To, co stało się we Francji, jest smutne, aczkolwiek nie wywraca jeszcze procesu integracji europejskiej - tak wyniki referendum konstytucyjnego we Francji skomentował w niedzielę w radiowej "jedynce" wiceminister spraw zagranicznych Jan Truszczyński.
Według wstępnych wyników referendum, Francuzi odrzucili konstytucję większością ok. 57 proc. głosów.
Zdaniem Truszczyńskiego, pomimo odrzucenia konstytucji przez Francuzów, proces jej ratyfikacji powinien być kontynuowany w pozostałych krajach UE. "Traktat Konstytucyjny jest produktem wspólnym i kompromisowym 25 państw. Jako taki, wynegocjowany mozolnie przez wszystkich (...) wymaga on odpowiedzialnego podejścia od wszystkich, którzy go podpisali" - uważa wiceminister.
Truszczyński ocenił, że wynik referendum wymaga obecnie "bardzo solidnej analizy" przede wszystkim w samej Francji, aby zrozumieć "co i dlaczego zawiodło".
"Trzeba dokładnie wszystko zbadać i myślę, że władze francuskie podejmą taką próbę - kto, z jakich przyczyn, jakie grupy społeczne, dlaczego głosowały tak, jak głosowały" - podkreślił.
Według Truszczyńskiego, francuskie referendum stanowiło "plebiscyt, w którym Francuzi opowiedzieli się przeciwko sposobowi, w jaki sprawowana jest władza we Francji".
"We Francji referenda mają tendencję do przekształcania się w plebiscyty i wyborcy udzielają odpowiedzi nie na to pytanie, które się stawia, lecz na szereg zupełnie innych" - wyjaśnił.
Pytany o to, co się stanie, jeśli w najbliższą środę w referendum holenderskim Traktat Konstytucyjny również zostanie odrzucony, Truszczyński ocenił, że byłaby to "czarna seria".
W jego opinii, nie ma powodu, by tworzyć obecnie "koła ratunkowe" lub "plany B i C". "Myślę, że przywódcy europejscy nie będą posuwać się do jakichś spekulacji, kursowych ruchów, ponieważ za dużo jest tu do stracenia" - powiedział Truszczyński.