Animacja to nie bajka

Agnieszka Rodowicz
20-12-2017, 22:00

Dwa dni przed Wigilią do kin wejdzie pełnometrażowy film animowany „Magiczna zima Muminków”. 24 grudnia będzie miała premierę trzecia seria telewizyjnej animacji dla dzieci „Rodzina Treflików”. Po latach zapaści polska animacja wraca do gry

W 1947 r. powstała pierwsza polska animacja dla dzieci. W czasach PRL-u działało kilka państwowych studiów, produkujących setki odcinków filmów animowanych rocznie. Polskie kreskówki były też towarem eksportowym do krajów bloku wschodniego, a „Bolek i Lolek” zrobili karierę na całym świecie. Po upadku PRL-u wszystko się zmieniło. Państwowa telewizja przestała zamawiać i dotować produkcję filmów animowanych. Państwowe studia animacji się zamknęły. Nieliczne próbowały działać w rzeczywistości wolnego rynku — bez większego powodzenia, bo to kosztowna i długotrwała inwestycja. Produkcja 13-odcinkowej serii animowanej w Polsce kosztuje kilka milionów złotych i trwa kilka lat.

WIGILIJNY DEBIUT TREFLIKÓW:
Zobacz więcej

WIGILIJNY DEBIUT TREFLIKÓW:

Trzeci sezon animacji dla dzieci „Rodzina Treflików” ze Studia Trefl będzie miał premierę 24 grudnia w TVP ABC. [FOT. ARC]

— Film animowany wymaga stworzenia scenariusza, wykreowania postaci i całego świata, w którym będą występować — wyjaśnia Grzegorz Wacławek, właściciel studia Animoon. Żeby animacja zarobiła, trzeba sprzedać koło 100 licencji, tymczasem polski rynek, z kilkoma stacjami telewizyjnymi, jest niewielki, natomiast żeby sprzedać film za granicą, musi być uniwersalny.

Na dodatek z roku na rok jest coraz więcej stacji telewizyjnych — w Europie już około 500. Ponieważ rynek jest nasycony produkcjami, cena za emisję serii spada, a telewizje nie są zainteresowane inwestowaniem w rodzimą produkcję, skoro mogą kupić tanio filmy z Chin czy USA. W USA rynkiem animacji rządzą prywatne pieniądze.

Produkcja w Europie Zachodniej opiera się na pieniądzach okołopublicznych, więc zainteresowanie inwestorów jest małe. Sytuację polskiej animacji zmieniło nieco powstanie w 2005 r. Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF), który przeznacza na nią 13 mln zł rocznie (Francja — około 60 mln EUR) i dotuje filmy maksymalnie do 50 proc. kosztów produkcji. Niewiele, ale wystarczyło, by studia, które zajmowały się głównie reklamą czy postprodukcją, pomyślały o animacji dla dzieci. Warszawskie studio Badi Badi w 2011 r. rozpoczęło pracę nad filmem „Agi Bagi” zrealizowanym w technologii animacji 3D. PISF przyznał dotację pokrywającą połowę kosztów produkcji, resztę pieniędzy wyłożyli wspólnicy.

Instytut wsparł też realizowaną od 2011 r. w studio Human Ark z Warszawy animowaną adaptację znanej serii książek dla dzieci „Kacperiada”. Pierwszy sezon filmu emituje od 2016 r. Canal+ Family, koproducent, który jako pierwsza od lat telewizja w Polsce zainwestował w produkcję serialu dla dzieci. Animacja lalkowa „Rodzina Treflików” została zrealizowana przez Studio TREFL, związane z Grupą TREFL, producentem i dystrybutorem puzzli, gier planszowych i kart do gry. Pierwszy sezon serialu powstał wyłącznie z prywatnych pieniędzy.

Premiera serialu odbyła się w czerwcu 2016 r. na antenie TVP ABC — od stycznia 2017 r. dzieci mogą tam oglądać drugą serię, a 24 grudnia odbędzie się premiera trzeciej serii przygód sympatycznej rodziny. „Magiczna zima Muminków” studia Animoon jest natomiast filmem wykorzystującym oryginalną animację z przełomu lat 70. i 80. XX w. Kanwę nowej opowieści utworzyły materiały pochodzące z odcinków serialu zrealizowanego przez studio Se-ma-for.

— Materiały wyjściowe powstały w Polsce i zostały zarejestrowane na taśmach 35 mm. Ze względu na upływ czasu praca nad nimi wymagała dużej drobiazgowości i sporych pieniędzy — mówi Grzegorz Wacławek.

Animacja to inwestycja długoterminowa, ale starzeje się wolniej niż film aktorski i ma zdecydowanie większe szanse na międzynarodową dystrybucję. „Agi Bagi” jest już emitowane w ponad 60 krajach Europy, Ameryki Północnej i Południowej, w Azji, na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Studio pracuje nad trzecim sezonem serialu, który już znalazł nabywców. Animoon podpisał umowę na międzynarodową dystrybucję serialu „Przytul mnie”, który od kwietnia tego roku jest na antenie TV Puls.

Grzegorz Wacławek liczy, że gdy serial zyska międzynarodową popularność, zarobi też w internecie. Do tego trzeba mieć jednak milionową oglądalność, dlatego każdą produkcję Animoon robi po angielsku. W internecie można też oglądać kreskówkę Grupy Smacznego z Gdańska „Mami Fatale”, która wcześniej była pokazywana w kilkunastu krajach.

Są już firmy produkujące seriale wyłącznie do internetu. Według Grzegorza Wacławka to przyszłość. Bajki dla dzieci stają się dziś globalnymi markami i zarabiają przede wszystkim na merchandisingu, który w Polsce dopiero raczkuje. Producenci mówią, że gdyby choć jedna polska animacja dla dzieci odniosła kasowy sukces, byłby to sygnał dla inwestorów, że na bajkach można zarobić. Podobnie było z grami komputerowymi. Sukces „Wiedźmina” spowodował, że Polska stała się potentatem w ich produkcji.

— Przy odpowiednim wsparciu inwestorów mamy szansę podbić zagraniczne rynki— mówi Grzegorz Wacławek. — Takie jest nasze świąteczno-noworoczne życzenie — dodaje Kazimierz Wierzbicki ze Studia Trefl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Rodowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Animacja to nie bajka