Trefl animuje zyski

Producent gier i puzzli wszedł w tradycyjną animację. W studio ma oscarowych twórców, kapitał i pomysł na zagospodarowanie niszy

„Dzieci lubią misie/misie lubią dzieci” śpiewał nieodżałowany Miś Uszatek, co klapnięte uszko miał, a dziś trąci nieco myszką. Kazimierz Wierzbicki, właściciel Trefla, największego w Polsce producenta m.in. gier i puzzli, uważa jednak, że tradycyjna animacja poklatkowa to niekoniecznie gatunek na wymarciu, ale wyjątkowa nisza, w którą warto inwestować.

MRÓWCZA PRACA:
Zobacz więcej

MRÓWCZA PRACA:

Sekunda animacji w studiu Trefl to 24 ustawienia planu. Zwykle więc udaje się wyprodukować zaledwie kilkanaście sekund serialu dziennie. [FOT. ARC]

Zobacz także

— Nasze studio jest też gotowe do animacji komputerowej, jednak realizując pierwszy serial, postawiliśmy na styl, zamiast podejmować wyścig technologiczny np. z Disneyem — mówi Kazimierz Wierzbicki.

Według informacji „PB”, pomorski przedsiębiorca w nową gałąź biznesu zainwestował około 4-5 mln zł. Drugie tyle kosztować ma realizacja „Małego wujcia”, bo tak nazywa się produkcja.

Być jak Wallace

W czasach, gdy łódzki Se-ma-for — dotychczas jedyne studio nad Wisłą specjalizujące się w tradycyjnej animacji — tonie w długach, uruchomienie Studia Filmów Animowanych Trefl w Sopocie może wydawać się ryzykowną decyzją. Beata Markowska-Kulba, zarządzająca studiem, podkreśla jednak, że plan na poklatkowy sukces jest głęboko przemyślany i nie zakłada natychmiastowych zysków.

— Kazimierz Wierzbicki długo kompletował trzon zespołu reżyserów, scenarzystów i animatorów. Jest zatem u nas kilkoro naprawdę uznanych w świecie twórców — mówi Beta Markowska-Kulba.

Listę otwiera reżyser Marek Skrobecki, który przeszedł właśnie z Se-ma-fora, a osiem lat temu jego „Piotruś i Wilk” został uhonorowany Oscarem. Animatorem „Piotrusia” był m.in. Adam Wyrwas, lalki do tego filmu przygotowywała m.in. Sylwia Nowak. Oboje pracują już w sopockim studio. Głosu bohaterom serialu użyczą znani aktorzy i lektorzy. Będzie tip-top, dzieci w wieku 3-6 lat mają piać z zachwytu.

Piotr Reisch, którego SPInka Film Studio pracuje właśnie nad kilkunastoma odcinkami animacji według komiksu „Tymek i Mistrz”, uważa, że dobry produkt to jedno.

— Druga kwestia to dobra dystrybucja poza Polską i świadomość kosztów oraz czasu potrzebnego na rozkręcenie takiego biznesu. Z samej sprzedaży praw do stacji telewizyjnych nie da się zarobić, potrzeba tworzyć wokół tego świat gadżetówz postaciami z filmów. Sama animacja poklatkowa, w świecie komputerów, wcale nie jest skazana na zagładę. Wystarczy spojrzeć na sukces serii filmów „Wallace i Gromit” — zaznacza Piotr Reisch.

Wujcio z drukarki

Studio Trefl nie obawia się finansowej zadyszki. Biznes Kazimierza Wierzbickiego kręci się aż miło i żyć będzie w symbiozie z przedsięwzięciem filmowym. W jaki sposób? Co roku Trefl płaci krocie opłat licencyjnych na rzecz właścicieli praw do postaci z animacji, tworzonych przez wielkie studia zza oceanu. To ma się zmienić.

— Studio Trefl będzie tworzyć własny świat bohaterów, którzy zasilać będą m.in. produkty Trefla — tłumaczy Beata Markowska-Kulba. Studio Trefl złożyło do PISF wniosek o dofinansowanie „Małego wujcia”, ten, przy budżecie około 5 mln zł, ma szansę nawet na wsparcie w wysokości połowy tej kwoty. Wstępne zainteresowanie serialem wyraziła też TVP ABC.

— Liczymy, że nasza bajka, spokojna, bez przemocy, a jednocześnie dopracowana wizualnie, gdzie każda z głównych postaci ma 120 wymiennych ekspresji pyszczka, wzbudzi zainteresowanie za granicą — mówi przedstawicielka studio.

I zaraz dodaje, że o manufakturze w klimacie lat 60. nie ma mowy. Trefl naszpikował studio technologią, np. scenografię drukuje się tu na drukarce 3D, a efekty trójwymiarowości obrazu to kwestia zaawansowanych programów komputerowych. Właśnie trwają prace nad scenariuszem do kolejnej serii 13 odcinków „Małego wujcia”. Są też pomysły na film pełnometrażowy. Bo „Wujcio”, choć mały, plany ma wielkie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Trefl animuje zyski