Trudno o podwyżki w Grupie Azoty

opublikowano: 24-03-2021, 20:00

W Puławach negocjacje zaczną się po Wielkanocy. W Tarnowie i Kędzierzynie przeniesiono je na drugie półrocze. Police czekają na reakcję resortu Sasina.

Przeczytaj i dowiedz się

Na jakim etapie są obecnie negocjacje płacowe spółek z Grupy Azoty

Co władze grupy zaleciły zarządom spółek zależnych

Dlaczego rozmowy mogą być trudne

W tym tygodniu związki zawodowe z należących do Grupy Azoty (GA) zakładów w Puławach zaprosiły zarząd do rozmów o podwyżkach na 2021 r.

— Takie negocjacje zaczynamy co roku po opublikowaniu przez spółkę wyników za rok poprzedni. Ponieważ tym razem ma to nastąpić 31 marca, w poniedziałek wystosowaliśmy do zarządu pismo z zaproszeniem do rozmów na 7 kwietnia — mówi Sławomir Wręga, szef Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego w Puławach.

Nadzieje w Puławach

Obawia się, że będą to wyjątkowo trudne rozmowy, i to z kilku powodów. Po pierwsze, narasta napięcie między władzami a reprezentowaną przez związki załogą. Po drugie, otrzymana pod koniec zeszłego roku przez zarządy wszystkich większych firm wchodzących w skład GA instrukcja nie daje dużych szans na wynegocjowanie satysfakcjonujących podwyżek.

W piśmie szefostwa GA czytamy m.in., że w związku z pandemią „zaleca się, aby zarządy spółek grupy kapitałowej występowały do strony społecznej o wyrażenie zgody na odstąpienie w spółce w 2021 r. od podwyżek powszechnych i ustalenie w spółce w 2021 r. odpisu na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych na poziomie ustawowym, tj. 37,5 proc. na każdego zatrudnionego pracownika i 50 proc. na każdego pracownika w warunkach szczególnych”. Taki dokument został wysłany do zakładów w Puławach, Policach, Kędzierzynie, do Siarkopolu, Polskiego Konsorcjum Chemicznego, Koltaru oraz Grupy Azoty Compounding. Zaleca się w nim, żeby analogicznie postępować we wszystkich podmiotach podległych.

Twarde wytyczne:
Twarde wytyczne:
Kierowany przez Tomasza Hinca zarząd Azotów nie chce, aby gdziekolwiek w grupie wprowadzono w tym roku podwyżki. Ścięte powinny być też odpisy na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych.

Władze zakładów starają się wypełniać instrukcję. W opinii Sławomira Wręgi to trzeci czynnik, który nie daje nadziei na sukces negocjacyjny już na wstępie rozmów.

Poślizg w Kędzierzynie

Z powodu niepewności związanej z pandemią negocjacje na temat podwyżki płac w Kędzierzynie (ZAK) przesunięto na drugą połowę roku.

— Strona społeczna nie przedstawiła propozycji podwyżek. Chcieliśmy, aby z ofertą wyszedł zarząd, który nie zgodził się jednak na żadne podniesienie zarobków. Chciał nawet, aby taki zapis znalazł się w porozumieniu. Nie mogliśmy na to przystać i po długotrwałych negocjacjach kilka dni temu ustaliliśmy, że wrócimy do rozmów w sierpniu, jak będą znane wyniki pierwszej połowy roku — mówi Marek Różański, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Systemów Zmianowych w ZAK.

Jeśli sytuacja zakładów nie będzie stabilna, związkowcy wyrażą się wyrozumiałością w żądaniach.

— W trakcie negocjacji ustaliliśmy, że zarówno premia kwartalna, jak też odpis na fundusz świadczeń socjalnych pozostaną na poziomie z 2020 r. Początkowo zarząd nawet na to nie chciał się zgodzić, optując za obniżkami — mówi Marek Różański, dodając, że podpisane porozumienie daje każdemu pracownikowi ekstra cztery dni wolnego rocznie.

Przerwa w Tarnowie

Rozmowy na temat podwyżek w Tarnowie również przesunięto na drugą połowę roku, gdy znane już będą wstępne wyniki półroczne grupy.

— Nie spodziewam się, aby można było dostać podwyżki z wyrównaniem od początku roku. Chcemy jednak, by co najmniej zrównoważyły poziom inflacji za 12 miesięcy — mówi Tadeusz Szumlański, szef Solidarności.

Zarząd zapytał stronę społeczną o ewentualne obniżenie w tym roku poziomu odpisu na fundusz świadczeń socjalnych, ale związki nie wyraziły zgody, a bez niej nie można wprowadzić zmian. Odpis pozostanie więc na tym samym poziomie jak w 2020 r.

— Te kwestie reguluje układ zbiorowy pracy, więc nie można ich tak łatwo zmienić — wyjaśnia Tadeusz Szumlański.

Konflikt w Policach

W Policach rozmowy rozpoczęto jeszcze pod koniec 2020 r., organizacje związkowe nie osiągnęły nic. Przeciwnie — odpis na fundusz świadczeń socjalnych został zredukowany o 30 proc. w stosunku do poziomu z 2020 r. Związkowcy narzekają, że z kierowanym przez Wojciecha Wardackiego zarządem nie można się porozumieć. Władze spółki nie uznają nawet sporu zbiorowego, w jaki weszły z nimi organizacje związkowe. W efekcie sprawa trafiła do zachodniopomorskiej Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego, jednak nie zażegnało to sporu. Pod koniec lutego rada postanowiła wystąpić do Jacka Sasina, ministra aktywów państwowych, o „powołanie specjalnego zespołu, który pomoże rozwiązać konflikt pomiędzy stroną społeczną a zarządem Polic”. Kilka dni temu pismo w tej sprawie zostało wysłane do resortu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane