w środę zorganizują egzamin gimnazjalny, zresztą pożegnalny, albowiem gimnazja 31 sierpnia 2019 r. ostatecznie znikają z polskiego systemu kształcenia. Przewodniczącym całego szkolnego zespołu egzaminacyjnego jest z mocy ustawy dyrektor. Powołuje dwojakiego rodzaju zespoły — nadzorujące przebieg egzaminu w salach, zbierające od gimnazjalistów prace etc., oraz przedmiotowe, przeprowadzające część ustną. Te drugie bezwzględnie muszą składać się z czynnych nauczycieli danej szkoły i z nimi będzie w niektórych przedmiotach problem. Ale dopilnowaniem, by gimnazjaliści nie ściągali, teoretycznie może zająć się… każdy.

Właśnie tej tratwy ratunkowej uczepiła się przerażona możliwym paraliżem egzaminów minister edukacji. Alarmowym rozporządzeniem z 2 kwietnia rozszerzyła bazę kadrową zespołów nadzorujacych. Dlatego w rozpoczynających się dzisiaj egzaminach gimnazjalnych (podobnie jak w majowych maturalnych) może czynnie uczestniczyć nie tylko szkolne grono pedagogiczne, lecz także „inni nauczyciele, w tym osoby posiadające kwalifikacje wymagane do zajmowania stanowiska nauczyciela niezatrudnione w szkole czy placówce”. Tak liberalna definicja umożliwiła zgłoszenie się tłumowi chętnych, w którym znalazło się niemało rodziców zdających obecnie gimnazjalistów. Praktycznie najważniejszym kryterium jest wykształcenie, zatem w pospolitym ruszeniu chętnym do popilnowania reprezentowane są wszystkie sfery i zawody.

Rozszerzane awaryjnie zespoły nadzorcze można porównać z obwodowymi komisjami wyborczymi. One składają się z jeszcze większych amatorów, albowiem podstawowym warunkiem kwalifikacyjnym dla kandydatów jest… zgłoszenie przez jakiś komitet wyborczy. Kodeks przyznaje jednak członkom komisji obwodowych — ściśle na czas wykonywania zadań — ochronę prawną przewidzianą dla funkcjonariuszy publicznych i zarazem nakłada na nich odpowiedzialność funkcjonariuszy publicznych. Zatem np. za hipotetyczne przekręty przy liczeniu głosów narażają się na odpowiedzialność karną. Sytuacja prawna pospolitego ruszenia spoza systemu wspomagającego egzaminy gimnazjalne nie jest uregulowana, dlatego wypada pozostać przy nadziei, że tratwa nie zatonie…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu