Trójmecz nie wyszedł na remis

Jacek Zalewski
opublikowano: 2007-10-16 00:00

Trzecią z pierwszoligowych debat telewizyjnych (toczą się również drugoligowe, np. Leszka Millera z Romanem Giertychem) między Donaldem Tuskiem a Aleksandrem Kwaśniewskim trudno uznać za finałową. Zdecydowanie najważniejsza okazała się konfrontacja Tuska z premierem Jarosławem Kaczyńskim. Ale i tej wczorajszej nie należy lekceważyć — zwłaszcza zaś nie mógł tego robić nieobecny prezes PiS, który przed ekranem skręcał się z bezsiły.

Gdy w grupie eliminacyjnej trzy drużyny grają systemem każdy z każdym, ogromne znaczenie ma kolejność spotkań oraz czas odpoczynku. Z tego punktu widzenia Jarosław Kaczyński ustalił kalendarz gier fatalnie — zbyt pochopnie odpowiedział na wyzwanie Kwaśniewskiego, chcąc za wszelką cenę zmarginalizować Tuska. I faktycznie wysłał go na aut, ale na krótko, zaś powrót lidera PO na boisko okazał się widowiskowy. Paradoksalnie, do szatni trafił właśnie Kaczyński, na co złożyły się zarówno jego porażka w piątek, jak i kłopoty zdrowotne.

Wczoraj Donald Tusk skutecznie wybronił się w bardzo niewygodnej pozycji, jako że jego głównym zadaniem stało się zaznaczenie odrębności PO zarówno wobec PiS, jak i LiD. O ile jest absolutnie pewne, że te dwie partie nie zawiążą koalicji, a elektorat między nimi nie wędruje, o tyle iloczyny zbiorów PO i PiS oraz zbiorów PO i LiD teoretycznie są całkiem spore. Dlatego rywale z obu stron konsekwentnie oskarżają PO, że koalicyjne porozumienie z „tym trzecim” jest już przyklepane...